Europosłowie dostaną pełną pensję za lipiec. A byli tam tylko jeden dzień

"Deputowani, którzy zrezygnowali z ubiegania się o reelekcję lub nie zostali ponownie wybrani do Parlamentu Europejskiego, otrzymają pełne wynagrodzenie za lipiec - 8020,53 euro brutto. Dodatkowo, jeśli pojawili się na wczorajszej sesji choćby na chwilę i podpisali listę obecności, będą uprawnieni do dziennej diety w wysokości 304 euro informuje "Dziennik Gazeta Prawna".
Wszystko przez przyspieszone o dwa tygodnie wybory do Parlamentu Europejskiego. Zmiana terminu nastąpiła ze względu na wybór nowej Komisji Europejskiej. Europosłowie mieli bowiem głosować nad nowym przewodniczącym KE jeszcze przed wakacjami. W tym roku po raz pierwszy był on wybierany przez Radę Europejską w porozumieniu z PE.

Jak tłumaczy "DGP", chodziło również o Zielone Świątki. Wybory przypadłyby w weekend poprzedzający święto, co oznaczałoby, że w krajach, w których Zielone Świątki są dniem wolnym od pracy, wybory przypadłyby w długi weekend.

Europosłowie upominają się o pieniądze

W Parlamencie Europejskim mówi się o jeszcze jednej możliwości - przyspieszając wybory, parlamentarna administracja chciała zaoszczędzić na lipcowych pensjach odchodzących posłów.

Eurodeputowani z komisji konstytucyjnej zauważyli jednak, że wg traktatów unijnych, kadencja europosła ma trwać 60, a nie 59 miesięcy. Odjęcie lipca oznaczałoby więc skrócenie kadencji, co nie pozostaje bez związku z naliczaniem składek emerytalnych.

"Jedynym sposobem na uniknięcie kolizji prawnej było więc wypłacenie parlamentarzystom poborów za lipiec. Mimo że jedynym dniem, w którym mieli się oni pojawić w parlamencie, był 1 lipca. A jedyne, co mieli tam co zrobienia, to pójście na posiedzenie grup politycznych, bowiem w głosowaniu nad nowym prezydium PE odchodzący posłowie nie brali już udziału" - tłumaczy "Dziennik". Co ciekawe, wynagrodzenie dostaną też ci, którzy nie przyjechali do Strasburga 1 lipca.

Pół roku odprawy

"DGP" przypomina również o odprawie, którą Bruksela wypłaca byłym eurodeputowanym po odbyciu 5-letniej kadencji. "Przez trzy miesiące są także uprawnieni do otrzymania połowy środków na utrzymanie biura, czyli ponad 2 tys. euro, głównie po to, aby móc spokojnie skończyć umowy najmu" - dodaje.

Podkreślają jednak, że nieprawdą jest to, co napisał Marek Migalski w swojej książce "Parlament antyeuropejski". Byli europosłowie nie mają zapewnionych darmowych lotów do Brukseli.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS 

Więcej o: