"Nie płaczmy po maturzystach, którzy oblali. Czekajmy, aż zasilą szeregi dobrych fachowców" [LIST CZYTELNICZKI]

"Może i szkoda, że w szkołach nie ma samych orłów, że poziom edukacji też obniża loty z roku na rok, a media alarmują, że tak źle jeszcze nie było (a za rok i tak będzie gorzej). Ale nie płaczmy po maturzystach, którzy oblali, ani po tych, co jeszcze obleją" - pisze w liście do TOKFM.pl nasza czytelniczka, Pani Agnieszka.
W tym roku egzaminu dojrzałości nie zdało prawie 30 proc. licealistów. Czyli ok. 90 tys. uczniów nie potrafiło zaliczyć trzech przedmiotów na minimum. Powód do smutku? Dla mnie wręcz przeciwnie. Bo może i szkoda, że w szkołach nie ma samych orłów, że poziom edukacji też obniża loty z roku na rok, a media alarmują, że tak źle jeszcze nie było (a za rok i tak będzie gorzej). Ja widzę w tym ogromną zaletę - naturalną selekcję. Skoro studia już dawno przestały być zarezerwowane dla wybitnych i teraz każdy, jeśli nie z odrobiną mózgu, to przynajmniej kasy, może je skończyć, to co ma stanowić barierę przed zalewem magistrów? Może właśnie matura.

"Kto tym biednym młodym ludziom wmawia...."

Matura na pewno nie jest doskonała i ciągle się słyszy o tym, jak zły jest klucz i konstrukcja pytań, ale zawsze jest to jakiś sprawdzian umiejętności:

1. Czytania ze zrozumieniem, to przede wszystkim. Żeby potem ktoś z wykształceniem średnim nie stał jak cielę przed jakimkolwiek większym kawałkiem tekstu.

2. Podstawy matematyki, żeby wiedział, ile zapłacić za wędlinę w sklepie, jeśli cena dotyczy 1 kg, a chce kupić 100 g.

3. Wreszcie minimum obcego języka, żeby móc swobodnie poruszać się za granicą. Za którą i tak pewnie wyjedzie w poszukiwaniu pracy, której... żadne studia ani matura nie gwarantują!

Kto i dlaczego jeszcze wmawia tym biednym młodym ludziom, że studia są gwarancją zatrudnienia? Wiedza i doświadczenie to zupełnie co innego niż tytuł magistra z Wyższej Szkoły . Więc stratą czasu jest chodzenie do szkół, które niczego nie uczą, na zajęcia, z których się nic nie wynosi, po dokument, który nic nigdy nie da. Niezdana matura może więc ustrzec przed taką porażką.

"Czekajmy, aż zasilą szeregi dobrych fachowców"

Lepiej od razu iść do pracy. Nauczyć się czegoś przydatnego, zacząć zarabiać w wieku, w którym rówieśnicy orientują się, że wybrali złe studia i jednak to zarządzanie na nic się nie przyda. Skrócić sobie drogę przez mękę - skoro nauka była za trudna w liceum, to na studiach też lżej nie będzie.

Nie płaczmy po maturzystach, którzy oblali, ani po tych, co jeszcze obleją. Czekajmy, aż zasilą szeregi dobrych fachowców i odczarują mit pracy fizycznej kojarzonej zawsze z gorszym wyborem.

***

Jeśli ktoś się nad tym zastanawia, to informuję, że: mam maturę, mam magistra i mam pewność, że nic z tego nie zapewniło mi pracy.

Śródtytuły pochodzą od redakcji

Więcej o:
Komentarze (29)
"Nie płaczmy po maturzystach, którzy oblali. Czekajmy, aż zasilą szeregi dobrych fachowców" [LIST CZYTELNICZKI]
Zaloguj się
  • dziadekjam

    Oceniono 18 razy 12

    "Czekajmy, aż zasilą szereg dobrych fachowców."
    ======================================
    Nie jestem przekonany, czy odpady a matury, szczególnie ci, którzy oblali przedmioty ścisłe, to dobry materiał na dobrych fachowców. Ja osobiście nie chciałbym, żeby mi majstrowali w domu fachowcy nie umiejący przeliczyć metrów kwadratowych na centymetry kwadratowe, mający kłopoty z jednostkami ciśnienia, czy mający problem z ustaleniem ile to litrów jest jeden metr sześcienny.

  • zigzaur

    Oceniono 20 razy 12

    Potrzebni są glazurnicy, tapieciarze, kelnerzy (godni zaufania!!!), rzeźnicy, krawcy, szewcy, lakiernicy samochodowi, monterzy stolarki, hydraulicy itd.
    Ale tego fachu też trzeba się nauczyć.

  • witeral

    Oceniono 11 razy 11

    Nie jestem przekonany do tezy o dobrych fachowcach z tych, którzy oblali maturę. Szkolny leser nie rokuje niczego innego niż bylejakość w zawodzie.
    Dopóki uczniom nie będzie zależeć na wiedzy, a jedynie na byle pozytywnych ocenach pozwalających na przepełznięcie do następnej klasy, dopóty nie będzie udanych matur i dopóki nauczyciel pod dyktando dyrekcji nie skończy z ulgowymi ocenami, byle dobrze wypaść w rankingu szkół, dopóty uczniowie będą niedouczeni.
    Mam wrażenie, że obecnie na dobrych ocenach zależy nauczyciekom a nie uczniom.
    Nie oczekujmy, że szkoły zastąpią rodziców, bo odebrano im wszelkie narzędzia umożliwiające jakiekolwiek oddziaływanie, a rodzice "ułatwiają" swojemu potomstwu szkolne obowiązki załatwiając zaświadczenia o ADHD, dysleksji, dysgrafii, dyskalkulii i o niezdolności do ćwiczeń na lekcjach wtchowania fizycznego. Dziwne tylko, że nie wstydzą się, że spłodzili takie nieudane dziecko.
    Nie twierdzę, że szkoły są bez winy ani że nauczyciele są genialnymi pedagogami, ale też nie sposób nie dostrzegać fatalnego systemu nauczania, programów i doboru materiału. Dodając do tego nieustanne grzebanie i wprowadzanie zmian w systemie przy jednoczesnym przekazaniu znacznych uprawnień samorządom w kwestii organizacji szkolnictwa na ich terenie, doboru kadr kierowniczych i finansowania, dochodzimy do absurdalnych sytuacji, gdy zatrudnia się osoby nie tylko bez właściwego wykształcenia lecz zupełnie przypadkowe, bo... ich pensje będą najniższe, a wykształcony pedagog musiałby otrzymać wyższe wynagrodzenie.
    W takich warunkach można mówić o "hodowli" pokolenia nieuków ale nie o rozsądnym kształceniu i wychowaniu młodzieży.

  • seneka_ml

    Oceniono 19 razy 11

    Najtrudniejszy przedmiotem jest język obcy a ten zdało 92%
    Zupełnie nieźle,widać że absolwenci najbardziej przykładają się do przedmiotu który im się wkrótce przyda

  • zigzaur

    Oceniono 5 razy 5

    Matura, którą wszyscy zdają, jest tyle warta co dziewczyna, która przyjmuje każdą propozycję.

  • uzdek98

    Oceniono 10 razy 4

    pewno, ze nie ma sie co martwic ...ani w londynie na zmywaku ani w berlinie przy tasme montazowej nie trzeba miec matury ...

  • jan.w2

    Oceniono 2 razy 2

    No przecież przez 25 lat tzw. wolności styropiany zrobiły z Polandi eldorado dla kolesi, znajomków i rodzinki. Do znalezienia dobrze płatnej ciepłej posadki, najlepiej na państwowej lub samorządowej posadzie nie potrzeba żadnego wykształcenia, ani tym bardziej wiedzy. Potrzeba znajomości i układów rodzinno towarzyskich.

  • konichiwabitches

    Oceniono 12 razy 2

    Wlasnie, co sie lamac! Idealni kandydaci na ,, urzednikow panstwowych,,.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX