Prawica jednoczy się dla stołków? Mularczyk: Oceny społeczne mogą być różne. Ale nie takie wolty polityka widziała

- Dopóki nie będzie jasnych, konkretnych warunków zawarcia koalicji z PiS i Gowinem, dopóki będzie Solidarna Polska - mówił w "Poranku Radia TOK FM" Arkadiusz Mularczyk, poseł tej partii. Zbigniew Ziobro miał postawić "zaporowe" warunki sojuszu z PiS, a prawicowa koalicja stanęła pod znakiem zapytania. - Tu nie chodzi o to, by rozparcelować Mularczyka, Ziobrę i Kempę - zapewniał Mularczyk.
- Jesteśmy za konsolidacją - oświadczył niedawno Jarosław Kaczyński i wyciągnął rękę do mniejszych prawicowych partii: Polski Razem Jarosława Gowina i Solidarnej Polski. W poniedziałek Kaczyński spotkał się ze Zbigniewem Ziobrą, aby porozmawiać o możliwej współpracy.

Kaczyński: To jest nierealne

Efekty? Raczej mizerne. Kaczyński przyznał później, że rozmowa była "rzeczowa", jednak konkluzji brak. - Na pożegnanie Zbigniew Ziobro wręczył mi uchwalę zarządu Solidarnej Polski, zawierającą warunki mające charakter zaporowy - relacjonował prezes PiS. - Powiedziałem, że to jest nierealne - dodał.

Jak długo Solidarna Polska nie będzie więc zwijać sztandarów? - Długo - mówił w "Poranku Radia TOK FM" Arkadiusz Mularczyk, poseł i szef koła parlamentarnego SP. - Dopóki nie będzie jasnych, konkretnych warunków zawarcia koalicji z PiS i Gowinem, dopóki będzie SP. Oczekujemy, że konsolidacja prawicy zapowiadana przez Jarosława Kaczyńskiego odbędzie się na jasnych warunkach - podkreślał.

Ordynacja nie jest demokratyczna?

Politycy Ziobry są pewni swego. - Solidarna Polska osiągnęła niezły wynik w ostatnich wyborach: 300 tys. głosów w skali Polski - przekonywał Mularczyk, choć jego partia nie przekroczyła progu wyborczego. - To zaangażowanie wielu tysięcy ludzi, nie możemy ich teraz zostawić. Musimy mieć precyzyjnie rozpisane warunki umowy koalicyjnej - powtarzał.

Mularczyk utyskiwał na ordynację wyborczą, która "nie jest zbyt demokratyczna", bo głosy oddane na mniejsze prawicowe partie nie przełożyły się na mandaty. I powtarzał, że w tej sytuacji Kaczyński, Ziobro, Gowin i narodowcy muszą stworzyć koalicję. - PiS nigdy nie pójdzie z narodowcami - zdziwił się prowadzący "Poranek Radia TOK FM" Tomasz Sekielski. Mularczyk kwestii narodowców już nie drążył.

"Nie takie wolty polityka widziała"

- Separatyści, odszczepieńcy, zdrajcy... Tak o was mówili koledzy z PiS. Łatwo teraz będzie usiąść obok siebie i współpracować? - pytał Sekielski. - Nie takie wolty polityka widziała. Jej język jest obrazowy. Nikt nie chce być nazywany separatystą, ale te porównania są niczym wobec tego, co słyszeliśmy na taśmach z kilku restauracji - odparł Mularczyk.

- Mówiliście, że odchodzicie z PiS, żeby stworzyć nową formację centroprawicową. PiS stał się taką formacją? - nie ustępował prowadzący. - Dla wyborców wartością jest sam PiS - uciął Mularczyk. - A nie obawia się pan, że dla wyborców to będzie sygnał, że chodzi wam o stołki? - zapytał w końcu Sekielski.

Zjednoczeniowy blitzkrieg Kaczyńskiego [BLOG] >>>

- Oceny społeczne mogą być różne - przyznał poseł. - Ale wyborcy prawicy, którzy w 40 proc. oddali głos na PiS, PR, narodowców, mają prawo oczekiwać, że z tych wyników wyciągniemy wnioski. A domagając się jasnej umowy koalicyjnej od PiS, oczekujemy realizacji naszych postulatów programowych, ale też gwarancji dla naszych działaczy na poziomie lokalnym. Tu nie chodzi o to, by rozparcelować Mularczyka, Ziobrę i Kempę. Chodzi o jasny przekaz dla wyborców i działaczy, którzy zaangażowali się w ten projekt - podkreślił Mularczyk.

Więcej o: