Incydent na wykładzie Baumana w Manchesterze. "Na drzewach zamiast liści wisieć będę komuniści"

- Gdy rozpoczął się wykład prof. Zbigniewa Baumana, na salę wkroczyło pięciu panów z łysymi głowami, mieli glany, a jeden z nich zdaje się miał na sobie bluzę Legii. Zaczęli śpiewać, te same piosenki, którymi przerwano wrocławski wykład profesora: "Komuchu, zdrajco, a na drzewach zamiast liści wisieć będą komuniści". Odśpiewali swoje i wyszli - mówiła TOK FM dr Aleksandra Przegalińska, uczestniczka wykładu profesora, który odbył się dziś w Manchesterze.
"Sztuka życia", "Nowoczesność i Zagłada" i inne książki Zygmunta Baumana dostępne są tutaj >>

Profesor Zygmunt Bauman był dziś gościem międzynarodowej konferencji "Politics in Times of Anxiety" realizowanej w ramach projektu naukowego w Manchesterze. Jak relacjonuje uczestniczka wykładu dr Aleksandra Przegalińska, wystąpienie profesora przerwała niewielka grupa skinheadów. - Gdy rozpoczął się wykład, na salę wkroczyło pięciu panów z łysymi głowami, mieli glany, a jeden z nich zdaje się miał na sobie bluzę Legii. Zaczęli śpiewać, te same piosenki, którymi przerwano wrocławski wykład profesora: "Komuchu, zdrajco, a na drzewach zamiast liści wisieć będą komuniści". Odśpiewali swoje i wyszli. Nie zostali złapani, nie zostali zatrzymani - opowiada Przegalińska.

Jak mówi, rozmawiała z ochroniarzami budynku, którzy poinformowali ją, że każdy ma prawo do wyrażania swoich poglądów politycznych i choć ci młodzieńcy kręcą się gdzieś koło, ale nikt ich nie zatrzymał. Ponieważ konferencja skierowana jest do międzynarodowej publiczności, większość osób nie zrozumiała, co się stało. - Choć zapewne domyślali się, o co mogło pójść - mówi Przegalińska.

Skazani za przerwanie wykładu

To już kolejny raz przerwano wystąpienie profesora. W połowie maja wrocławski sąd skazał na kary aresztu i grzywny 19 osób obwinionych o naruszenie wykładu Baumana, który w czerwcu 2013 r. odbył się na Uniwersytecie Wrocławskim. Wtedy rozpoczęcie wystąpienia filozofa zostało zakłócone okrzykami i gwizdami przez kilkadziesiąt osób związanych z Narodowym Odrodzeniem Polski, którzy oskarżali prof. Baumana o współpracę z organami bezpieczeństwa PRL. Zadymiarze opuścili gmach uczelni dopiero po interwencji brygady antyterrorystycznej.