Hausner pierwszy raz po taśmach: Belka wywołał problem. Państwo jest ślepe i chore

Jerzy Hausner udzielił "Tygodnikowi Powszechnemu" pierwszego wywiadu po publikacjach "Wprost". Krytykuje Marka Belkę, który drwił z Hausnera w podsłuchanej rozmowie. Ubolewa też nad małostkowością polityki i nieprzyzwoitością władzy. "Gadżety, BOR, samochody (...) to ma siłę narkotyku, ale niczego nie daje. Rozumny człowiek nie może się tym cieszyć" - przekonuje.
Przed miesiącem "Wprost" opublikował stenogram rozmowy Marka Belki, szefa NBP i Bartłomieja Sienkiewicza, szefa MSW. Jednym z bohaterów nagrania był Jerzy Hausner, były wicepremier, profesor gospodarki, dziś członek Rady Polityki Pieniężnej. Dziś "Tygodnik Powszechny" publikuje obszerną rozmowę z Hausnerem.

"Myśli, że ma dłuższego. Niestety, każdy człowiek ma jakieś słabości"

Autor wywiadu, Paweł Reszka, przypomina rozmowę Belki z Sienkiewiczem: "Podczas knajpianego spotkania omawiano scenariusz wykupywania obligacji skarbowych przez NBP. Nie po to, by pomóc finansom publicznym, ale po to, by pomóc Platformie utrzymać się przy władzy. Panowie rozważali również możliwości 'obejścia' Rady Polityki Pieniężnej, która przeciwko takim pomysłom mogła zaprotestować. Prezes NBP za największą przeszkodę przeciwko swoim pomysłom uznawał właśnie Jerzego Hausnera. Z tego powodu Belka mówił o Hausnerze: 'Piwotalny członek Rady'. A także wytykał mu pewną słabość: 'Myśli, że ma dłuższego. Niestety, każdy człowiek ma jakieś słabości, nawet on'.

O czym mówił w wywiadzie Hausner?

O Belce, który wywołał problem

"Mówię jasno: to Marek Belka wywołał problem" - przekonuje Hausner. Jego zdaniem problem polegać ma na obniżeniu wiarygodności NBP jako instytucji publicznego zaufania. Jednocześnie Hausner zastrzega, że nie chce zrzucać całej winy na Belkę. Podkreśla, że nie będzie wzywał szefa NBP do dymisji, bo nie chce w ten sposób osłabiać NBP.

"Liczę na jego jasną deklarację, że nie będzie ubiegał się o kolejną kadencję. To ważny element publicznej przyzwoitości i przyjęcia na siebie odpowiedzialności za to, co się stało" - zaznacza przy tym Hausner.

O tym, że "nic się nie stało"

Hausner w wielu miejscach podkreśla, że zarówno Belka, jak i Rada Polityki Pieniężnej muszą do końca kadencji odbudować reputację banku centralnego. "Trzeba wyraźnie pokazać, że NBP działa prawidłowo: panowie sobie pogadali, ale żadnych faktycznych następstw nie ma" - przekonuje Hausner. "Rozmowa się odbyła, tego nie da się zanegować. Jednak fakty są inne od tego, co usłyszeliśmy w nagraniu. O tym mogę zapewnić. (...) Tylko nie wystarczy, że ja to wiem, że my to wiemy. Trzeba o tym przekonać obywateli: sprawić, by uwierzyli, że nic groźnego się nie wydarzy" - dodaje. Zdaniem Hausnera trzeba zapewnić, że NBP nie będzie używany w doraźnej politycznej walce, a jego niezależność nie będzie osłabiana.

"Kiedyś przyjdzie nowa władza. Kto wie, czy ktoś nie wpadnie na pomysł, aby zrobić to, co usłyszeliśmy w rozmowie? Moje działanie polega na tym, aby taką ewentualność w miarę możliwości zablokować" - zaznacza ekonomista.

O chorobie państwa

"Odpowiedzialność to zapewne jedno z najczęściej odmienianych słów. Ale odmienia się tylko słowo, a zrozumienie jego sensu jest żadne" - wskazuje Hausner. Krytykuje ciągłe przerzucanie się odpowiedzialnością przez polityków, wzywanie do niej przy jednoczesnym uchylaniu się od niej. "Ucieczka od odpowiedzialności staje się systemową nieodpowiedzialnością. To największa choroba naszego państwa".

Reszka przytomnie zauważa, że politycy walczą o władzę, a branie na siebie win w tym nie pomaga. "Tyle, że kwintesencją 'gry w państwo' nie jest sama władza. Władza jest tylko środkiem" - podkreśla ekonomista. I pośrednio krytykuje wystawny charakter spotkań, przy których nagrani zostali politycy: "Władza dla władzy to pozór, blichtr. Gadżety, BOR, samochody (...) to ma siłę narkotyku, ale niczego nie daje. Rozumny człowiek nie może się tym cieszyć. Bo to jest próżność, pustka, w krańcowym stadium także moralna, czyli absolutny cynizm" - zaznacza Hausner.

O ciepłej wodzie w kranie

Według Hausnera wyczerpuje się proponowana przez obecny rząd formuła władzy. "Ciepła woda w kranie zagwarantowała sukces wyborczy, ale nie zagwarantowała sukcesu państwowego. Formuła, zgodnie z którą państwo reaguje sytuacyjnie, nie myśli strategicznie, właśnie się kończy" - mówi Hausner. Jak się kończy? Klęską - przekonuje.

Jego zdaniem fałszywą jest teza, że ludzie nie chcą reform. "Dlaczego tylu młodych ludzi głosuje na Korwin-Mikkego? Chcą mieć święty spokój? Nie, oni uważają, że to, co się dziś dzieje, nie jest dla nich do zaakceptowania. Ta grupa jest coraz większa, wspiera radykalizm. To sygnał, że trzeba wiele spraw naprawić" - podkreśla.

O państwie ślepym na jedno oko

"Dziś państwo jest ślepe na jedno oko. Bezsilne wobec silnych, wpływowych i bogatych. Bezlitosne wobec słabych. Takiego państwa nikt nie szanuje" - wskazuje Hausner.

Cały wywiad przeczytasz w najnowszym "Tygodniku Powszechnym".

Więcej o: