Żakowski o taśmach: Dwaj politycy nie chcą nic dla siebie. Niesamowite! To rozmowa bardzo wysokich standardów

- To fantastyczna rozmowa. W warunkach pełnej konfidencji rozmawia dwóch ludzi i żaden nie chce niczego dla siebie. To niesamowite - mówił o nagraniu konwersacji Bartłomieja Sienkiewicza i Marka Belki Jacek Żakowski w TVN24. - To naprawdę, jak na rozmowę w zamkniętej sali, rozmowa bardzo wysokich standardów - wskazywał.
Andrzej Morozowski zauważył w swoim programie "Tak jest" w TVN24, że taśmy "Wprost" mogą być dla rządu sporym ciosem wizerunkowym. - Dotychczas wyborca PO był przekonywany, że musi na nią głosować, żeby chronić się przed strasznym PiS, które wykorzystuje służby przeciw biznesmenom i zwykłym ludziom. Okazuje się, że PO robi dokładnie to samo - wskazywał.

- Znamy dwie rozmowy, kompletnie inne - mówił Jacek Żakowski, publicysta "Polityki" i prowadzący "Poranek Radia TOK FM". - Jedna, dwóch byłych ministrów, jest bardzo przykra. Trochę szczęścia w tym, że to już "byli ministrowie". To oczywiście robi złe wrażenie, ale i stosunek Tuska do nich jest bardzo krytyczny - wskazywał.

"Rozmawia dwóch ludzi i żaden nie chce nic dla siebie. Niesamowite!"

Co innego Żakowski uważa o konwersacji Bartłomieja Sienkiewicza, szefa MSW z Markiem Belką, prezesem NBP. - To fantastyczna rozmowa. W warunkach pełnej konfidencji rozmawia dwóch ludzi i żaden nie chce niczego dla siebie. To niesamowite - mówił. - Renata Beger była przekupywana. Tu nikt nikogo nie przekupuje. Belka mógłby zapytać, a wielu zapytałoby o to na jego miejscu, a co z moją druga kadencją? - wskazywał publicysta.

- To wyborcy mieli zostać przekupieni! - obruszył się Morozowski. - Ci politycy rozmawiają o tym, że w wypadku radykalnego kryzysu groźnego dla państwa, NBP zrobi to, co robią banki centralne, amerykański, brytyjski, europejski, wszystkie na świecie - odparł Żakowski. - Polski bank jeszcze tego nie robi, bo jest konserwatywny. Ale ma ustawowy obowiązek wspierać politykę gospodarczą rządu. I teraz przychodzi minister i pyta: czy pan się wywiąże z tego obowiązku? Dla niego argumentacją jest to, że PiS wygra. Ale Belka nawet się nie uśmiecha - wyjaśniał publicysta.

"Rozmowa bardzo wysokich standardów"

- To dowód na zabetonowanie sceny politycznej - stwierdził Piotr Semka z "Do Rzeczy". - Belka działa w swoim interesie, chcąc, by PO wygrała wybory. Sienkiewicz też tego chce, chce jak najdłużej być ministrem. Nie mylmy dwóch rzeczy. W tej rozmowie była mowa o interesie partyjnym, nie rządu - mówił publicysta.

- Zdarza się na świecie sytuacja, w której rząd korzysta z pomocy banku centralnego dla jakiegoś celu. Tu mówiono wyraźnie: chodzi o to, by inni nie doszli do władzy - skwitował.

- Nawet w momencie, w którym minister Sienkiewicz mówi, że jest ryzyko zwycięstwa PiS, nawet wtedy nie może powiedzieć "i nas wykopsają", ale musi to uzasadnić merytorycznie: inwestorzy się wycofają. To naprawdę, jak na rozmowę w zamkniętej sali, rozmowa bardzo wysokich standardów - zakończył Żakowski.

Więcej o: