Jolie: Dziewczynka opowiada mi, że zgwałciło ją 15 mężczyzn. I kogo ukarano? Nikogo!

- Wielokrotnie spotykałam młode dziewczęta, chłopców, ale też kobiety i mężczyzn, którzy publicznie mówili o całym swoim bólu. Czują głęboki wstyd i ból. Jak to możliwe, że spotykam dziewczynkę, którą zgwałciło 15 mężczyzn z drągami i pałkami? Spotykam wciąż tych ludzi i pytam, co zrobiono w tej sprawie, czy ktoś został ukarany. Okazuje się, że nic. Tego było za wiele - mówiła aktorka Angelina Jolie o swoim zaangażowaniu w organizację międzynarodowego szczytu przeciwko przemocy w Londynie.
Angelina Jolie jest współgospodynią największego w historii międzynarodowego szczytu poświęconego przemocy seksualnej podczas konfliktów zbrojnych. Jolie, specjalny wysłannik wysokiego komisarza narodów zjednoczonych ds. uchodźców, otwierała zakończone dziś w Londynie spotkanie wraz z Williamem Hague, szefem brytyjskiej dyplomacji.

Skąd Jolie wśród delegacji ponad 140 krajów zajmujących się problemem przemocy seksualnej? - Angelina wnosi to, czego nie może wnieść rząd. Dlatego pracujemy razem. Musimy dotrzeć do ludzi, którzy nie są zainteresowani tym, co mówią politycy. A są ludzie, którzy zwracają uwagę na to, co mówi Angelina - wyjaśniał Hague w rozmowie z Christiane Amanpour z CNN.

Hague: Ministrowie byli zszokowani, że o tym mówię

- Na świecie jest wiele niesprawiedliwości, ale czasem coś szczególnie potrafi poruszyć. Wielokrotnie spotykałam młode dziewczęta, chłopców, ale też kobiety i mężczyzn, którzy publicznie mówili o całym swoim bólu. Czują głęboki wstyd i ból. Jak to możliwe, że spotykam dziewczynkę, którą zgwałciło 15 mężczyzn z drągami i pałkami? Spotykam wciąż tych ludzi i pytam, co zrobiono w tej sprawie, czy ktoś został ukarany. Okazuje się, że nic. Tego było za wiele - mówiła Jolie o swoim zaangażowaniu w walkę z przemocą seksualną i organizację szczytu.

- Dla mnie jest normalne, że gdziekolwiek jestem na świecie, rozmawiam o tym problemie z innymi szefami dyplomacji i premierami. Pytam ich o wsparcie, proszę o dołączenie do naszej inicjatywy, o zmianę krajowego prawa - mówił o swoich działaniach Hague. - Pierwsze, co zauważyłem, to zaszokowanie innych ministrów, że problem przemocy seksualnej jest jednym z najważniejszych podejmowanych przez szefa brytyjskiej dyplomacji - mówił Hague w CNN. Podkreślił, że szczyt jest owocem długotrwałych wysiłków, które już wpłynęły na zmianę podejścia w gremiach rządowych. Dodał jednak, że oczekuje konkretnych, namacalnych zmian w poszczególnych krajach.

"Jeśli zmienimy stosunek do gwałtu podczas wojny, zmieni się on na wielu innych polach"

Hague poinformował, że podczas szczytu udało się osiągnąć porozumienie odnośnie do międzynarodowego protokołu dotyczącego tego, jak śledzić i dokumentować przestępstwa seksualne podczas konfliktów zbrojnych. - Wierzę, że jeśli zmienimy stosunek do gwałtu podczas wojny, zmieni się on na wielu innych polach - zaznaczył minister.

Jolie wskazywała, że działania dotyczyć muszą najmłodszych. - Ten problem musi stać się częścią edukacji chłopców. Trzeba sprawić, by obowiązek ochrony ich sióstr, żon i matek był powodem do dumy, a gwałt był postrzegany jako powód do wstydu, ale nie dla ofiary, lecz sprawcy. Myślę, że jeśli zainspirujemy dorastające pokolenie, różnica będzie odczuwalna - tłumaczyła w CNN.

The Guardian: Hipokryzja brytyjskiego rządu?

Kończący się dziś trzydniowy szczyt to rezultat intensywnej, prowadzonej od dwóch lat kampanii na rzecz wzrostu świadomości na temat przestępstw seksualnych popełnianych podczas konfliktów zbrojnych. Podczas spotkania Hague stwierdził, że gwałt jest jedną z "największych masowych zbrodni współczesności".

Szczyt miał na celu zainicjowanie stworzenia międzynarodowego protokołu, o którym mówił Hague w CNN, doprowadzenie do szkolenia żołnierzy w zakresie zapobiegania przemocy seksualnej, zmianę podejścia do problemu gwałtu podczas konfliktów militarnych oraz zwiększenie wsparcia finansowego dla ofiar przemocy seksualnej.

"The Guardian" nie kryje jednak sceptycyzmu wobec tej inicjatywy. Zwraca raczej uwagę, że brytyjski rząd organizuje szczyt, nie radząc sobie z przemocą seksualną we własnym kraju. Dziennik punktuje hipokryzję rządu i trudną sytuację emigrantek, które po przyjeździe na Wyspy stawały się ofiarami gwałtu.