Thun o zachowaniu Korwin-Mikkego: To jest szczyt chamstwa, dno. Ja już od dawna nie podaję mu ręki [KOMENTARZE]

- To jest szczyt chamstwa i łamania dobrych obyczajów, wręcz brak słów, żeby to opisać. Korwin-Mikke osiągnął dno. Nikt nie powinien podawać mu ręki - mówi w rozmowie z portalem Gazeta.pl europosłanka PO Róża Thun, komentując spoliczkowanie Michała Boniego przez Janusza Korwin-Mikkego. - Jak debata publiczna ma polegać na praniu się po mordach, to już gorzej być nie może - dodaje.
Lider Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke uderzył w twarz Michała Boniego podczas spotkania polskich europosłów z kierownictwem Ministerstwa Spraw Zagranicznych. - Podszedł do mnie i mnie spoliczkował - relacjonował w rozmowie z radiem TOK FM europoseł PO. Boni napisał też na Twitterze: "Za różne rzeczy już przepraszałem, z pokorą przyjmuję ataki! Ale jest granica!". Przeczytaj więcej >>

"Szczyt chamstwa. Korwin-Mikke osiągnął dno"

Zachowanie Korwin-Mikkego komentowali dzisiaj politycy i dziennikarze. Zdecydowana większość nie szczędziła słów krytyki. - To jest szczyt chamstwa i łamania dobrych obyczajów, wręcz brak słów, żeby to opisać. Korwin-Mikke osiągnął dno, naruszając mir instytucji państwowej, jaką jest MSZ i używając siły fizycznej. To niedopuszczalnie w stosunku do każdego, a on uderzył posła chronionego immunitetem. Jak debata publiczna ma polegać na praniu się po mordach, to już gorzej być nie może - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Róża Thun, która była obecna na spotkaniu, podczas którego doszło do incydentu. Jak jednak zaznacza, nie była świadkiem zdarzenia.

- Już wcześniej poziom tej debaty był bardzo różny, choćby zachowanie poseł Pawłowicz podczas ostatniego wystąpienia premiera Tuska w Parlamencie. To też było skandaliczne. Ale Kowin-Mikkemu udało się przekroczyć poziom wyznaczony przez panią Pawłowicz. To wygląda tak, jakby niektórzy politycy licytowali się, kto potrafi się bardziej chamsko zachować, kto potrafi być większym chamem. To jest przerażające - dodaje.

"Nie możemy sobie pozwolić w Polsce na takie chamstwo"

Zdaniem Thun sprawa powinna trafić do sądu. - Mam nadzieję, że prokuratura zajmie się tym bardzo poważnie. To właściwie powinna być sprawa między ministrem Sikorskim, który był gospodarzem tego spotkania, a Korwin-Mikkem. Choćby nawet Korwin-Mikke miał wielu popleczników, nie możemy sobie w Polsce pozwolić na takie chamstwo i obniżanie standardów. Trzeba wyraźnie pokazać, że dla ogromnej większości Polaków jest to nieakceptowalne - podkreśla Thun.

- Powinien być też ostracyzm w środowisku politycznym. Ja już od dawna nie podaję Korwin-Mikkemu ręki. Pogardę dla drugiego człowieka w sposób ohydny wyrażał już dawno temu. Pamiętam jego idiotyczne, złośliwe i pseudośmieszne wypowiedzi w najbardziej dramatycznych momentach najnowszej historii Europy, gdy mówił o Bośniaczkach gwałconych przez Serbów. Unikam go. To nie jest człowiek z którym rozmawiam czy podaję mu rękę i wszystkim radzę robić to samo - mówi.

- Przydałby się też ostracyzm ze strony mediów, bo Korwin-Mikke w ostatnim czasie stal się ich pupilkiem. Przecież on te wszystkie swoje szaleństwa pokazuje właśnie w mediach. I nie należy dawać mu do tego okazji - podsumowuje Róża Thun.

"Nagana? Dla niego to bez znaczenia"

Zachowanie lidera Nowej Prawicy komentuje w rozmowie z Gazeta.pl także senator Marek Borowski. - Wszyscy znają Korwin-Mikkego. Wszyscy wiedzą, że jest to człowiek, który nigdy nie powinien być w żadnym parlamencie. Jego poglądy są poglądami... nie wiem, czy ze średniowiecza, czy z jakiegoś innego okresu, trudno powiedzieć. To, co zrobił, tylko o nim jak najgorzej świadczy - mówi Borowski.

- Wszyscy politycy, niezależnie od tego, z której strony sceny politycznej są, powinni jasno powiedzieć, że z panem Korwin-Mikkem kontaktować się nie będą. Nikt nie powinien podawać mu ręki. Nie powinno być żadnych rozważań, jakie mają miejsce w niektórych partiach prawicowych, jak tu przyciągnąć tego pana do rządzenia - uważa Borowski.

Jak twierdzi senator, kary nałożone przez komisję etyki to za mało. - Nie może to być wyłącznie nagana, bo dla niego to bez znaczenia. Przecież on się w ogóle nie liczy z żadnymi karami etycznymi. Tylko sąd może wymierzyć karę, która będzie miała jakieś znacznie - mówi. Jak podkreśla, jest przekonany, że Parlament Europejski uchyli immunitet, jeśli prokuratura będzie chciała Korwin-Mikkemu postawić zarzuty.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o: