Ukochany przywódca, niezastąpiony szef. Ale w rządzie "szambo". Taśmy "Wprost" o Tusku

"Nie ma go kim zastąpić" - mówi na taśmach "Wprost" Paweł Graś, sekretarz generalny PO, o Donaldzie Tusku. Na nagraniach politycy sporo mówią o swoim szefie, jego cechach i przyszłości, europejskiej lub krajowej. "Za najwyższego przywódcę, oby żył wiecznie" - wznosi toast Jacek Rostowski.
Taśmy "Wprost" pełne są osobistych wycieczek, personalnych uwag i plotek na temat różnych polityków. Sporo komentarzy pada także na temat Donalda Tuska. Jaki obraz szefa rządu wyłania się z opublikowanych dotąd materiałów?

Taśmy? Język męskiej dominacji, język więziennej grypsery... W prywatnych rozmowach, to fakt. Ale jak się mówi, tak się myśli [BLOG] >>>

"Oby żył wiecznie!"

Wydaje się, że generalnie pozytywny. Najbardziej anegdotyczna jest scena toastu, który wznosi, najprawdopodobniej właśnie za Tuska, Jacek Rostowski z Radosławem Sikorskim: "Za nas, za naszego ukochanego...". Sikorski kończy z entuzjazmem: "Najwyższego przywódcę, oby żył wiecznie".

Z wielu fragmentów faktycznie wyziera obraz przywódcy trzymającego wszystko twardą ręką. To do Tuska jako premiera należą najważniejsze decyzje: zmiany w ustawie o NBP, o których mówią Bartłomiej Sienkiewicz i Marek Belka, czy działania rządu wobec Antoniego Macierewicza (Rostowski zauważa, że koniecznie trzeba namówić Tuska na komisję śledczą w jego sprawie).

"Zaufał mi. To jest oczywiście wielki zaszczyt i prestiż"

Protekcja Tuska ma też ogromny wpływ na znaczenie jego współpracowników. Jacek Krawiec, prezes PKN Orlen, sporo mówi o Krzysztofie Kilianie, byłym szefie PGE, który odszedł ze stanowiska po konflikcie z Tuskiem. "On, mając Donalda jako kolegę od dwudziestu paru lat, po prostu miał wszystkich w dupie" - wskazywał Krawiec. "Wszyscy po prostu odetchnęli, oni po prostu uważali, że to jest wyrocznia, jak on coś powiedział, to jest decyzja z Ujazdowskich (siedziba KPRM - dop. red.). Oni się go bali, bali się go skontrować. Chora sytuacja. Szef ma taką głęboką świadomość tego" - mówił Włodzimierz Karpiński, minister skarbu.

Karpiński przyznał zresztą, że stanowisko zawdzięcza wyłącznie Tuskowi, dlatego w miarę możliwości stara się grać na niego. "Ja nie jestem supermenedżerem. (...) To jest pozycja polityczna. Pierwsza rzecz, że premier docenił z jakichś powodów, zaufał mi. To jest oczywiście wielki zaszczyt i prestiż. Ale czuję się w obowiązku dostarczania mu paliwa" - zaznacza minister.

"Donald z nim rozmawiał, więc go opier... tak, k..., że szkoda, że tej rozmowy nie nagraliśmy"

W słowach Karpińskiego Tusk urasta do rangi męża stanu troszczącego się o obywateli. "To najważniejsze wyzwanie polityczne przed nami, o którym mówi Donald, to, żeby z tego zostało coś dla zwykłego Kowalskiego" - tłumaczy kolegom.

W podobnym duchu, choć innym stylu, wypowiada się Paweł Graś. Komentując antyimigracyjne (i antypolskie) wypowiedzi Davida Camerona, szefa brytyjskiego rządu, relacjonował: "Donald z nim rozmawiał przez telefon, więc go opier... tak, k..., że szkoda, że tej rozmowy nie nagraliśmy, k..., tak go zj...".

Zdaniem wielu czar pryska, jeśli przyjrzeć się słowom Krawca. "Jak była ta kampania w 2011 r. i oni tam z cenami jechali cały czas, że paliwo po 6 zł PiS nap... No i jest ta impreza w Focusie, już wiadomo, że wygraliśmy. Z Donaldem się spotykam i on: Teraz, k..., to paliwo może być nawet i po 7 zł (śmiech)" - opowiadał szef Orlenu. Nie wiadomo jednak, jak interpretować tę wypowiedź: czy jako głęboką pogardę dla obywateli, jak chcą niektórzy, czy zwykły sytuacyjny żart.

"Szambo. Tam jest szambo"

Jeśli szukać rys na wizerunku Tuska, pojawiają się one gdzie indziej - w rozmowie Sikorskiego i Rostowskiego. Szef MSZ przyznaje, że żywiołem premiera jest czysta polityka, a nie administrowanie. Mówi, że Tusk dał swoim ministrom dużo swobody. "Ja bym swoim tyle nie dał" - podkreśla.

Panowie komentują też zdaniem "Wprost" sytuację w rządzie. "Szambo. Tam jest szambo" - ocenia Rostowski. A Sikorski dodaje, że Komitet Stały Rady Ministrów nie działa. Jego szefa Jacka Cichockiego Rostowski nazywa wręcz palantem.

"Chyba że wiesz, wraca na prezydenta"

Sporo mówi się także o przyszłości Tuska, który jest przymierzany do eksponowanych europejskich stanowisk. Graś przyznaje, że premier się tym pomysłom opiera. "Nie chce bardzo, ale wszyscy mu tłuką" - mówi. Rozważany jest jednak scenariusz, wedle którego Tusk będzie dzielił funkcję w Brukseli z fotelem szefa partii. Przepisy tego nie zabraniają. "Tylko jakby to wyglądało!" - martwi się sekretarz generalny PO.

"Jest to kuszące, ale ryzykowne chyba trochę, bo po czterech latach tam to już chyba na zawsze z polskiej polityki" - mówi towarzyszący Grasiowi Krawiec. "Chyba że wiesz, wraca na prezydenta" - zastanawia się Graś.

"Nie ma kim zastąpić"

Jednak jeszcze większy problem sprawia Grasiowi znalezienie ewentualnego następcy Tuska. "Ryzyko jest takie, że przep... Platforma wybory, przyjdą te oszołomy, k..., i zrobią tu, k..., kocioł taki, że wszyscy będą mieli, wiesz" - opisuje szef Orlenu. "Nie ma kim zastąpić. Bo już Grzegorz (Schetyna - dop. red.) to na pewno nie, w ogóle na to nie ma szans" - kwituje Graś. I dodaje, że to wybory w 2015 r. są dla Tuska najważniejsze.

Co miałby jednak robić Tusk w Brukseli? Przewijają się dwa stanowiska: przewodniczącego Komisji Europejskiej (po Jose Manuelu Barroso) i przewodniczącego Rady Europejskiej (po Hermanie Van Rompuyu). "Zresztą on uważa, że ma lepsze szanse na szefa Rady. Nie musi po angielsku dobrze mówić" - kwituje Rostowski.

Więcej o: