Kłótnia Nałęcza i Macierewicza u Pospieszalskiego. "Chciałoby się powiedzieć za Lindą: nie chce mi się gadać"

- Te wybory nie były żadnymi wyborami. Były po prostu sfałszowanym kontraktem politycznym - mówił Antoni Macierewicz w programie "Bliżej" Jana Pospieszalskiego. - Prawdę mówiąc, to chciałoby się powiedzieć za Lindą "nie chce mi się gadać" - odparował prof. Tomasz Nałęcz. - Skończyłbym już swój udział w programie, gdyby nie to, że znam Antoniego Macierewicza od kilkudziesięciu lat i wiem, jak bohaterską kartę reprezentuje - dodał.
O 25-leciu wolnych wyborów w programie "Bliżej" dyskutowali prof. Tomasz Nałęcz, Antoni Macierewicz i Jarosław Gowin. W trakcie rozmowy wielokrotnie dochodziło do sprzeczek między między posłem PiS a Nałęczem, który oburzony chciał opuścić program.

- W 1989 roku tkwiły szanse, to mógł się stać początek drogi do wolności. Ale, niestety, sfałszowano nawet te częściowo wolne wybory. Musimy wiedzieć, że ten kontrakt, który wtedy ustalono, nie był żadnymi wolnymi wyborami - on został sfałszowany. Polacy poszli wtedy masowo do urn, uznali, że to mała, ale szansa do obalenia komunizmu - mówił Macierewicz.

- Właśnie wtedy zmieniono ordynację w trakcie głosowania, żeby dotrzymać układu, jaki zawarto za plecami narodu z komunistami. Te wybory nie były żadnymi wyborami. Były po prostu sfałszowanym kontraktem politycznym mającym utrzymać władzę pana Jaruzelskiego, pana Rakowskiego, towarzyszy, a przede wszystkim aparatu policyjnego pana Kiszczaka - podkreślił Macierewicz.



"Skończyłbym już swój udział w programie"

- Prawdę mówiąc, to chciałoby się powiedzieć za Lindą "nie chce mi się gadać" - odparował Nałęcz. - O czym my tu mówimy? Wczoraj widzieliśmy, jak połowa świata przyleciała do Polski, żeby podziwiać Polaków, że 4 czerwca 1989 roku kartką wyborczą obalili komunizm. Patrzą na nas Ukraińcy, o niczym innym nie marząc, niż żeby zanurzyć się w tej podłości, jak to mówi poseł Macierewicz, wygłaszając płomienne partyjne wystąpienia - powiedział.

- Jak można dziś mówić takie rzeczy? Skończyłbym już swój udział w programie, gdyby nie to, że znam Antoniego Macierewicza od kilkudziesięciu lat i wiem, jak bohaterską kartę reprezentuje. Ale żeby tyle rzeczy powiedzieć? Ja nie wiem, jak wiceprezes PiS godzi tego typu deklaracje z byciem w partii z Jarosławem Kaczyńskim, który był współarchitektem tego wszystkiego. Latem 1989 roku to był jeden z najbliższych współpracowników Lecha Wałęsy - podkreślał.

- Byłbym szaleńcem, gdybym przyjął zaproszenie do dyskusji o roku 1992 z Antonim Macierewiczem. To oczywiście świadek wydarzeń, zaangażowany, więc obstawianie go w roli bezstronnego historyka tego wydarzenia... - przekonywał Nałęcz.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS