Najwięksi wygrani: Korwin-Mikke, Kaczyński. Przegrani: Palikot, Ziobro [GAZETA.PL OCENIA]

Kto jest największym przegranym wyborów do Parlamentu Europejskiego? Kto może wkrótce zniknąć ze sceny politycznej, a dla kogo pojawiły się zupełnie nowe możliwości? Dziennikarze Gazeta.pl analizują wyniki wyborów i typują największych wgranych/przegranych.
Kliknij, by obejrzeć galerię

1. Monika Margraf, dziennikarka Gazeta.pl, wydawca strony głównej

Wygrani: Janusz Korwin-Mikke, Jarosław Kaczyński

Wygrani? Oczywiście Janusz Korwin-Mikke, ale to wygrana na krótką metę: wczorajszy sukces będzie powodem ponownego odejścia JKM w niebyt. Najpierw jego wyborcy trochę się pośmieją, aż w końcu - jak reszta Polski - będą wyczekiwać, kiedy ta kadencja PE się skończy i JKM zniknie z mediów. Wygranym - niezależnie od ostatecznego wyniku - jest też Jarosław Kaczyński, którego partia zrównała się z PO i to w konkurencji, w której ekipa Tuska zawsze była lepsza.

Przegrani: Janusz Palikot i europosłowie, którzy solidnie pracowali, ale nie weszli

Najwięksi przegrani tych wyborów to liderzy Europy Plus Twojego Ruchu - głównie Janusz Palikot, któremu wyborcy pokazali, że zmarnował swoją wielką szansę. Jego polityczna (jesienna i przyszłoroczna) przyszłość nie wygląda różowo. Jednostkowo dotkliwą porażkę odnieśli europosłowie, którzy mimo swojej solidnej pracy w PE nie uzyskali reelekcji: przede wszystkim specjalista od polityki wschodniej Paweł Kowal (jego perspektywy przy Jarosławie Gowinie są bardziej niż niepewne), Wojciech Olejniczak, Paweł Zalewski i Bogusław Sonik. 

2. Michał Gostkiewicz, dziennikarz Gazeta.pl ds. zagranicznych

Wygrani: PiS i Korwin-Mikke

Partia Jarosława Kaczyńskiego pokazała, że może wygrać z PO i w wyborach parlamentarnych Donald Tusk będzie miał z kim przegrać. Korwin-Mikke po 20 latach wrócił z politycznego niebytu. I, jak sam zapowiada, wykorzysta pensję z PE do przygotowań do walki o miejsce w polskim Sejmie za półtora roku.

W całej Europie wygrała prawica i plankton polityczny. W europarlamencie przybędzie rekordowa liczba posłów z partii dotychczas niezrzeszonych w żadnych parlamentarnych frakcjach - z samych Niemiec małe partie wprowadzą ok. 15 posłów. A rezultaty skrajnie prawicowego francuskiego Frontu Narodowego (prawie 25 proc. głosów!) czy brytyjskiej UKiP (wstępne szacunki przewidują wysoki, może nawet ponad 25-procentowy wynik partii Nigela Farage'a) to nawet nie jest ostrzeżenie dla unijnego establishmentu. To po prostu czerwona kartka w pierwszej minucie meczu.

Przegrani: Polska reprezentacja europosłów

Polska europoselska reprezentacja w UE. PiS, owszem, zwiększył liczbę europosłów. W swojej frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów będzie bardzo silny. Tylko co z tego, gdy ta partia będzie miała ok. 46 mandatów? Główna bitwa o stanowiska i wpływy dla poszczególnych europosłów, a co za tym idzie - bitwa o wpływy nieformalnie istniejących w PE frakcji narodowych w brukselskim ośrodku władzy - rozegra się w dwóch największych partiach: Europejskiej Partii Ludowej (EPP) i Postępowym Sojuszu Socjalistów i Demokratów (S&D). Po wczorajszych eurowyborach w obu - osłabionych największych frakcjach Parlamentu Europejskiego polskiego interesu będzie bronić mniejsza liczba europosłów.

3. Michał Protaziuk, dziennikarz Gazeta.pl, wydawca Wiadomości Gazeta.pl

Wygrani: Janusz Korwin-Mikke, Janusz Piechociński

Największym wygranym wyborów jest niewątpliwie Janusz Korwin-Mikke. To jego pierwszy sukces od 20 lat. Przerwał on pasmo ponad 20 porażek wyborczych. Jego partia weszła wreszcie do politycznej ekstraklasy. Być może skutecznie zastąpi Janusza Palikota, jak patrona zbuntowanej młodzieży i zapewni swojej partii byt na lata. Skromniejsze, choć ważne zwycięstwo odniósł Janusz Piechociński. PSL uzyskało najlepszy wynik eurowyborczy w historii, więc umocni to jego pozycję w partii. Przed wyborami obawiano się, że ludowcy nie przekroczą progu, co byłoby bolesną porażką. W tym przypadku godziny Piechocińskiego na stołu lidera PSL byłyby policzone. Teraz może czuć się bezpiecznie.

Przegrani: Janusz Palikot i Zbigniew Ziobro

Wielki projekt Palikota - Europa Plus nie wypaliła. Udało mu się zebrać gromadkę znanych nazwisk, ale to Korwin-Mikke przejął zbuntowanych, SLD zabrał lewicowy elektorat, a PO zmobilizowała swoich wyborców. Dla Palikota nic nie zostało, a jego partia jest poważnie zagrożona rozpadem. Z kolei przyszłość Solidarnej Polski ściśle związana była z eurowyborami. Gdyby przekroczyła próg, miałaby rację istnienia, a tak będzie traktowana nie jako alternatywa dla PiS, ale nieudana podróbka bez przyszłości. Z partii już uciekają posłowie i myślę, że do przyszłego roku nie zostanie dużo z tej partii.

4. Piotr Markiewicz, szef serwisu Tokfm.pl

Wygrana: Platforma Obywatelska

To były wybory, które mogły zmieść Platformę. Ale tak się nie stało. Po siedmiu latach u władzy, PO nadal dla wyborców wydaje się - z wielu różnych powodów - wciąż najbardziej racjonalnym wyborem. Jest partią, która dla wielu jest synonimem odpowiedzialności, "bezpiecznym wyborem" - to cecha dojrzałych zachodnich partii politycznych.

Przegrani: Solidarna Polska, Polska Razem, Europa Plus Twój Ruch

Te partie zaczęły zachowywać się najbardziej populistycznie. Weszły tym samym na pole, które do tej pory zajmował Janusz Korwin-Mikke. Nie dziwne, że zostały pokonane przez mistrza. Ci, którzy powstrzymali się od skrajnie populistycznych haseł - PO, PiS, PSL, SLD - jakoś sobie dali radę i weszli do PE.

5. Piotr Mieśnik, dziennikarz Gazeta.pl, wydawca Wiadomości Gazeta.pl

Wygrany: SLD

Na wynik tych wyborów nie patrzę przez pryzmat sportowy, który nakazywałby ich ocenianie na podstawie tego kto przed kim, a kto za kim przybiegł na linię brukselskiej mety. Bardziej interesują mnie wyniki i osiągi, które w jakiś sposób będą mogły przełożyć się na przyszły kształt sceny politycznej w samej Polsce. Dlatego największym zwycięzcą tego eurowyborczego boju jest dla mnie SLD, partia która nie tylko zanotowała niezły wynik, ale też prawdopodobnie rozprawiła się raz na zawsze ze swoim największym wrogiem, a więc Twoim Ruchem Palikota. 

Przegrani: Jarosław Gowin i Zbigniew Ziobro

Największymi przegranymi zaś tych wyborów są dla mnie dwaj politycy, którzy zamiast dogadać się przed wyborami i wystartować razem - napuszyli się niczym pawie i zaczęli się bezpardonowo zwalczać. Efektem tego zadufania (i przekonania o własnej świetności i znaczeniu) Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobry jest fakt, że tak naprawdę nigdy nie zaistnieli w świadomości wyborców jako byty niezależne od swoich partii matek, PO i PiS. Mimo silnych nazwisk na listach (Kowal, Godson, Migalski, Cymański, Kempa czy Kurski) - zostali pobici nie tylko przez dwie największe partie, ale nawet przez powracającego po ponad 20 latach z politycznej banicji Janusza Korwin-Mikkego.

Więcej o: