Kaczyńskiego romans polityczny z Gowinem? A przecież mówili o sobie tak źle [PRZYPOMINAMY]

W polityce wszystko płynie, nie ma nic stałego: Sojuszników, wrogów i przekonania zmienia się niczym rękawiczki. Dowód? Ot choćby picie sobie z dzióbków w ostatnim czasie Kaczyńskiego i Gowina. Kiedyś nie szczędzili wobec siebie mocnych słów i zarzutów, a dziś stoją już niemalże przed ołtarzem, na którym zawrą polityczne małżeństwo.
Zanim jednak do tego dojdzie i do skonsumowania tego związku, występujemy w roli tych, którzy odpowiadają na zawołanie: ktokolwiek zna jakieś przeszkody unieważniające ten związek, niech to powie albo zamilknie na wieki.



Tych przeszkód i powodów jest co najmniej kilka. W przeszłości mówili o nich przecież zarówno Jarosław Kaczyński, jak i Jarosław Gowin.

Kaczyński o Gowinie: Winny wszystkich grzechów PO

Jedną z bardziej znanych wypowiedzi szefa PiS o byłym ministrze sprawiedliwości jest ta, gdy podczas spotkania w Cieszynie w prześmiewczy sposób bagatelizował powstanie jego partii . - Gowin ma dwie zalety: ładne imię, no i że jest wysoki i przystojny, czego o niektórych nie da się powiedzieć - mówił Kaczyński. - Ale czy to wystarczy, tego nie wiem - powątpiewał.

Były jednak i wątpliwości bardziej poważnej natury. - Nigdy do przemysłu pogardy nie dołączył, ale pamiętam jednak wypowiedzi odnoszące się na przykład do sprawy smoleńskiej, w której wspierał rząd... - Kaczyński mówił o Gowinie w kontekście sprawy dla PiS przecież najważniejszej. A im wcześniejsze wypowiedzi o Gowinie analizujemy tym dostrzegamy większe, nie dające się pogodzić przeciwności.

- Kiedyś zresztą miałem na ten temat rozmowę z panem Gowinem, właśnie kiedy powstawała koalicja (...), domagał się, żeby nie zajmować się politykami jego partii - mówił w 2007 roku Kaczyński zarzucając Gowinowi, że chciał nietykalności dla działaczy PO. Wreszcie, w rozmowie z Gazetą Polską, oceniał go: - Gowin ponosi odpowiedzialność za wszystkie grzechy PO i w niektórych trudnych dla Platformy momentach był na pierwszym froncie jej działań.

Gowin o Kaczyńskim: To stuprocentowy cynik

Zresztą sam, uchodzący za powściągliwego, Gowin nie pozostawał mu dłużny. - Myślę, że to jest droga do politycznego samobójstwa - to, co robi Jarosław Kaczyński. Samobójstwa nie tylko tego zasłużonego i przed '89, i po '89 roku polityka, ale droga do samobójstwa całej jego formacji politycznej - oceniał Gowin 6 lat temu, jak czas pokazał - nietrafnie.

Dwa lata później, w 2010 roku, Gowin nie zmienił swojej optyki. - PiS uprawia zimną wojnę domową i staje się radykalną partią prawicową. Coraz więcej wskazuje na to, że PiS na polskiej scenie politycznej zajmuje pozycję porównywalną z włoską partią komunistyczną, która przez długie lata uzyskiwała duże poparcie w wyborach, ale nikt nie chciał z nią tworzyć koalicji rządowej. PiS brnie w ślepą uliczkę. Jarosław Kaczyński sam eliminuje się z polityki, obrażając najważniejsze osoby w Polsce - mówił wtedy Gowin o swoim prawdopodobnie obecnym koalicjancie.

Rok później Gowin nadal był niepodatny na polityczne wdzięki szefa PiS. - Rzeczywiście łatwiej jest nam polemizować i walczyć politycznie z Jarosławem Kaczyńskim snującym takie, jeżeli nie insynuacje, to co najmniej dziwne aluzje, właściwie czytelne aluzje, niż z Jarosławem Kaczyńskim, który punktuje nas od strony gospodarczej, ale proszę mi wierzyć, my nie wpuszczamy Jarosława Kaczyńskiego w taki kanał. On sam z ogromną determinacją w ten kanał wchodzi i ciągnie za sobą swoją partię - przekonywał Gowin.



W pewnym momencie otarł się zaś nawet o retorykę, która zazwyczaj charakteryzowała innego polityka. - Rozmawiałem z teologiem, który pół żartem wspomniał o zjawisku opętania, w kontekście słów na temat Niesiołowskiego - bronił owego polityka przed atakami "opętanego" Kaczyńskiego. Dwa lata temu zaś szef PiS dla Gowina był już "tylko": cynikiem i fanatykiem. - Jarosław Kaczyński to gorący patriota, a zarazem człowiek bardzo, wręcz fanatycznie przeświadczony o swoich racjach. To stuprocentowy cynik - oceniał na łamach tygodnika "Wprost".

Czy w kontekście tych wypowiedzi takie polityczne małżeństwo z rozsądku ma szansę się udać? Można mieć poważne wątpliwości. Choć przecież nie raz i nie dwa razy zdarzyło się, że ludzie nieszanujący się, mający inny ogląd rzeczywistości brnęli przecież nawet w długoletnie, niezbyt zdrowe związki.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o: