Przemysław Wipler przyznaje: Równouprawnienie praktykujemy z żoną codziennie

- Ja bardzo wierzę w równouprawnienie. Codziennie je z żoną praktykujemy. Mamy ścisły podział obowiązków - mówił w programie PIWO poseł KNP Przemysław Wipler. Wyliczał, że do jego zadań należy koszenie trawy i różne inne domowe zajęcie. Dodał też, że zawozi dzieci do szkół i przedszkoli. - A co ze zmienianiem pieluch? - pytał prowadzący program.
Przemysław Wipler był gościem programu Mikołaja Lizuta PIWO. Opowiadał nie o polityce, a m.in. o tym, jak radzi sobie jako ojciec piątki dzieci oraz jak przeżywał każdy z porodów. - Pięcioro dzieci to naprawdę poważne obciążenie i ogromne wyzwanie dla obojga rodziców. Oczywiście w nieproporcjonalnie większym stopniu obciąża to moją żonę. Piątka dzieci to jest jak mała firma - przyznał Wipler.

KNP wierzy w równouprawnienie?

- Pan jako poseł Kongresu Nowej Prawicy chyba nie bardzo wierzy w równouprawnienie - pytał gościa Mikoła Lizut. - Nie, nie, ja wierzę w równouprawnienie - zapewniał poseł. I dodał od razu: Praktykujemy je z żoną codziennie. Przekonywał, że mają z żoną ścisły podział obowiązków, choć zdarza się, że muszą je od siebie wzajemnie przejmować.

- W programie Nowej Prawicy, w jej dokumentach statutowych nie ma nic na temat równouprawnienia, a u nas w domu są bardzo partnerskie relacje. Jest jasne, że koszenie trawy i ileś innych prac domowych to są moje obciążenia, to ja rano zawożę dzieci do szkoły i przedszkola, zanim pojadę do pracy - wyliczał poseł. - A zmiana pieluch? - wtrącił Lizut. - Zmiana pieluch, mycie, kąpanie - to są obowiązki, w które gdy tylko mogę, staram się włączać. Mam kolegów, którzy się tego brzydzą, ale przy piątce dzieci, to powiedzmy sobie szczerze, człowiek zdobywa praktykę niemal jak pielęgniarka - zapewniał Wipler.

"Inaczej byśmy padli"

- Przy takiej liczbie to dzieci chyba wychowują się same? Czy pan musi pilnować tylko, żeby się nie pozabijały? - pytał Lizut. - No tak, bo rodzeństwo to się kocha, jak zostanie na wakacje rozdzielone. Fakt jest taki, że my wręcz przypisaliśmy, która z naszych starszych córek zajmuje się którym z naszych maluchów. Jeżeli maluch chce iść do toalety, to ta starsza mu pomaga i go wspiera. Pomagają już przy zmianie pieluch. Jest jasny podział obowiązków, kto kogo pilnuje, żeby posprzątał w pokoju, żeby kształtować dobre nawyki. Wiadomo, kto komu pomaga przy jedzeniu, przy śliniakach. To tak musi działać, bo inaczej byśmy padli - wyznał poseł.