Marysia bohaterką prawicy. "PiS chce konfederacji niezadowolonych". A prasa? Warzecha atakuje, Karnowski się broni

Po sojuszu z rolnikami (słynny "Paprykarz") i kibicami ("Staruch"), przyszedł czas na młodzież z Marysią Sokołowską na czele. Każdy przejaw buntu przeciw władzy prawica, na czele z PiS, stara się zawłaszczyć, upartyjnić i wykorzystać. - PiS próbuje tworzyć konfederację niezadowolonych - wyjaśnia dr Chwedoruk z UW. A prawicowa prasa? Podzielona.
Zamieszanie wokół Marii Sokołowskiej, licealistki, która nazwała premiera "zdrajcą", nie jest tylko medialną wydmuszką. To część wyborczej strategii prawicy, a w praktyce dominującego PiS. Daniel Passent porównuje zbuntowaną Sokołowską do Stanisława Kowalczyka, słynnego "Paprykarza", który w 2011 r. pytał premiera "jak żyć?". Kowalczyk w roli politycznego celebryty wystąpił później na konwencji PiS.

Sokołowska trafiła nawet na okładkę "W Sieci". Wcześniej prawicowe portale rozmawiały z licealistką, równocześnie atakując przeciwników wykorzystywania nastolatki. Jednak i "paprykarz", i Sokołowska są tylko elementami większej układanki.

"Nie idziemy do centrum, bo tam nikt na nas nie czeka"

- PiS próbuje tworzyć konfederację niezadowolonych - wyjaśnia dr Rafał Chwedoruk, politolog z UW. Jego zdaniem partia Jarosława Kaczyńskiego próbuje wciągnąć w obręb swojego oddziaływania nie tylko grupy społeczne tradycyjnie związane z prawicą, czyli osoby starsze, często gorzej wykształcone, zamieszkujące mniejsze ośrodki. Dlatego w obronę wziął kibiców, rolników, związkowców, a teraz zbuntowaną młodzież, której symbolem ma być licealistka.

Wyłapywanie kontestujących władzę, klasę polityczną, a nawet rzeczywistość w ogóle, służy więc partyjnemu etykietowaniu buntu i poszerzeniu elektoratu. - PiS jest w pułapce, co skazuje je na takie eksperymenty. Musi co pewien czas dostarczać odpowiedniej dozy emocji do najwierniejszych zwolenników, od których zależy siła partii. Ale to nie wystarcza do zwycięstwa, więc PiS próbuje ukłonów w stronę różnych wyborców, co za każdym razem kończy się fiaskiem. Adam Hofman stwierdził nawet, że "nie idziemy do centrum, bo tam nikt na nas nie czeka" - mówi Chwedoruk.

Na PiS spadły gromy za sojusz z kibicami

Czy jednak faktycznie mechanizm zawłaszczania krytyków nie działa? - Te działania przyniosły jeden efekt: przyczyniły się do spadku poparcia dla PO. W tej materii PiS okazało się najskuteczniejsze w krytyce rządu - przyznaje politolog. Jego zdaniem gigantyczny kapitał PiS zbił też na sojuszu z kibicami, który później zaprocentował podczas protestów przeciwko ACTA. Chwedoruk zauważa, że widać to dziś, kiedy wśród preferencji politycznych młodzieży zaraz za Nową Prawicą Korwin-Mikke kryje się właśnie PiS.

Co nie oznacza, że korzystając z tej strategii, nie można nadepnąć na minę. - W 2011 na PiS spadły gromy z powodu tego, że stanęło w obronie kibiców, którzy weszli na wojenną ścieżkę z Donaldem Tuskiem - przypomina Chwedoruk. Parlamentarzyści PiS odwiedzali w areszcie oskarżonego o rozbój Piotra S., "Starucha", lidera kibiców warszawskiej Legii. Słynny "Paprykarz" w rezultacie poparł Platformę i oskarżył PiS o manipulowanie nim, a co do Marysi Sokołowskiej - ostatnio media obiegły jej antysemickie poglądy.

"Wołający o pomstę do nieba brak mózgów"

Eksponowanie Sokołowskiej na okładce "W Sieci" spotkało się zresztą z krytyką Roberta Mazurka i Łukasza Warzechy. - Pasowanie 17-letniej Marysi na ikonę polskiej prawicy jest dowodem na tejże prawicy, excusez le mot, zidiocenie. I nie Marysia jest tu problemem, ale wołający o pomstę do nieba brak mózgów - grzmiał ten pierwszy, sprzeciwiając się linii własnej redakcji. "Czy naprawdę chcemy, żeby Marysia Sokołowska zajęła miejsce profesorów Krasnodębskiego, Thompson, Staniszkis, Zybertowicza?" - pytał natomiast Warzecha.

Michał Karnowski, publicysta wPolityce.pl bronił eksponowania licealistki jako głosu młodego pokolenia. - Czy gdy twardo potrafiła odmówić przyjęcia kwiatów od Tuska, w sytuacji zapewne silnej presji części otoczenia, gdy pokazała, że potrafi uzasadnić swoje poglądy, że od dawna interesuje się życiem publicznym, nie udowodniła, że jej krzyk protestu jest jednak poważny? Czy nie zasługuje by dać jej głos? - pytał.

"Platforma też to robiła"

Dlaczego inne partie nie robią tego, co PiS? Dr Chwedoruk zauważa, że starają się to robić. Bo mechanizm upolityczniania buntu jest typowy dla opozycji. - Platforma Obywatelska, gdy szła do władzy, też tak czyniła. Przypomnijmy sobie Hannę Gronkiewicz-Waltz i Ewę Kopacz wśród protestujących pielęgniarek - wskazuje dr Chwedoruk. - Partia liberalna odwołująca się do thatcheryzmu wiecująca z pracownikami budżetówki to było przełamanie pewnego tabu - zauważa politolog. Teraz PiS przełamuje tabu, biorąc na sztandary zbuntowaną nastolatkę.

Więcej o: