Skandaliczne zachowanie Korwin-Mikkego. Boni: "Uderzył mnie w twarz"

Lider Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke uderzył w twarz Michała Boniego podczas spotkania polskich europosłów z kierownictwem Ministerstwa Spraw Zagranicznych. - Podszedł do mnie i mnie spoliczkował - relacjonował w rozmowie z radiem TOK FM europoseł PO.
Europoseł PO napisał na Twitterze, że Janusz Korwin-Mikke uderzył go w twarz podczas spotkania posłów do Parlamentu Europejskiego w MSZ.

- Za różne rzeczy już przepraszałem, z pokorą przyjmuję ataki! Ale jest granica! - napisał Boni.



"Podszedł do mnie i mnie spoliczkował"

- Jest spotkanie posłów do Parlamentu Europejskiego w pałacyku MSZ z kierownictwem resortu. Mamy rozmawiać o współpracy mimo różnic politycznych między naszymi posłami. Powiedziałem "dzień dobry" posłowi Korwin-Mikkemu, który stał obok mnie bokiem. Korwin-Mikke podszedł do mnie i mnie spoliczkował - opisał w rozmowie z radiem TOK FM całe zdarzenie Michał Boni.

- Powiedziałem, że to nie jest godne zachowanie. Poseł odparł, że robiłem jakieś straszne rzeczy, więc powiedziałem, że za te wszystkie trudne sprawy dotyczące podpisania przeze mnie w 1985 r. takiego papieru - w szantażu zresztą - przepraszałem publicznie - dodał Boni.



Były minister administracji i cyfryzacji w rządzie Donalda Tuska przyznał się w 2007 r. do podpisania deklaracji współpracy z SB. Jak tłumaczył, zrobił to w 1985 roku pod wpływem szantażu.

"Nic nie wróżyło takiego zachowania"

Jak stwierdził później Michał Boni, nic nie wskazywało na to, że Korwin-Mikke zamierza się tak zachować. - Ostatnie dwa tygodnie chodziliśmy, mijaliśmy się z Korwin-Mikkem i nic nie wróżyło tego realnie agresywnego zachowania i przekroczenia pewnej granicy ataku nie tylko słownego, ale ataku fizycznego - powiedział w rozmowie z dziennikarzami. Jak podkreślił, nie ma żadnej potrzeby, by musiał z posłem Nowej Prawicy współpracować. - Jestem w Parlamencie, by służyć Polsce, moim wyborcom i Europie. Mnie pan Korwin-Mikke do tego nie jest potrzebny, nie jest w żadnym silnym ugrupowaniu.

Michał Boni zaznaczył też, że zachowanie Janusza Korwin-Mikke potępili wszyscy uczestnicy spotkania. - Nie zamierzam więcej już przepraszać, mam swoje zadania do wykonania. Bardzo dziękuję wszystkim koleżankom i kolegom, którzy powiedzieli, że to się nie mieści w normie. My - jak powiedział minister Serafin - tego nie akceptujemy. Poseł Korwin-Mikke zdecydował się wtedy opuścić spotkanie - opisuje Boni.

MSZ wydało oświadczenie, w którym informuje o incydencie i zapowiada doniesienie do prokuratury. "Na początku spotkania doszło do niedopuszczalnego incydentu naruszenia nietykalności cielesnej posła Michała Boniego przez posła Janusza Korwina - Mikke. Ministerstwo Spraw Zagranicznych kieruje zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie. Wyrażamy głębokie ubolewanie z powodu zaistniałego incydentu" - czytamy w oświadczeniu.

Korwin-Mikke wcześniej zapowiadał atak na Boniego

Janusz Korwin-Mikke zapowiadał miesiąc temu, że jedną z pierwszych rzeczy, jakie zrobi, gdy dostanie się do europarlamentu, będzie zaatakowanie Michała Boniego. Tłumaczył swój zamiar tym, że "gdy zrobił ustawę lustracyjną", Boni z mównicy sejmowej nazwał go rzekomo "idiotą i oszołomem". - Parę lat później przyznał się, że był agentem. Nie przeprosił mnie, więc gdy go spotkam, dam mu w mordę - mówił lider KNP.

Korwin-Mikke nie poczuwał się do jakiejkolwiek winy. Przeciwnie, w absolutnie żenujący sposób usprawiedliwiał użycie przemocy. Twierdził, że Boni (którego po raz kolejny określił obraźliwym epitetem) nie przeprosił go nigdy za słowa o tym, że jest jakoby niezrównoważony. Mikke używał niezwykle agresywnego języka - mówiąc o "gnidzie" i "napluciu Boniemu w twarz". Tak skandaliczne zachowanie nie ma precedensu w polskiej polityce.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o: