PKW zbyt długo liczyła głosy? "Przeliczanie, wprowadzanie, to musi trwać. Staliśmy się zbyt niecierpliwi"

Czy Państwowa Komisja Wyborcza zbyt opieszale liczyła głosy w eurowyborach? Zdaniem wielu komentatorów tak. Jednak publicyści w Poranku Radia TOK FM bronili komisarzy. - Wprowadzenie i przeliczenie tych danych zajęło sporo czasu i pracowało nad tym sporo ludzi - mówił dr Robert Sobiech z UW. - Liczenie głosów musi trwać. Staliśmy się niecierpliwi - wtórowała mu Renata Kim z "Newsweeka".
Państwowa Komisja Wyborcza zafundowała politykom dreszczowiec, podając w nocy z niedzieli na poniedziałek cząstkowe wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego. Pierwsze wyniki exit poll wskazywały na niewielką przewagę PO, która w nocy, po pierwszych komunikatach PKW, zmieniła się na spore zwycięstwo PiS.

"Mój poziom irytacji był bardzo duży"

Do poniedziałkowego ranka poparcie dla PiS znacznie zmalało, jednak aż do wieczora znane były wyniki jedynie z 91 proc. komisji wyborczych. Ostateczne wyniki wciąż były więc kwestią otwartą. PKW podała je w poniedziałek po 21, dobę po zamknięciu lokali wyborczych, zdaniem niektórych komentatorów zbyt późno. Pokpiwano sobie nawet, że wybory sprawniej przebiegają w Afganistanie.

- Mój poziom irytacji był bardzo duży, podobnie jak innych zainteresowanych wyborami - skomentował prace PKW w Poranku Radia TOK FM dr Robert Sobiech, socjolog z UW. Przyznał, że we Francji wyniki wyborcze były dostępne już po kilku godzinach od zakończenia głosowania.

- Zastanawiałem się, dlaczego 10 proc. wyników waży na całości? Chyba zrozumiałem to wieczorem. Wszedłem na stronę PKW. Tam były nie tylko wyniki poszczególnych partii, ale bardzo dokładne dane, który kandydat uzyskał jakie poparcie w jakim rejonie. Zdałem sobie sprawę, że wprowadzenie i przeliczenie tych danych zajęło sporo czasu i pracowało nad tym sporo ludzi - zaznaczył Sobiech. - Zawsze oficjalne wyniki były podawane we wtorek, więc tym razem zostały podane nawet wcześniej - dorzucił Robert Kostro, dyrektor Muzeum Historii Polski w Warszawie.

"Powstała próżnia informacyjna, spiskowe teorie"

Sobiech dziwił się jednak, że przewodniczący PKW nie poinformował, o której należy spodziewać się ostatecznych wyników. - Bez tego powstała próżnia informacyjna i politycy wypełniali ją na własny użytek - zaznaczył socjolog, przytaczając anegdoty o "serwerach PKW w Moskwie".

Zdaniem Renaty Kim z "Newsweeka" sytuacja była napięta, bo różnica między PO i PiS była minimalna, decydowało o niej właśnie kilka ostatnich procent głosów. Publicystka także daleka była od krytykowania PKW. - Liczenie głosów musi trwać. To najpierw wielka ręczna robota, a potem wprowadzanie do dokumentów. Staliśmy się narodem bardzo niecierpliwym, chcemy mieć wszystko natychmiast - stwierdziła. - Dostępne technologie to umożliwiają - zauważył na koniec Kostro.

Więcej o:
Komentarze (20)
PKW zbyt długo liczyła głosy? "Przeliczanie, wprowadzanie, to musi trwać. Staliśmy się zbyt niecierpliwi"
Zaloguj się
  • poznaniak425

    0

    A kto tak durna ordynacje wyborcza wymyslil CHYBA CI KTORZY TERAZ WYGADUJA BANIALUKI TEZ PRZYLOAZLI DO TEGO REKE

  • sunim

    0

    Nie ma co się czepiać. Liczyli, liczyli aż wyliczyli to, co mieli wyliczyć.

    Śmieszny komunikat o 97% głosów przeliczonych, który został nagle cofnięty z mediów, przypomina najlepsze czasy Bolka, gdy skruszony wysłał do PAP informacje o swojej współpracy, by ją potem wycofać. I łgać w najęte. Eh, łezka sie w oku kręci, człowiek młody był wtedy.

  • antua43

    0

    Komisja wyborcza POwinna być zmieniona i to już od następnych wyborów.

  • squadack

    Oceniono 4 razy -2

    Liczyłem głosy w obwodowej komisji wyborcze 4/5 czerwca 1989 roku. Mieliśmy o wiele trudniejsze zadanie niż to, co było tym razem - 3 karty do głosowania, każda liczona inną metodą. Jednak daliśmy radę do rana policzyć, oddać protokół i uzyskać potwierdzenie przyjęcia.
    Komisje powyżej obwodowej maja już zadanie znacznie prostsze - to jest tylko sprawdzanie protokołów pod względem formalnym i agregacja danych - proste sumowanie. Nie ma w tym żadnej filozofii, nie wymaga to szczególnych umiejętności. Dopiero na samym końcu, przy obsadzaniu mandatów jest trochę trudniejsza arytmetyka ale nadal - w przypadku tych wyborów - jest to banalnie proste. To zaledwie 51 stołków.
    Nie rozumiem, co zajęło PKW ponad 24 godziny. Chciałbym się dowiedzieć, co stało się w woj. lubuskim, że oddali tak późno swoje dane.

  • anielka40

    Oceniono 3 razy 3

    błąd mediów,że komentują zbyt dosłownie wyniki,które nie są ostateczne -zbyt dużo niepotrzebnych wywiadów,opinii czy domysłów przed czasem.

  • e-komentarz

    Oceniono 12 razy 8

    Główna komisja MUSI mieć nie przekaz elektroniczny (na którego podstawie ogłasza wyniki nieoficjalne) ale oryginalne (papierowe) karty do głosowania. Dopóki one nie dotrą fizycznie do komisji i nie zostaną zweryfikowane nie można ogłosić ostatecznych wyników. Lepiej chyba wolniej a dokładniej niż narazić się na późniejsze pretensje związane z omyłkami - zwłaszcza tych którzy odnieśli kolejne, już siódme "moralne zwycięstwo"?

  • xd-c

    Oceniono 5 razy -1

    Musieli przeprowadzić obliczenia przy użyciu różnych wzorów i wybrać ten "słuszny". A tak swoją drogą o co ten rwetes? Od dziś , tych 51 ma w d.... swoich wyborców. Już liczą kasę!!!!

  • mini-dater

    Oceniono 9 razy -3

    Staliśmy się niecierpliwi ;-)

    A może zwyczajnie NOWOCZEŚNI! Tyle się mówi o informatyzacji i nowoczesnych technologiach, a czas oczekiwania na wyniki jest taki jak 25 lat temu!

    Liczyli na liczydłach i przekazywali dane gońcem??? HE HE HE

  • elkipan

    Oceniono 12 razy -8

    Różnica była bardzo mała, więc tylko głupi komisjant policzy i ogłosi. Przebiegły komisjant parę godzin może poczekać na ofertę. W końcu drugi raz w życiu coś takiego może się już nie przydarzyć ...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX