Ziobro straszy komisją śledczą, a Wipler wymachuje w Sejmie pałką

Afera podsłuchowa to jedna z niepowtarzalnych szans, aby w świetle kamer koalicję rządzącą mogli zaatakować też mali i całkiem maluczcy gracze z politycznej sceny. Dziś premierowi Tuskowi nadepnąć na odcisk próbowali poseł Przemysław Wipler od ?korwinowców? i, obecnie bez politycznego przydziału, Zbigniew Ziobro z Solidarnej Polski.
Poseł Wipler, który już nie raz zasłynął kontrowersyjnym zachowaniem (ma m.in. postawione prokuratorskie zarzuty za szarpaninę i znieważanie policjantów), wkroczył dziś do Sejmu uzbrojony. Na szczęście to, co na pierwszy rzut oka wydawało się jakąś straszliwą bronią, okazało się być jedynie tonfą, a więc policyjną pałką.

Pałka jako symbol

- Od ostatniej soboty, od ujawnienia taśm PO, to jest symbol państwa Donalda Tuska. Pała - oznajmił Wipler. - Pała na obywateli, pała na przedsiębiorców, pała na ludzi, którzy chcą normalnie żyć - rozwijał swoją myśl.

Odniósł się też bezpośrednio do ujawnionej treści rozmowy między szefem MSW Bartłomiejem Sienkiewiczem a szefem NBP Markiem Belką, w której rozmawiali o biznesmenie Zbigniewie Jakubasie. - Jeżeli szef policji, który nadzoruje również służby specjalne, rozmawia z szefem NBP o przedsiębiorcy, który ma wrażenie, że go okradziono i w tym momencie mówi: "To pokażmy mu, że możemy okraść go jeszcze bardziej" i chwali się, że ma tego rodzaju "pały", że mają narzędzia, którymi mogą niszczyć przedsiębiorców - to to są ludzie, którzy nie mają kwalifikacji, żeby rządzić Polską - przekonywał Wipler, potrząsając wspominaną pałką niczym Palikot niegdyś gumowym penisem na konferencji prasowej.



Sprawa dla komisji śledczej?

Bez fajerwerków, ale głos jednak w sprawie zabrał obecnie bezrobotny politycznie Zbigniew Ziobro. Domaga się powołania w sprawie nagrań sejmowej komisji śledczej. - Jeżeli komisja śledcza nie do tej afery to do jakiej? - pytał w Sejmie. - Do jakiej afery bardziej odpowiednia jest konstytucyjna komisja śledcza, jeśli nie do afery, w którą uwikłani są najwyżsi funkcjonariusze polskiego państwa, nie wyłączając premiera rządu i szefa NBP? - przekonywał.

Przykra jednak informacja dla Ziobry jest taka, że nawet gdyby taką komisję powołano, to i tak on nie mógłby w niej zasiadać. Wolą wyborców nie sprawuje przecież obecnie żadnego mandatu.



Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o: