Dorn idzie do Komorowskiego? "Warunkiem wstępu do PO jest mizianie. Otóż ja się z nikim miział nie będę"

"Z PiS nie wiążę żadnych nadziei na zmianę na lepsze w Polsce, nie dlatego, że mnie nie wezmą na listy, ale dlatego, że są ekstatyczni" - powiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Ludwik Dorn. Mnożą się spekulacje na temat współpracy tego polityka z Pałacem Prezydenckim. Jego zdaniem to niewykluczone, choć nie na zasadach wymagających "miziania się" z Platformą. "Otóż ja się z nikim miział nie będę" - zadeklarował Dorn.
Ludwik Dorn, były wiceprezes PiS, zwany niegdyś "trzecim bliźniakiem", dziś odstawiony na polityczną bocznicę (jako, do niedawna, poseł Solidarnej Polski), chce współpracy z Bronisławem Komorowskim. Na początku czerwca "Tygodnik Powszechny" pisał o wizycie Dorna w Pałacu Prezydenckim, co wywołało falę spekulacji o jego zbliżeniu z PO.

Fala wezbrała znów wczoraj, gdy "Rzeczpospolita" zatytułowała wywiad z posłem "Mogę startować z listy PO". "Proszę, dajcie spokój z tymi bredniami o transferze Dorna do PO" - szybko odparł na Twitterze Paweł Graś.

"Otóż ja się z nikim miział nie będę"

Co powiedział w wywiadzie z Robertem Mazurkiem Dorn? Zaznaczył, że do końca tej kadencji Sejmu nie podejmie formalnej współpracy z Komorowskim. "Ale jeśli dostanę taką ofertę później, to będziemy negocjować" - dodaje.

Mazurek naciska. Czy poprze Komorowskiego w wyborach? "Nie wykluczam tego". Będzie kandydował z list PO za rok? "Wyobrażam sobie". Dalej jednak Dorn dystansuje się od własnych deklaracji: "Mówię tylko o możliwych scenariuszach. Na pewno nie pójdę do PO na takich warunkach jak Kamiński czy Kluzik-Rostkowska, gdzie biletem wstępu było mizianie. Otóż ja się z nikim miział nie będę" - zaznacza.

"Dobrotliwie nazwałem go wujem narodu"

Czy jednak Dornowi nie przeszkadza, że Komorowski jako marszałek Sejmu często krytykował Lecha Kaczyńskiego? "Polityk, a zwłaszcza konserwatysta, powinien posiąść sztukę selektywnego i mądrego zapominania" - odparł filozoficznie poseł.

"Kiedyś nieco złośliwie, choć dobrotliwie nazwałem go wujem narodu. A niewątpliwie ambicje ma znacznie większe i nie chciałby przejść do historii tylko jako 'wąsaty wuj narodu'" - przyznał Dorn.

"Mam swoje lata, trzeba gdzieś przylgnąć"

Skąd jednak jego polityczny dryf w stronę Platformy, której, jak przyznał sam Dorn, "pod d...ą się pali"? "Z PiS nie wiążę żadnych nadziei na zmianę na lepsze w Polsce, nie dlatego, że mnie nie wezmą na listy, ale dlatego, że są ekstatyczni" - wyjaśnił. I zasugerował, że łatwiej naprawić pragmatyczną do bólu PO niż bujający w obłokach PiS.

"Mam swoje lata, trzeba gdzieś przylgnąć, robić coś pożytecznego na swoją skromną miarę i tak dotoczyć się do emerytury" - podsumował Dorn.

Cały wywiad przeczytasz w najnowszym "Plus Minus", weekendowym dodatku do "Rzeczpospolitej".

Więcej o: