Kosiniak-Kamysz: Pawlak bronił w Sejmie konstytucji. To nie spór personalny

- Słuszna była reakcja Pawlaka, który nie wyszedł tylko i wyłącznie w obronie przewodniczącego Burego, ale też w obronie wartości konstytucyjnych i immunitetu poselskiego - mówił w Poranku Radia TOK FM Władysław Kosiniak-Kamysz o zaskakującym wystąpieniu Waldemara Pawlaka podczas debaty sejmowej nad wotum nieufności dla Bartłomieja Sienkiewicza, szefa MSW. - Źle się stało, że to później zostało sprowadzone do dywagacji personalnych: Pawlak czy Piechociński - podkreślał polityk.
Gościem Tomasza Sekielskiego w Poranku Radia TOK FM był Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy i polityki społecznej oraz wiceprezes PSL. Rozmowa dotyczyła ubiegłotygodniowego głosowania nad wotum nieufności dla Bartłomieja Sienkiewicza, szefa MSW. Dzień wcześniej prokuratorzy przeszukali biura i dom Jana Burego, szefa klubu PSL.

W Sejmie nieoczekiwanie na mównicę wszedł Waldemar Pawlak: - Panu premierowi chyba nie zależy na tym, żeby minister się utrzymał głosami posłów, którzy są zastraszani - mówił, wnioskując o przełożenie głosowania. Wniosek upadł, Sienkiewicz w głosowaniu zachował stanowisko, a komentatorzy spekulowali: czy Pawlak chce wygryźć Piechocińskiego?

Tomasz Sekielski: W "Rzeczpospolitej" Pawlak mówi o zakulisowych działaniach, które sprawiły, że jego wniosek o przełożenie głosowania nad wotum wobec Sienkiewicza nie został przyjęty. Co to za działania?

Władysław Kosiniak-Kamysz: Dzień wcześniej doszło do przeszukania u posła Burego w kilku miejscach, w trakcie spotkania klubu parlamentarnego z Sienkiewiczem dowiadujemy się o tym przeszukaniu. Jeśli to jest zbieg okoliczności, to ogromny. I Waldemar Pawlak w ten zbieg okoliczności nie wierzy. Myślę, że nie jest w tym odosobniony.

Ale reszta klubu PSL najwyraźniej uznała, że trzeba zaufać premierowi i głosować.

- Dobrze, że premier przyszedł na posiedzenie klubu. I dobrze że powiedział, że to decyzje niezależnej prokuratury, która wydała takie postanowienia.

To was przekonało?

- Byliśmy umówieni na to głosowanie. Też uważałem, że lepiej je odbyć szybciej niż później, że te dwa tygodnie niewiele by zmieniły w tym obszarze. Choć słuszna była reakcja Pawlaka, który nie wyszedł tylko i wyłącznie w obronie przewodniczącego Burego, ale też w obronie wartości konstytucyjnych i immunitetu poselskiego. Wskazywanie na możliwość naruszenia sprawowania mandatu posła to nie tylko opinia Pawlaka, ale też konstytucjonalistów i prawników. Źle się stało, że to później zostało sprowadzone do dywagacji personalnych - Pawlak czy Piechociński. Zupełnie nie o to chodzi, rozjechaliśmy się pod tym względem.

PSL się rozjechało.

- Nie rozjechało się, widział pan w głosowaniu. Pawlak miał prawo się wstrzymać.

Ale zaskoczył Piechocińskiego.

- To były dynamiczne zdarzenia, a ludzie nie są pozbawieni emocji. Widziałem reakcje nawet posłów opozycji, nikt nie pozostał obojętny. Pawlak nieprzerwanie zasiada w parlamencie od 1989 roku, ma wiedzę historyczną, obserwował różne zdarzenia. On także padł ofiarą działania służb i miał prawo to powiedzieć bardziej niż ktokolwiek inny. Ale to nie jest spór personalny.