"Dymisja Chazana nie rozwiązuje problemu. Wojna religijna wchodzi w kolejny etap"

"Dymisja prof. Bogdana Chazana nie rozwiązuje żadnego problemu" - pisze w "Gazecie Wyborczej" Dominika Wielowieyska. I wskazuje, że wojna religijna nie kończy się, a wchodzi jedynie w kolejny etap. Przykład? Dzisiejsza "Rzeczpospolita", gdzie czytamy: "Atmosfera wokół lekarzy publicznie przyznających się do wiary w niepokojący sposób przypomina żywcem realia stalinowskie".
Prof. Chazan, dyrektor szpitala Świętej Rodziny, straci pracę. - Rozwiązanie umowy z prof. Chazanem nastąpi w trybie określonym przez prawo - poinformowała wczoraj prezydent Warszawy. Kontrolerzy stwierdzili m.in. nieprawidłowości w prowadzeniu dokumentacji medycznej.

"Arłukowicz chodzi w glorii chwały"

"Dymisja prof. Bogdana Chazana nie rozwiązuje żadnego problemu, choć była nieunikniona, bo złamał prawo" - pisze w "Gazecie Wyborczej" Dominika Wielowieyska. Podobnie uważa Ewa Siedlecka, która dodaje: "Pozostaje wywołany lekarską klauzulą sumienia bądź konformizmem lekarzy i urzędników problem niedostępności badań prenatalnych i aborcji przewidzianej prawem" - zauważa dziennikarka w "Gazecie Wyborczej".

"Nikt z decydentów nie proponuje rozwiązania tej kwestii. Przeciwnie, pojawiają się nowe pomysły, jak storpedować prawo do aborcji, nie narażając się na karę z NFZ" - dodaje Siedlecka. I kwaśno zauważa, że na razie Bartosz Arłukowicz "chodzi w glorii chwały", że doprowadził do kontroli w szpitalu kierowanym przez prof. Chazana. "Na tyle odwagi mu starczyło" - komentuje dziennikarka.

Nie zmusimy lekarzy do zarzucenia klauzuli sumienia

Według Siedleckiej Arłukowiczowi brakuje odwagi do podjęcia systemowych decyzji, choćby przywrócenia przepisu zobowiązującego szpitale do podpisywania umów z podwykonawcami na świadczenia, których żaden z lekarzy nie wykonuje ze względu na klauzulę sumienia. Dziennikarka pyta także, czy minister zdecyduje się zapewnić pacjentom prawo do wykonywania świadczeń bez sztucznych ograniczeń w rodzaju deklaracji wiary. Zwłaszcza że ma ku temu możliwości i instrumenty.

Wielowieyska pisze wprost: nie sposób zmusić lekarzy, by odmawiając aborcji, wskazywali miejsce, w którym jest ona możliwa. Rozwiązanie jest jedno: dostępna ogólnopolska baza takich placówek.

Kolejny etap wojny religijnej?

W rezultacie, jak punktuje Wielowieyska, odwołanie prof. Chazana będzie tylko "kolejnym etapem wojny religijnej". Wojny, która nie rozwiązuje realnych problemów. Tymczasem, jak wskazuje dziennikarka, wchodzi już ona w kolejny etap. Wielowieyska pisze o wzmożeniu aktywności radykalnych przeciwników aborcji, którym przyklaskują biskupi.

"O to na pewno chodzi politykom, bo dzięki podgrzaniu sporu ideologicznego zyskują poparcie" - zaznacza Wielowieyska. Ale to nie rozwiązuje kwestii cierpienia kobiet i sumienia lekarzy.

Tymczasem w "Rzeczpospolitej" w związku z dymisją prof. Chazana trwa, jak to określiła Janina Paradowska, "festiwal". "Mieliśmy do czynienia z politycznym happeningiem mającym medialnie 'przykryć' procedurę głosowania nad konstruktywnym wotum nieufności dla rządu" - mówi w wywiadzie dr Aleksander Stępkowski, prezes Instytutu na rzecz Kultury Prawnej "Ordo Iuris".

"Jest to ewidentny spektakl polityczny, w ramach którego bezceremonialnie wykorzystano w sposób instrumentalny procedury prawne. Jesteśmy świadkami naigrywania się z zasady demokratycznego państwa prawnego" - dodaje.

"Jeśli środowisko się nie odetnie - czas się bać"

"Atmosfera, którą rozpętano wokół lekarzy publicznie przyznających się do wiary, w niepokojący sposób przypomina żywcem realia stalinowskie, kiedy to ochrzczenie dziecka lub podejmowanie praktyk religijnych zamykało drogę do kariery lub łamało kariery rozpoczęte, a w skrajnych przypadkach prowadziło do oskarżeń o szpiegostwo na rzecz Watykanu" - grzmi dr Stępkowski. I apeluje, by "osoby odpowiedzialne za tę medialną histerię" się "opamiętały".

- Nie liczę, że opamięta się pan Stępkowski - stwierdziła w "Poranku Radia TOK FM" Janina Paradowska. - Mam nadzieję, że być może opamiętają się liczne organizacje lekarskie, które skompromitowały się kompletnie przy okazji tej sprawy. I właściwie pozbawiły się prawa do reprezentowania środowiska lekarskiego. Chyba że ono się utożsamia z tymi organizacjami, ale to źle wróży polskiej opiece medycznej - dodała.

Siedlecka w "Gazecie Wyborczej" kwituje ten wątek krótko: "Jeśli środowisko lekarskie nie odetnie się od takiej postawy - to czas się bać".

Cały komentarz Ewy Siedleckiej znajdziesz tutaj, komentarz Dominiki Wielowieyskiej zaś tutaj >>>



Więcej o: