Polska odstawiona na bok ws. Ukrainy? Poseł PiS: Niemcy i Francja traktują nas jak przeszkodę. Poseł PO: To raczej Rosja nas nie chce

Polskę wypchnięto z rokowań dotyczących rozwiązania konfliktu ukraińskiego - pisała w środę ?Gazeta Wyborcza?. - To obiektywny fakt. Francja i Niemcy postrzegają nas jako kraj zbyt rusofobiczny, jako przeszkodę na drodze ich interesów - mówi w rozmowie z Gazeta.pl poseł PiS Jarosław Sellin. - Nie mam wrażenia, że Polska jest odsunięta od sprawy Ukrainy. Ale możliwe, ze Rosja faktycznie nie chce nas przy stole rozmów - twierdzi Robert Tyszkiewicz z PO.
Środowa "Gazeta Wyborcza" starała się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego obecnie rozmowy dotyczące sytuacji na Ukrainie toczą się bez udziału Polski, skoro do tej pory wydawało się, że w kwestii ukraińskiej wiedziemy prym. Teraz zaś spotkania dyplomatyczne dotyczące naszego sąsiada odbywają się między Francją, Niemcami, Rosją a Ukrainą.

W artykule spekulowano, że być może to władze w Paryżu i Berlinie odsunęły nas od stołu rozmów, a może była to Moskwa. A może wciąż jesteśmy aktywni ws. Ukrainy, tylko działamy mniej spektakularnie niż wcześniej? O wypowiedź w tej sprawie poprosiliśmy posłów zasiadających w sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, Jarosława Sellina z PiS i wiceprzewodniczącego komisji Roberta Tyszkiewicza z PO.

"Mieliśmy być głównym ekspertem dla całej UE"

- Fakty są takie, że już na etapie rewolucji na Majdanie jego liderzy kontaktowali się z Berlinem, a nie Warszawą, i byli tam zapraszani. Teraz też mamy do czynienia z sytuacją, że ani dyplomacja unijna nie zaangażowała się w nowe rozejmowe rozmowy, ani Polska nie została zaproszona do udziału w nich. Francja i Niemcy bezpośrednio kontaktują się z szefami ukraińskiego i rosyjskiego MSZ, a Polski w tym nie ma - powiedział Sellin.

- Wszystko wskazuje na to, że ponad naszymi głowami Francja i Niemcy próbują rozwiązać kryzys ukraiński, a Kijów i Moskwa to kupują. Odsunięcie Polski od sprawy Ukrainy jest obiektywnym faktem, a przecież mieliśmy być głównym ekspertem dla całej UE ws. terenów na wschód od Bugu. Taka była wieloletnia polityka PiS i prezydenta Kaczyńskiego - mówił polityk.

"Możemy być postrzegani jako rusofobi"

- Wydaje mi się, że Francja i Niemcy postrzegają Polskę jako kraj zbyt rusofobiczny, niezależnie od podziałów politycznych, i chciałyby doprowadzić do zakończenia ukraińskiego konfliktu bez naruszania swoich interesów z Moskwą, energetycznych czy militarnych. W związku z tym traktują Polskę, która powinna być partnerem, jako przeszkodę - uważa Sellin.

Poseł PiS dodaje, że "od siedmiu lat generalnie ma bardzo krytyczny stosunek do polskiej polityki wschodniej" . - Rząd działa tak, żeby robić wszystko odwrotnie, niż robił PiS. Jeśli PiS chciał ambitnej polityki wschodniej, to trzeba działać inaczej. Platforma w niemądry sposób odreagowywała rządy PiS i prezydenturę Lecha Kaczyńskiego, co obiektywnie zaszkodziło Polsce - uważa Sellin.

"Zgodziliśmy się na lekkie wycofanie"

Innego zdania jest poseł Robert Tyszkiewicz z PO. - Nie mam wrażenia, że Polska jest odsunięta od sprawy Ukrainy. Format obecnych czterostronnych rozmów Francja-Niemcy-Rosja-Ukraina został wypracowany na spotkaniu głów państw w Normandii jako wspólna decyzja na drodze do znalezienia rozwiązania konfliktu ukraińskiego - powiedział polityk.

- Polsce zawsze zależało na tym, by sprawę ukraińską globalizować. Dlatego też zgodziliśmy się na nasze lekkie wycofanie. Sama Ukraina postrzega rolę Polski bardzo wysoko. Najlepiej świadczą o tym słowa prezydenta Poroszenki wypowiedziane do premiera Tuska po podpisaniu umowy stowarzyszeniowej z UE, czyli "bez Polski nie byłoby to możliwe". I wszyscy o tym wiedzą - uważa Tyszkiewicz.

"Realizujemy postulaty opozycji"

Poseł mówi, że "polska dyplomacja systematycznie monitoruje sytuację i konsultuje się z naszymi niemieckimi i francuskimi partnerami po każdej turze rozmów". - Jeśli miałbym spekulować, to Rosja nie chciała nas przy stole rozmów. Ale najważniejsza jest efektywność, a czterostronne rozmowy są efektywne, a my jesteśmy na bieżąco - mówi Tyszkiewicz.

Poseł dodaje, że jeszcze kilka miesięcy temu, "kiedy Polska była na pierwszej linii w kwestii ukraińskiej, słyszał w związku z tym mnóstwo zarzutów, także ze strony opozycji". - Mówiono, że Polska popełnia wielki błąd, wychodząc przed szereg. A dziś, kiedy dla dobra dialogu na rzecz ustanowienia pokoju nie stawiamy warunku swojej obecności, jeśli miałoby to blokować zgodę innych uczestników, wciąż spotykamy się z krytyką - ocenia polityk.

- Dyplomacja powinna być elastyczna. Raz nadawać ton, a raz angażować w różne sprawy partnerów. Wspólnota państw zachodnich powinna poczuwać się do odpowiedzialności za Ukrainę, i to się dzieje - podsumowuje poseł.

"Z perspektywy Polski nasza nieobecność jest smutna"

A jak na sprawę patrzy wolny od partyjnych zależności ekspert? - Fakt jest taki, że jeszcze kilka miesięcy temu kryzysem ukraińskim zajmowały się trzy państwa, trzej szefowie MSZ - Polski, Niemiec i Francji. To oni firmowali niezrealizowane porozumienie między Janukowyczem a opozycją - powiedział dr Andrzej Szeptycki z Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW.

- Obecnie mamy do czynienia z czterostronnymi rozmowami i w tym gronie Polski nie ma. Jest to na pewno z perspektywy naszego kraju rzecz przykra, bo Ukraina to obszar naszego bezpośredniego sąsiedztwa, priorytet naszej polityki zagranicznej. Fakt, że Polska nie bierze udziału w działaniach na rzecz rozwiązania konfliktu ukraińskiego, nie jest argumentem na rzecz tezy pierwszoplanowej roli Polski w polityce wschodniej UE - uważa ekspert.

"Francuzi i Niemcy bardziej wyrozumiali wobec Rosji"

- Z pewnością w tandemie Francja-Niemcy akcenty i poglądy nt. obecnej sytuacji na Ukrainie rozkładają się inaczej niż we wcześniejszym układzie Polska-Niemcy-Francja. W tym sensie, że Polska dość jednoznacznie sprzyja Ukrainie i krytycznie ocenia rosyjską agresję, podczas gdy Niemcy i Francuzi są wobec Rosji bardziej wyrozumiali. W związku z tym taka sytuacja na pewno jest bardziej dogodna dla Rosji i może ją bardziej skłaniać do angażowania się w ten format dialogu - powiedział Szeptycki.

A jak ocenił wypowiedzi Sellina i Tyszkiewicza? - Myślę, że tezy obu posłów nie wykluczają się. Oczywiście mogły być ustalenia z Normandii i w dyplomacji trzeba być elastycznym, a jednocześnie w części elit francuskich i niemieckich Polska jest uważana za kraj niechętny Rosji, czy nawet rusofobiczny i nasze poglądy mogą być uznawane za szkodliwe dla interesów Francji i Niemiec - twierdzi ekspert.

"Tyszkiewicz i Sellin inaczej analizują sprawę"

- Tyszkiewicz mówi o warsztacie dyplomatycznym, a Sellin o meritum. Obaj analizują sprawę na innych płaszczyznach. Teraz jest tak, że mamy spotkania i rozmowy telefoniczne w sprawie konfliktu na Ukrainie bez udziału Komorowskiego czy Sikorskiego i gdyby miały one przynieść jakiś przełom (w co nie wierzę szczególnie mocno), to ewentualne zyski będą się liczyły na poczet przede wszystkim mediatorów - Francji i Niemiec. Ale w obliczu ewentualnych strat pojawi się zarzut, że przecież Polska w tych rozmowach nie brała udziału - ocenił Szeptycki.

- Biorąc pod uwagę obiektywne uwarunkowania geograficzne i ekonomiczne oraz deklarowane przez Polskę cele i kierunki jej polityki, to ta nieobecność Polski w rozmowach dotyczących Ukrainy jest zaskakująca. Moim zdaniem z perspektywy naszego kraju dobrze byłoby, gdybyśmy brali udział w tych rozmowach - podsumował ekspert.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o:
Komentarze (415)
Polska odstawiona na bok ws. Ukrainy? Poseł PiS: Niemcy i Francja traktują nas jak przeszkodę. Poseł PO: To raczej Rosja nas nie chce
Zaloguj się
  • ramzes-ra

    Oceniono 1 raz 1

    Nie ważne kto nas odstawił, ale jest faktem że Polska największy adwokat Ukrainy i jej sąsiad nie bierze udziału w rozmowach które niewątpliwie mają olbrzymie znaczenie dla przyszłości naszego regionu. A jest to ewidentna wina naszych polityków i to nie tylko rządu ale i opozycji ponieważ wewnętrzne kłótnie i podziały miały miejsce w ocenie podpisanego przy naszym udziale porozumienia z Janukowyczem, które to porozumienie niewątpliwie doprowadziło do jego upadku i ucieczki z kraju. Polacy kolejny raz tracą szansę i to niestety przez swoje wewnętrzne wojenki.

  • googleon

    0

    Kijow, 4 lipca (Dzień Niepodległości Stanów). Nieznany sprawca spalił posąg 6 metrowego Bielika amerykańskiego.

    twitter.com/russian_market/status/485362739960094720
    ljsearch.org/en/c9856.html

  • calmy

    Oceniono 1 raz 1

    "dlaczego obecnie rozmowy dotyczące sytuacji na Ukrainie toczą się bez udziału Polski"

    Czy to trudno zrozumieć? Niemcy mają interes w uzyskaniu porozumienia z którego Rosja wyjdzie z twarzą bo są zależni energetycznie. Francuzi też - domaga się tego ich przemysł zbrojeniowy. W tym towarzystwie możemy tylko z naszą naiwnością i reprezentowaniem interesów USA (bo tak jesteśmy postrzegani, sorry) przy stole tylko przeszkadzać. I chociaż to zabrzmi cynicznie, to coś w tym jest. Bo o ile rozumiem intersy wszystkich uczestników rozmów, to mam poważne trudności z jasnym sformułowaniem, jakie są właściwie nasze.

  • tychik1

    Oceniono 1 raz 1

    UNIA I "PO-LSKA" ISTNIEJĄ TYLKO TEORETYCZNIE, ALE NIE W PRAKTYCE I RZECZYWISTOŚCI!
    Jak ten “minister” wygadał,czy przyznał się w końcu że państwo polskie „istnieje” ale teoretycznie , tak sama unia ma zastosowanie w teorii ale nie w praktyce!
    „Państwo POlskie” robi tylko dużo medialno-GWnianego szumu wokół siebie, ale kiedy przychodzi faktycznie co do czego to tego państwa po prostu NIE MA i to już we wszystkich dziedzinach!
    W tych rozmowach o Ukrainie będa zapewne dyskutowane sprawy i zabezpieczenia energetyczne , przesylka gazu i surowców w tym pewno przez Polske, sprawy wojskowe .. a „polskie Poństwo” jest tam po prostu nie obecna!. Co to znaczy że „jesteśmy informowani”,chyba że co mamy jeszcze do wykonania!?
    Podobnie unia to rozpasiony kolos który w praktyce nie ma nic do powiedzenia!
    PE nawet nie może podjąc decyzji !:)
    Faktycznnie o wszystkim decydują Niemcy przy pomocy Francji, a unia, czy POlska służa im tylko jako „wstążeczki” do ich imperialnej polityki! POlska zrzeka się swojej państwowości niby na rzecz uni ,a realnie dla Niemiec i ich pomocnika Francji! Żeby oddać całkowitą prawdę to unia powinna się nazywć „ niemiecko-francuskim cesarstwem, a ciotka donkichota nie kanclerzem tylko imperatorową !
    Nie przypadkowo siada jej u nóg na tylnich łapach ! -;)
    Idea Ruchu(ow) Narodowego(wych) to „Europa Narodow” i ŚILNYCH panstw narodowych!
    Niemcy sa w Europie najwazniejsi i tego nikt rozsądny nie negujenie, niemniej nie jedyni i nie maja żadnego prawa, żadnego uzasadnienia do prowadzenia pod plaszczykiem „uni” polityki hegemonistyczno- kolonialnej !
    To dlatego unia a przy niej Polska „kuleją”!
    To dlatego UE i w tym Polska nie mogą stawić czoła innym światowym gospodarkom czy ptęgom,
    zresztą jak można coś zrobić przy terrorze komisarzy ludowych, miast wlnych gospodarek i narodów?!
    Efekt jest taki że tylko „unijne jądro”,banki i wielkie korporacje mają się dobrze ,bo dla nich wybito konkuręncję (międzyinnymi w Polsce ,czy Grecji) a „reszta” musi bidę klepać i co PO niektórzy ogonem myrdać jeśli uda im się tylko złapać jakiś ochłap z lotu! ;)
    UNIA NIE! EUROPA NARODÓW TAK !

  • andi55

    Oceniono 6 razy 6

    Pracowalismy na to w pocie czola i wszystkimi haniebnymi sposobami,Tak PIS,PO,jak rownierz obecny rzad Pedofile w czerni.Doputy dzban wode nosi ,doputy mu sie ucho nie upierrduli.

  • a.k.traper

    Oceniono 2 razy 2

    Z tego co wiem, to do rozmów siadają zainteresowane strony i określają swoje warunki przed oficjalnymi rozmowami, widocznie ustalono, że taki skład będzie najbardziej optymalny i gwarantujący jakieś rozwiazanie.
    Głos Polski w tym temacie jest znany a o czym konkretnie rozmawiano nie wiemy jeszcze.
    Polska w tej chwili ma problem sama z sobą, jedni kablują na drugich i puszczają to w świat jak najszybciej:)))

  • czarnyhs

    Oceniono 3 razy 3

    No cóż... w latach 40-tych Niemcy zbroili banderowców, ukraińskich nacjonalistów, wręcz faszystów ściągali w swoje szeregi, tworząc z nich oddziały do walki z Polakami i Rosjanami - w tym 14 Dywizja Grenadierów SS, Ukraińska Policja Pomocnicza‎, Ukraińskie bataliony Schutzmannschaft‎ ,Ukraińska Armia Narodowa i inne bandyckie twory, zatem nic dziwnego, że i teraz "swój do swego ciągnie". A Francja ?!?!? Toż oni nie chcieli się bić "za awanturę o Gdańsk", ich kolaborancki rząd Vichy z Petainem na czele... . A Rosja ?!?!? "Wadza" Najjaśniejszej od ćwierćwiecza wymachuje szabelką w kierunku Rosji, więc nic dziwnego, że Putin kiedy tylko może pokazuje tej "wadzy" ich miejsce w szyku...

  • mniklasp

    Oceniono 1 raz 1

    jak nie wiesz to najlepiej zapytac , baranki boze< zapytac cztery strony dlaczego Polska zostala wykluczona?, Radus -dalej do roboty, to twoj rewir

  • korcia2000

    Oceniono 7 razy 7

    Określenie polskich polityków jako rusofobów najzupełniej słuszne. Za ferment na Ukrainie są współodpowiedzialni a teraz przeszkadzają w znalezieniu modus vivendi. To kompromitacja naszej polityki zagranicznej.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX