Minister Sikorski w TVP Info: "W MSZ wydajemy 12 mln zł rocznie na rozmowy przy posiłkach"

Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski gościł we wtorkowym programie "Dziś wieczorem". W rozmowie z Piotrem Kraśką żalił się na media, które naruszają jego prywatność.
Minister spraw zagranicznych dopytywany był przez prowadzącego m.in. o to, czy przeprosi za słowa wypowiadane podczas spotkania w restauracji Amber Room. - Ja jestem wściekły na tych, którzy spowodowali, że słowa które były przeznaczone tylko i wyłącznie dla Jacka Rostowskiego, zostały wyniesione na zewnątrz i mogły powodować gorszenie. Ale nie ja tego dokonałem, tylko podsłuchiwacze, przestępcy - mówił. - Przy naszej rozmowie nikogo nie było, tylko została nielegalnie podsłuchana. Nie było żadnego interesu publicznego w jej ujawnianiu. (...) To był wyłącznie interes nakładu jednej z gazet - dodawał.

- To było jedno z kilkudziesięciu spotkań [w tej restauracji - przyp. red.], bo w Polskiej Radzie Biznesu zapewniano nas, że jest tam najwyższy możliwy, komercyjnie dostępny poziom zabezpieczeń, dwukrotne sprawdzanie antypodsłuchowe dziennie. Stąd m.in. jest to restauracja dosyć droga - tłumaczył Sikorski. - W MSZ wydajemy 12 mln rocznie na rozmowy przy posiłkach o polityce zagranicznej i standard dyplomacji jest dosyć wysoki. Za granicą czasami płacimy znacznie więcej za tego typu posiłki - przekonywał.

- Nie można nam zarzucać z jednej strony, że rozmawialiśmy o sojuszach, o obsadzie stanowisk w KE, o obsadzie ambasadora RP w Paryżu, a jednocześnie mówić, że to była prywatna rozmowa. Z samego zapisu wynika, że rozmawialiśmy o sprawach służbowych. Służbowa kolacja - zapewniał.

Nie tylko "Wprost" wadzi ministrowi

Sikorski żalił się jednak nie tylko na tzw. taśmy "Wprost". - Kilka dni temu nad mój dom jedna z gazet wysłała helikopter z kamerą, nad samym domem fotografując i naruszając moją prywatność i to sobie w swojej gazecie publikując. Każdy, wszędzie może być podsłuchany. Proszę się zastanowić nad konsekwencjami. Ja wiem, że my politycy jesteśmy zwierzyną łowną i uważa się, że nie mamy praw do prywatności. Ale to naprawdę może teraz dotknąć każdego - ostrzegał.

"Łaska" czy "laska"?

Kraśko zapytał również ministra o słynny cytat dotyczący "robienia laski Amerykanom". Według słów Michała Kamińskiego, tak naprawdę miał on dotyczyć "robienia łaski". - Chyba liczył także na pańskie poczucie humoru - komentował wypowiedź Kamińskiego ze śmiechem Sikorski.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS