Sejm może powołać komisję ws. WSI. Czemu rozwiązano służby i jak Macierewicz unika odpowiedzialności za raport?

- Rozwiązanie WSI uzasadniano tym, że służby są jedną wielką patologią - mówiła w Poranku Radia TOK FM Janina Paradowska. - Wpłynęło ponad 400 zawiadomień, żadne nie skończyło się postawieniem zarzutów - podkreślał gen. Marek Dukaczewski, były szef służb. Wyjaśniał, że za likwidacją WSI stały motywacje polityczne, m.in. informacje o nielegalnym finansowaniu Porozumienia Centrum. Sejm jutro zajmie się wnioskiem o powołanie komisji śledczej ws. WSI i raportu Antoniego Macierewicza.
W piątek w Sejmie odbędzie się pierwsze czytanie uchwały w sprawie powołania komisji śledczej ds. likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Posłowie mieliby w niej ocenić m.in. straty poniesione przez Polskę w wyniku opracowania przez Antoniego Macierewicza i publikacji raportu dotyczącego działalności WSI. Wniosek złożył klub Twojego Ruchu.

Macierewicz: Nie boję się komisji, ale będzie ona służyć rosyjskiej agenturze >>>

Jeszcze w lutym premier sprzeciwiał się powołaniu komisji w sprawie działań Macierewicza. Jednak o jej utworzeniu jako metodzie politycznego uderzenia w PiS mówił na taśmach "Wprost" Radosław Sikorski. Dziś komentatorzy przyznają, że tym razem komisja może powstać.

O rozwiązaniu wojskowych służb specjalnych i kontrowersjach związanych z jego przeprowadzeniem Janina Paradowska rozmawiała z gen. Markiem Dukaczewskim, byłym szefem WSI.

- Rozwiązanie WSI uzasadniano tym, że służby te nie dość, że są praktycznie agenturą rosyjską, to jeszcze miejscem nadzwyczajnych patologii. Właściwie są jedną wielką patologią. Macierewicz skierował mnóstwo zawiadomień do prokuratury o popełnionych przestępstwach - mówiła Paradowska.

- Wpłynęło ponad 400 zawiadomień, żadne nie skończyło się postawieniem zarzutów. Raport nie został potwierdzony śledztwami prokuratorskimi - podkreślił gen. Dukaczewski.

"Pojawiały się wątki o finansowaniu z FOZZ Porozumienia Centrum"

Prowadząca Poranek Radia TOK FM zauważyła, że opinia publiczna spodziewała się, że oskarżenia wobec WSI nie znajdą potwierdzenia. Zapytała więc o faktyczny, najpewniej więc polityczny, motyw działań Macierewicza. - WSI były służbą hermetyczną. Mimo wielu prób podejmowanych przez środowiska zbliżone do Porozumienia Centrum (partii założonej przez braci Kaczyńskich - dop. red.) na początku lat 90., nie udało się wprowadzić do służb ludzi, którzy wynosiliby informacje do środowisk prawicowych. A takie próby były - mówił gen. Dukaczewski.

- Istniała też obawa w związku z wiedzą WSI dotyczącą Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego i związków tego funduszu z Porozumieniem Centrum. Pojawiały się wątki o finansowaniu z FOZZ Porozumienia Centrum, jednak podczas procesu nie były analizowane - tłumaczył.

Po likwidacji WSI w 2006 roku utworzono Służbę Wywiadu Wojskowego i Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, które bezpośrednio podlegają premierowi. - Po zmianach przyszli funkcjonariusze z różnych instytucji: straży granicznej, policji. Pierwszy szef SKW był kiedyś komendantem straży miejskiej. A były szef ABW, który przejął później SWW, z zaskoczeniem stwierdził, że w służbach wojskowych są funkcjonariusze ABW, których on wydalił wcześniej ze służby za nieudolność - opisywał Dukaczewski.

Ponad 1 mln zł z budżetu na odszkodowania

Po publikacji raportu z likwidacji WSI przez ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego sprawa służb przeniosła się do sądów. Wiele osób, których nazwiska pojawiły się w raporcie, wytoczyło Macierewiczowi procesy cywilne o nadużycie uprawnień czy zniesławienie. Politykom PiS zarzucano też, że publikując raport, rozmontowali polski kontrwywiad w Afganistanie, który ubezpieczał polski kontyngent wojskowy.

- Sądy uznały, że Macierewicz jako funkcjonariusz publiczny nie może odpowiadać za niezgodne z prawem działania przy likwidacji służb. Odpowiedzialność ponosi natomiast minister obrony. To spowodowało, że część oficerów zrezygnowała z dalszego procesowania - tłumaczył gen. Dukaczewski. Wiele osób sądziło się jednak dalej. Jak dotąd skarb państwa na odszkodowania i przeprosiny związane ze sprawą WSI wydał 1,2 mln zł.

"Macierewicza nie można ścigać"

Dukaczewski przypomniał, że później do prokuratury złożono zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Macierewicza. - Śledztwo toczyło się 6 lat, prowadziło je 7 prokuratorów, odrzucono dwa wnioski o uchylenie immunitetu. Zablokował je prokurator generalny. W 2013 roku odwołał jednego prokuratora, drugi złożył rezygnację. Nowy prokurator zapoznał się ze wszystkimi sprawami i wydał postanowienie o umorzeniu śledztwa w grudniu 2013 roku - mówił gość Poranka Radia TOK FM.

- Prokurator, umarzając śledztwo, jednocześnie wskazał, że popełniono przestępstwo. Napisał akt oskarżenia przeciwko Macierewiczowi. Ale nie można go ścigać, bo był funkcjonariuszem publicznym - skwitował były szef WSI.

Więcej o: