Zmarło dziecko pacjentki prof. Chazana. "Sprawdziły się wszystkie rokowania, że w ogóle nie powinno się urodzić"

- Informuję w imieniu mojej klientki, że dziecko, któremu "uratował życie" prof. Chazan, zmarło o godz. 20.35 - taką wiadomość stacji TVN przekazał w środę wieczorem pełnomocnik kobiety mecenas Marcin Dubieniecki. Wcześniej decyzję o odwołaniu lekarza ze stanowiska dyrektora szpitala św. Rodziny w Warszawie podjęła Hanna Gronkiewicz-Waltz.
- Dziecko było w bardzo ciężkim stanie. Sprawdziły się wszystkie rokowania, że w ogóle nie powinno się urodzić. Dziecko żyło od 30 czerwca. Zmarło w Szpitalu Bielańskim - potwierdził w rozmowie z tvnwarszawa.pl pełnomocnik pacjentki prof. Bogdana Chazana.

Rano decyzję o odwołaniu prof. Chazana podjęła prezydent Warszawy

Wcześniej Dubieniecki zapowiedział złożenie powództwa o zadośćuczynienie - solidarnie przeciwko szpitalowi i prof. Chazanowi. Pozew może wpłynąć w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Mecenas przypomniał też, że sprawę bada już prokuratura, a pracodawca prof. Bogdana Chazana, czyli prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, podjął decyzję o jego odwołaniu ze stanowiska dyrektora szpitala im. św. Rodziny.

- Będzie trzecie postępowanie - powództwo o zadośćuczynienie przeciwko szpitalowi i prof. Chazanowi solidarnie. Moja klientka już zapowiedziała jego złożenie. O kwocie zadośćuczynienia na ten moment nie chciałbym mówić. Myślę, że powództwo może wpłynąć w najbliższych dwóch tygodniach - powiedział w środę dziennikarzom.

Dubieniecki pytany o samopoczucie jego klientki, która składała w środę zeznania w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Mokotów, powiedział, że jest ona w ciężkim stanie psychicznym. - Jest w traumie spowodowanej urodzeniem dziecka, które przy tak licznych ciężkich uszkodzeniach ciała nie powinno się urodzić. Dziecko jest w bardzo ciężkim stanie, z pewnością umrze, to są tygodnie, może nawet dni - mówił rano.

Prof. Chazan - powołując się na klauzulę sumienia - odmówił wykonania aborcji, mimo że były do tego wskazania medyczne ze względu na wady płodu. Nie wskazał też pacjentce - do czego zobowiązują go przepisy - innego lekarza lub placówki, gdzie można by wykonać zabieg.

O najtrudniejszych i najpiękniejszych momentach w pracy ginekologa przeczytaj w książce "Bez znieczulenia" >>

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o: