Dorn: Nie chodzi o zjednoczenie prawicy. PiS chce zrobić miazgę z konkurencji

- Nie chodzi o żadne jednoczenie. Efekt ma być jeden, do PiS-u ma wejść nieliczna grupa ludzi, którzy będą mieli połamane kręgosłupy moralno-polityczne. Robione to jest dlatego, że jeśli po 2015 roku PiS nie przejmie władzy, to mają nie powstawać żadne frondy i żadna konkurencja - mówił o próbie jednoczenia prawicy Ludwik Dorn w programie ?Polityka przy kawie?.
- Tu nie chodzi o żadne jednoczenie prawicy, chodzi o to, żeby zrobić miazgę nawet z bardzo niewielkiej konkurencji. To było jednoczenie przez eliminację - dodał Dorn. - Zbigniew Ziobro wyczuł, o co chodzi Jarosławowi Kaczyńskiemu, i zaprezentował postawę najdalej idącej lojalności wobec ludzi, którzy mu zaufali. To procentuje na przyszłość - mówi: "ja wiem, że jesteście chwiejni, ale ja was nie zostawię" - ocenił postępowanie lidera Solidarnej Polski Ludwik Dorn.

Ludwik Dorn brał udział w tworzeniu Prawa i Sprawiedliwości i był wiceprezesem tej partii. W rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego pełnił funkcję ministra spraw wewnętrznych i administracji.

Po wyborach parlamentarnych złożył rezygnację z funkcji wiceprezesa PiS z powodu nieporozumień z Jarosławem Kaczyńskim. Jeszcze w tym samym miesiącu prezes PiS zawiesił go w prawach członka partii, a w październiku 2008 został usunięty z partii i klubu parlamentarnego PiS.

W wyborach parlamentarnych w 2011 roku ponownie startował z list Prawa i Sprawiedliwości. Przystąpił jednak do klubu parlamentarnego Solidarna Polska. W maju tego roku zrezygnował z członkostwa w klubie poselskim SP.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS