Taśmy "Wprost". Sowa i Przyjaciele jak Pędzący królik? W tym saloniku spotykali się podsłuchiwani politycy

Pędzący Królik, a teraz Sowa i Przyjaciele - dokąd pędzi nepotyczna Platforma Obywatelska? - napisał na Twitterze Dariusz Joński z SLD. To jego reakcja na aferę, jaka wybuchła po opublikowaniu przez "Wprost" zapisu nielegalnie nagranych rozmów polityków, które miały miejsce w tej warszawskiej restauracji.
Skąd porównanie restauracji Sowa i Przyjaciele do Pędzącego królika? W tej ostatniej zdaniem Mariusza Kamińskiego nastąpił przeciek, w wyniku którego zostały ostrzeżone osoby podejrzane o nielegalny lobbing przy ustawie hazardowej.

A pierwsza - Sowa i Przyjaciele? - Popularne miejsce spotkań polityków i biznesmenów. Jej przewaga nad innymi? Można podjechać od tyłu i wejść do VIP roomu bez przechodzenia przez główną salę. Właśnie tu doszło do dwóch spotkań, z których nagrania posiadamy - tak swój tekst o aferze podsłuchowej zaczyna "Wprost". Tygodnik dotarł do nagrań z nielegalnych podsłuchów spotkań polityków. Po ich ujawnieniu wybuchła afera. Niektórzy politycy domagają się nawet dymisji rządu.

"Ekskluzywny salonik, idealny na spotkania biznesowe"

Sama restauracja o swoim pokoju dla VIP-ów pisze: "Ekskluzywny salonik, posiada miejsca przy stole dla 10 osób. Idealny na spotkania biznesowe. Zapewnia indywidualną obsługę, kameralną atmosferę, możliwość odtwarzania muzyki, podłączenia iPhone'a do doku i przeprowadzenia prezentacji na monitorze 42''. VIP room posiada wygodny kącik z sofami i stolikiem kawiarnianym oraz dogodne, bezpośrednie wejście z zewnątrz. Toaleta wyłącznie do dyspozycji gości VIP roomu".


Salonik VIP w restauracji Sowa i Przyjaciele (Fot. www.sowaiprzyjaciele.pl)

Restauracja Sowa i Przyjaciele została otwarta we wrześniu 2012 roku w miejscu dawnej Karczmy Słupskiej na rogu ulic Gagarina i Czerniakowskiej. Jej szefem jest Robert Sowa, znany polski kucharz, felietonista i autor książek kulinarnych. Występuje też w telewizyjnych programach kulinarnych. W przeszłości był kucharzem reprezentacji polski i szefem kuchni hotelu Sobieski.

Z zimnych przystawek restauracja proponuje nam m.in. plastry rolady z maiasa holenderskiego z racuszkami ziemniaczanymi, kwaśną śmietaną i czerwonym kawiorem (36 zł), z zup możemy spróbować np. zupę krem z pieczonych pomidorów malinowych z guacamole i kolendrowym pesto (26 zł), a wśród mięs znajdziemy m.in. pieczoną kaczkę z glazurowanymi w śliwowicy łąckiej gruszkami, buraczkami, purée pietruszkowym i sosem imbirowym (61 zł) czy antrykot z wołowiny argentyńskiej podany z purée truflowym, smażonymi rydzami na maśle i sosem porto lub bearnaise (98 zł).

- Ten ogromny dom restauracyjny [...] rzeczywiście przypomina wielopokładowy statek. Są w nim sale ogólnodostępne, są chambres separees, wielki skład wina i obszerne zaplecze. Jest imponująca karta oprawiona u introligatora niczym drogocenny album, jest mnóstwo dobrych intencji i jeszcze więcej personelu. I tylko brakuje duszy - pisał w jednej z recenzji Maciej Nowak. Smakosza jedzenie nie zachwyciło, choć napisał, że desery są znakomite.

"Podejmiemy kroki prawne"

Po wybuchu afery kierownictwo restauracji natychmiast wydało oświadczenie, w którym pisze, że "nie odpowiada za nielegalne działania podejmowane przez nieznane nam osoby" oraz że restauracja "nie zajmuje i nigdy nie będzie zajmować się polityką". Właściciel zapowiada też "podjęcie kroków prawnych w celu ochrony klientów i dobrego imienia restauracji oraz wyjaśnienia okoliczności tych wydarzeń".

Więcej o:
Komentarze (100)
Taśmy "Wprost". Sowa i Przyjaciele jak Pędzący królik? W tym saloniku spotykali się podsłuchiwani politycy
Zaloguj się
  • walsmet

    Oceniono 1 raz 1

    Totalna KOMPROMITACJA RESTAURATORA , nikt poważny już tam obiadu nie zamówi.

  • last.j23

    Oceniono 1 raz -1

    Pierdzący królik wraca.

  • tadeusz542

    Oceniono 3 razy 3

    Zastanawia mnie ta kakofonia uderzeń sztućców o talerze . Ja tak nie walę o porcelane
    Dzisiaj obiad zjedliśmy z włączonym aparatem na stole mówiąc niewiele i jakoś takich dzwonów nie było. Owszem zdarzyły się dwa lub trzy ale nie jak w słuchowisku radiowym. Nawet się zastanawiałem czy nie podsłuchali ich gdzie indziej a podłożyli ścieżke z "Matysiaków" żeby wyglądało jak w knajpie.

  • askt

    Oceniono 6 razy 6

    I ze Sowa nie wiedzial kogo wpuscil do VIP roomu zainstalowac pluskwy? Dziwne.
    A co w czasie kiedy zakladali podsluch robili kelnerzy, skoro sala ma indywidulana obsluge?
    A gdzie ksiazka z rezerwacjami sali? Dziwne hehe

  • jezierskiadam

    Oceniono 6 razy 6

    I to jest najciekawsze w tej sprawie.
    Wygląda, że zrobiono pułapkę na VIP-ów.
    Jest reklama, jacy to oni odizolowani od motłochu będą.
    Odizolowanie od motłochu VIP-y kochają najbardziej. Wręcz sikają w specjalnej ubikacji po nogach na samą myśl radosną ...

  • Henryk D

    Oceniono 3 razy 1

    no te nagrania robił ten z SB z "Psów" co nic nie umiał robić tylko przesłuchiwać.To i poszedł do Polskich Nagrań .

  • droth45

    Oceniono 7 razy 3

    POLOWANIA NA TUSKA C.D.
    znowu się nie udało

  • culebre

    Oceniono 5 razy 5

    Salonik VIP = najtańsze kafelki i panele, płyta karton-gips i płyta wiórowa oraz to oświetlenie z wyprzedaży marketu budowlanego. A wszystko to w blokowym pawilonie. Zaiste, "eksluzywny salonik", OJP...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX