Włoszka pokieruje unijną dyplomacją? Prof. Markowski: Dla nas to będzie katastrofa

Podczas gdy w Polsce mówi się o szansach Donalda Tuska na stanowiska w Brukseli, zażarta walka toczy się o posadę szefa unijnej dyplomacji. Faworytem jest Federica Mogherini, włoska minister spraw zagranicznych. - To byłaby katastrofa - mówił w Poranku Radia TOK FM prof. Radosław Markowski. Przekonywał, że we włoskiej świadomości Europa Wschodnia w ogóle nie istnieje.
Przywódcy państw UE nie porozumieli się na wczorajszym szczycie w sprawie obsady najwyższych unijnych stanowisk. Wśród kandydatów na nowego szefa Rady Europejskiej wymieniany jest Donald Tusk. Dziś premier zaprzeczył jednak, by rozmawiał z niemiecką kanclerz na temat własnej kandydatury. - Kanclerz Merkel nie jest promotorką mojej kandydatury i nie namawia mnie do objęcia tego stanowiska, przy całej naszej wzajemnej życzliwości - podkreślił.

"Tusk tego po prostu nie chce"

Paweł Wroński w Poranku Radia TOK FM zaznaczył, że Tuskowi najpewniej chodzi nie o objęcie stanowiska przewodniczącego Rady Europejskiej. - Bardziej chodzi o to, żeby Federica Mogherini, minister z Włoch, nie została wysokim przedstawicielem UE ds. zagranicznych. Bo to byłby cios w politykę zagraniczną, jaką prowadzi duet Sikorski - Tusk - wyjaśniał.

- Od dwóch dni patrzę na próby lewarowania Tuska i przesądzania, czy będzie, czy nie będzie szefem Rady Europejskiej. A Tusk tego po prostu nie chce. Polityczne znaczenie tego stanowiska jest duże, ale faktyczne znaczenie jest mniejsze niż premiera polskiego rządu - tłumaczył Wroński. - Licząc na życzliwość rodaków, przypuszczam, że w tej sytuacji wybór Tuska nie zostałby ogłoszony jako olbrzymi sukces Polski, ale jako ucieczka szczura z tonącego okrętu - dodał.

- W Europie nadal dominują narodowe podziały - stwierdził prof. Radosław Markowski, socjolog z SWPS i PAN. Jego zdaniem europejska polityka skrojona jest na miarę nie możliwości i potrzeb wspólnoty, ale narodowych interesów. - To kompletny brak refleksji. Tusk jest dobry z polskiego punktu widzenia. Ale czy dobry, żeby negocjować z Chinami? Załatwić coś z Ameryką? Nikt nawet o tym nie dyskutuje - stwierdził.

Włoszka? "Katastrofa"

Według Wrońskiego fakt, że decyzje w sprawie obsady najważniejszych europejskich stanowisk mają zapaść dopiero w sierpniu, zwiększa nieco szanse Radosława Sikorskiego, szefa polskiej dyplomacji. Według dziennikarza "Gazety Wyborczej" - jeśli nie zdecydowano się jak dotąd na dwóch głównych kandydatów (Mogherini i Kristinę Georgijewą z Bułgarii, dotychczas komisarz UE ds. rozwoju i pomocy humanitarnej), wzrastają szanse trzeciego, kompromisowego. Adam Szostkiewicz z "Polityki" dodał jednak, że to właśnie Georgijewa postrzegana jest jako kandydatka kompromisowa.

Prof. Markowski przekonywał, że zwycięstwo Włoszki nie byłoby korzystne dla Polski. Podkreślał, że w świadomości mieszkańców Półwyspu Apenińskiego Europa Środkowo-Wschodnia w ogóle nie istnieje. - Wiedzą, że jest Fiat w Polsce, ale ta część kontynentu dla nich nie istnieje. Jeśli Mogherini jest klasyczną reprezentantką włoskiej myśli politologicznej, to dla nas jest katastrofa. Bo ona najprawdopodobniej nie wie, nie rozumie tego świata - stwierdził.

"To wszystko są poważne kandydatury, a nie ludzie z kapeluszy"

Wroński wyliczał zaś zamierzenia włoskiego premiera Matteo Renzziego. - On deklaruje nawiązanie przyjaznych relacji z Rosją. Popiera budowę South Stream. Otwarcie uważa Tuska za polityka owładniętego rosyjską fobią - wskazywał. Przyznał, że nie zna wyobrażeń samej Mogherini. - Ale pewna kultura polityczna, w której ona została ukształtowana, powoduje, że wielkie projekty geostrategiczne narodzone w Polsce stoją pod znakiem zapytania. Bo nawet Catherine Ashton, która nie była aktywnym politykiem na forum UE, robiła w tej sprawie to, co do niej należało. Jeździła, kiedy trzeba, próbowała, kiedy trzeba, tutaj takiej pewności mieć nie możemy - skwitował.

Szostkiewicz apelował jednak, by nie popadać w niekonsekwencję. Wytknął Markowskiemu, że krytykował Tuska za narodową perspektywę, a teraz to samo robi w stosunku do Włoszki. - Może ona się zna na innych tematach? Byłbym tu ostrożny z takimi ocenami. To wszystko są poważne kandydatury, a nie ludzie z kapeluszy, jak to może wynikać z przekazów medialnych - skwitował.