Ochotnik, miłośnik historii, agent i morderca. Kim jest Igor Striełkow, człowiek, który mógł zestrzelić lot MH17?

- W okolicy miasta Torez zestrzeliliśmy An-26 - chwalił się w czwartek po południu Igor Striełkow, przywódca donieckich separatystów. Gdy świat obiegła informacja o tragedii pasażerskiego lotu MH17, Striełkow swoje wpisy z Twittera i Vkontakte usunął. Teraz jest głównym podejrzanym wydania rozkazu o zestrzeleniu samolotu Malaysia Airlines.
O pułkowniku Striełkowie zrobiło się głośno wiosną, kiedy przejął dowodzenie nad oddziałami prorosyjskich separatystów. Nie zachowywał się jak typowy żołnierz, ulice Słowiańska przemierzał w czarnym mercedesie z przyciemnianymi szybami, a jego znakiem rozpoznawczym był hiszpański wąsik. Jego cel był jednak jak najbardziej militarny - "zniszczyć każdy oddział ukraiński chcący wkroczyć na terytorium Donieckiej Republiki Ludowej''. O pomoc w odparciu zagrożenia natychmiast poprosił Rosję.

Bojownicy do swojego nowego lidera zwracali się ''Strelok'', czyli ''Strzelec''. Stella Koroszewa z biura prasowego separatystów informowała wtedy, że Striełkow jest Rosjaninem, ''weteranem armii Związku Radzieckiego i Rosji, posiada bogate doświadczenie wojskowe i dosłużył się stopnia pułkownika''.

Według władz w Kijowie przeszłość lidera separatystów jest inna, a jego prawdziwe nazwisko również brzmi inaczej - Igor Girkin ma być pułkownikiem Głównego Zarządu Wywiadu Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej (GRU). Dane agenta ujawniła Służba Bezpieczeństwa Ukrainy. W upublicznionym raporcie znajdował się nawet data urodzin Girkina (1970 rok) i jego adres zamieszkania.

Sam Girkin-Striełkow zaprzeczał, jakoby miał współpracować GRU. Przyznał za to, że był agentem operacyjnym Federalnej Służby Bezpieczeństwa, jednak został przeniesiony do rezerwy 31 marca 2013 roku.

"Chciał to zrobić, więc to zrobił. I zrobił dobrze"

Mieszkańcy spokojnego osiedla na przedmieściach Moskwy rozpoznali rzekomego agenta, gdy zobaczyli jego twarz w telewizji. W maju dziennikarze Agencji Reuters odwiedzili to miejsce, rozmawiali między innymi z Galiną Iwanowną. Rosjanka opisywała swojego sąsiada jako bardzo spokojnego i grzecznego człowieka, który "do pracy zawsze chodził w krawacie i niczym się nie wyróżniał". Inny z mieszkańców bloku dodawał, że Girkin faktycznie legitymował się też drugim nazwiskiem Striełkow.

Girkin-Striełkow znany jest również w środowisku... moskiewskich rekonstruktorów historycznych. W internecie można odnaleźć zdjęcia pułkownika w średniowiecznej zbroi i mundurze z czasów I wojny światowej. Jurij Pjatnickij, przewodniczący klubu, w którym miał działać "Strzelec", przyznał, że faktycznie go zna. Zapytany o to, co sądzi o decyzji kolegi, by przystąpić do ukraińskiej rebelii, Pjatnickij odpowiedział, że ją szanuje. "Co innego mógłbym powiedzieć o mężczyźnie, który podejmuje takie zdecydowane kroki? Chciał to zrobić, więc to zrobił. I zrobił dobrze".

Awakow: to potwór i morderca

Na tym pewne informacje o przywódcy separatystów się kończą. Poza tym, że walczył w wojnie domowej w Jugosławii, niewiele wiadomo o przebiegu jego ewentualnej służby wojskowej. Jego udziałowi w antyukraińskiej rebelii również towarzyszy wiele kontrowersji.

Girkin-Striełkow służyć miał między innymi jako ochroniarz Sergieja Aksjonowa, przywódcy krymskich rebeliantów. Jest też oskarżany przez Kijów o udział w zamordowaniu proukraińskiego radnego Gorłówki w obwodzie donieckim. Minister spraw wewnętrznych Ukrainy Arsen Awakow nazwał wtedy rebelianta "potworem i mordercą".

To właśnie dowodzone bezpośrednio przez niego siły miały 29 czerwca zdobyć ukraińską bazę wojskową w Doniecku. Wśród zdobytego sprzętu miały znajdować się systemy przeciwlotnicze Buk, za pomocą których zestrzelono malezyjski samolot. Australijskie media sugerowały też, że na opublikowanym i usuniętym z profilu Girkina-Striełkowa nagraniu wideo słychać było właśnie jego głos. Dowódca miał na żywo komentować filmowane wydarzenia. 

"Samolot został trafiony! (...) Patrz na te punkty, to są spadające fragmenty maszyny (...) to był wybuch (...) patrz, patrz, czarny dym!" - miał mówić przywódca prorosyjskich separatystów. W odpowiedzi na jego słowa drugi mężczyzna mówi na nagraniu: "Warto było go zestrzelić, prawda?! Nie działaliśmy na próżno".