Szacki: Dwa dni temu koniec Tuska był bliski. Ale ostatnie taśmy "Wprost"...

"Do czego się tu przyczepić?" - pyta o najnowsze taśmy "Wprost" Wojciech Szacki, dziennikarz "Polityki". Jego zdaniem nowe nagrania nie pokazują nic poza typowymi rozmowami polityków o polityce. "Gdyby pominąć wulgaryzmy, opisy potraw i win i dowcipy, zostałoby niewiele lub zgoła nic" - kwituje.
"Dzień, dwa dni temu wyglądało na to, że koniec Platformy i Tuska jest bliski. Ale ostatnia publikacja 'Wprost' tego upadku nie przyspieszy. Będzie z niej pewnie ciekło, ale powoli" - pisze na swoim blogu w serwisie "Polityki" Wojciech Szacki.

"Gdyby pominąć wulgaryzmy, opisy potraw i win i dowcipy..."

Dziennikarz zarzuca redakcji "Wprost", że choć ta deklaruje pomijanie publikowania wątków prywatnych i nieistotnych dla opinii publicznej, to na stronach tygodnika wręcz się od nich roi.

"Bo jaką korzyść opinia publiczna ma z wiedzy, że Sikorski pił szampana? Że Sikorski z Rostowskim wahali się między pierogami z królikiem, golonką glazurowaną i tatarem z tuńczyka? Że ośmiorniczka była marynowana w rozmarynie z oliwą?" - pyta Szacki.

"Podejrzewam, że te didaskalia są potrzebne, bo nic poza tym tam nie ma. Gdyby pominąć wulgaryzmy, opisy potraw i win i dowcipy, zostałoby niewiele lub zgoła nic" - wskazuje dziennikarz. Zauważa, że najnowsze taśmy "Wprost" to po prostu rozmowy polityków o polityce.

"Do czego się tu przyczepić?"

A wiele fragmentów stawia wręcz bohaterów nagrań w korzystnym świetle, jak choćby wyznanie Jacka Krawca, prezesa Orlenu, że za jego rządów kontaktuje się z rosyjskimi menedżerami tylko na szczeblu prezesa. "Polska się stała ważnym krajem, to nie to, że sobie PR robimy" - mówi szef Orlenu. "Do czego się tu przyczepić?" - pyta Szacki.

I zaznacza, że nowe taśmy przyćmiewają najważniejsze wątki: kwestię autorów nagrań, dymisji ministra Sienkiewicza, konfliktu Ministerstwa Sprawiedliwości z prokuraturą.

Cały wpis przeczytasz na blogu Wojciecha Szackiego na stronach "Polityki" >>>



Więcej o: