Sellin: W sprawie Smoleńska państwo zawiodło. Schetyna przyznaje: Nie wiedzieliśmy, jak reagować

- Problemem państwa polskiego jest to, że w sprawie Smoleńska ciągle mówimy, w co wierzymy. Ja wierzę w to, ja w tamto, ja jestem z sekty pancernej brzozy, ja z innej - mówił w Poranku Radia TOK FM Jarosław Sellin z PiS. Czy zatem rząd działał w Smoleńsku mało stanowczo? - Z perspektywy kilku lat można ocenić, że można było inaczej się zachować. Nie mieliśmy doświadczenia, nie wiedzieliśmy, jak reagować - wyjaśniał Grzegorz Schetyna.
- Pan też łączy katastrofę smoleńską z zestrzeleniem boeinga malezyjskich linii lotniczych? - pytał Tomasz Sekielski swego gościa w Poranku Radia TOK FM, Jarosława Sellina z PiS.

"Nazywali nas zdrajcami, wysyłali do lekarza"

- Dostrzegam przede wszystkim potężną różnicę w okolicznościach, które są po katastrofie - stwierdził polityk. - Po tym, co się stało na Ukrainie, państwa dotknięte katastrofą reagują tak, jak powinny, w przeciwieństwie do państwa Donalda Tuska. Przede wszystkim zażądano natychmiast międzynarodowej komisji śledczej i wiadomo, że taka komisja powstanie. Kiedy myśmy żądali takiej komisji, politycy tacy jak Radosław Sikorski mówili, że trzeba odesłać pomysłodawców do konsylium lekarskiego, a Paweł Graś polskich polityków, którzy próbowali zainteresować sprawą katastrofy smoleńskiej naszego najlepszego sojusznika, czyli USA, nazywał zdrajcami - mówił Sellin.

- W tym samym czasie wszystkie dowody i śledztwo przekazano Rosji Władimira Putina. Tego samego, który dziś tak oburza cały świat. Widzę też, że czarne skrzynki już są w rękach cywilizowanego świata, a nasze czarne skrzynki są cały czas w Rosji - podkreślał.

"Rosja mataczyła w sprawie Smoleńska, będzie to robić w sprawie Ukrainy"

Sekielski przytoczył wczorajszą wypowiedź Antoniego Macierewicza, który zestawia katastrofę smoleńską i tragedię na Ukrainie. - W obu wypadkach mieliśmy do czynienia z zamachem mającym na celu zaszantażowanie i doprowadzenie do przerażenia opinii publicznej i zaszantażowanie krajów Zachodu. W obu wypadkach Rosja trzyma rękę na pulsie. W wypadku zamachu smoleńskiego robiła to dzięki współpracy rządu Donalda Tuska i wielkich mediów, które uprawiały propagandę prorosyjską - mówił Macierewicz.

Sellin wskazał na dzisiejszy wywiad z Władimirem Bukowskim w "Rzeczpospolitej". Rosyjski dysydent wskazuje, że Putin może grać na czas i zacierać ślady w sprawie katastrofy pod Donieckiem tak, jak czynił to po Smoleńsku. - W takich przypadkach Rosja gra na czas, na zacieranie śladów. W obu przypadkach tak będzie. Mataczyła w sprawie Smoleńska, będzie to robić w sprawie Ukrainy - podkreślał Sellin.

Sekielski zaznaczył jednak, że Macierewicz mówi o "zamachu". - Rosjanie do dziś trzymają dowody na to, co się stało, wrak, czarne skrzynki, nie mają zamiaru tego oddawać. Ktoś powiedział, że traktują to jak łup wojenny. Taka mentalność - powiedział Sellin. - Zachowują się tak, że sami naprowadzają swoim zachowaniem na trop współodpowiedzialności za tę zbrodnię... za katastrofę - dodał.

Schetyna: Nie wiedzieliśmy, jak reagować

Słowa Macierewicza komentował też w Poranku Radia TOK FM Grzegorz Schetyna: - Wszystko służy temu, żeby przemycić sformułowania o zamachu, żeby pokazywać, że Smoleńsk jest podobny do tego, co zdarzyło się pod Donieckiem. Tak nie jest - podkreślał.

- Może polski rząd był za mało stanowczy w sprawie Smoleńska? - podsunął Sekielski. Polityk PO nieoczekiwanie odparł: - Z perspektywy kilku lat można ocenić, że można było inaczej się zachować, podjąć inne decyzje. Dziś mamy to ogromne doświadczenie, wiemy, jak sprawa ewoluowała. O międzynarodowej komisji mówimy jako o czymś naturalnym. Ale w sprawach Smoleńska nikt z nas nie miał doświadczenia, decyzje były trudne, bo nie wiedzieliśmy, jak reagować - wyjaśniał Schetyna.

"Gdyby państwo od początku zachowało się adekwatnie..."

Sellin patrzy na problem z szerszej perspektywy: - Problemem państwa polskiego jest to, że w sprawie Smoleńska ciągle mówimy, w co wierzymy. Ja wierzę w to, ja w tamto, ja jestem z sekty pancernej brzozy, ja z jakiejś innej. To dramat państwa polskiego, które w tak ważnej sprawie nie stanęło na wysokości zadania i nie doprowadziło do sytuacji, w której "wiemy", a nie "wierzymy" - podkreślał Sellin.

- Komisja Millera skończyła pracę - przypomniał Sekielski. - Kto wierzy w te ustalenia? - odparł Sellin. - Może więc od początku to kwestia wiary? - podsunął dziennikarz. - Gdyby państwo polskie od początku zachowało się adekwatnie do skali dramatu, mielibyśmy w tej sprawie konsensus - skwitował Sellin.