Co z opozycją? Publicyści: Kaczyński się chowa, a Miller jest zdziwiony, choć sam chciał wotum zaufania

- Totalna bezradność opozycji. Trudno sobie wyobrazić, że Tuska mogłoby spotkać jeszcze coś gorszego - afera hazardowa, śmierć prezydenta, teraz podsłuchy. Jaką okazję będzie jeszcze miała opozycja, żeby dokonać triumfu nad Tuskiem? - zastanawiał się Łukasz Mężyk z 300polityka.pl na antenie TOK FM.
Wojciech Szacki z "Polityka Insight" dziwił się, że PiS - największa opozycja - wystawił Krzysztofa Szczerskiego do przemawiania w Sejmie. - Występuje Palikot i Miller, a Kaczyński chowa się za plecami Szczerskiego, który ma bardzo emocjonalne i bardzo bezładne wystąpienie pełne bon motów, których nikt nie będzie pamiętał - stwierdził.

- Palikot mówił, że to, co się teraz dzieje, jest również kwestią taryfy ulgowej, jaką zastosował Donald Tusk w stosunku do IV RP. Zniszczenie wywiadu i kontrwywiadu wojskowego ocierające się o zdradę stanu. To jest sprawa o pierwszorzędnym znaczeniu - zauważył Jan Ordyński z TVP.

Publicysta zastanawiał się też, czy Jarosław Kaczyński był zaskoczony wnioskiem Donalda Tuska. - Powinien był się spodziewać takiej sytuacji. Teraz jego pretorianie mówią, że będą nadal tkwili przy wniosku o wotum nieufności i będą zgłaszali nieszczęsnego prof. Glińskiego na premiera - stwierdził, a Szacki dodał - Wieczny niedoszły premier.

Miller suflował Tuska

Mężyk zauważył natomiast, że lewica nie powinna się dziwić takiemu ruchowi, bo Leszek Miller od kilku dni forsował takie rozwiązanie. - To odbiera jakąkolwiek krytykę lewicy. Zrobili tak, jak chciało SLD, i widać, kto ma nadal rozdawać karty - dodał Ordyński.

Publicysta "Polityki" zakłada, że głosowanie nad wotum przetnie wszelkie sytuacje na temat zaplecza rządu. - Będzie wynik 235 do 215 i wszelkie rozmowy o wotach nieufności zostaną przerwane - powiedział.

Zdaniem Mężyka Platforma znalazła się w nieciekawym politycznie położeniu. - Gdyby zastosować retorykę, że to był zamach na państwo, to czym innym było doprowadzenie do rezygnacji z kandydowania Włodzimierza Cimoszewicza na prezydenta? On był urzędującym marszałkiem sejmu - powiedział i dodał, że lewica powinna była ściągać dzisiaj właśnie Cimoszewicza.

Prezydent chce się pozbyć Sikorskiego

Publicyści zastanawiali się też nad taktyką prezydenta Komorowskiego. - Nałęcz został wypuszczony na Sikorskiego i podgryza go od kilku dni tak ostro, że trudno uwierzyć, że nie ma autoryzacji prezydenta. To jest nowe zjawisko. Komorowski chce doprowadzić do pogorszenia sytuacji Sikorskiego - uważa Mężyk. Zdaniem Szackiego Pałac Prezydencki dąży do dymisji Sikorskiego. - Komorowski nie cierpi Sikorskiego. To jest i historia z PO, rywalizacja w prawyborach, różnice charakteru i inna wizja prowadzenia polityki zagranicznej. Nie może wprost powiedzieć, że żąda dymisji - stwierdził.

- Jeśli Sikorski zostanie na tej pozycji, to powinien wyciągnąć z tego wnioski. Jest docenianym ministrem spraw zagranicznych, natomiast powinien spuścić trochę powietrza z siebie. Jest zbyt napompowany - podsumował Ordyński.

"Jakoś to będzie"

Goście wspomnieli też o samej aferze podsłuchowej. Rzuca się w oczy niefrasobliwość naszych polityków. Są kraje na Zachodzie, gdzie za sam fakt skorzystania z karty służbowej ministrowie musieliby ustąpić. Zupełna niefrasobliwość, jeśli chodzi o rozmowy na dowolne tematy. Jakby nie wiedzieli, że ktoś może ich podsłuchać. Są śledzeni przez paparazzi, a potem chodzą do restauracji i gadają - ubolewał Szacki i dodał: - W Polsce brakuje procedur. Jest taka kultura "jakoś to będzie".

Więcej o: