Czy Korwin-Mikke za rok wejdzie do Sejmu? "On jest na fali, która go poniesie. Sukces Korwina to nie wypadek przy pracy"

- Korwin-Mikke jest na fali i to go może nieść, dołączać mogą do niego różni ludzie, którzy pomogą w finansowaniu, budowie struktur. Sukces Korwina to nie wypadek przy pracy - mówił w Poranku Radia TOK FM Tomasz Sekielski. Według niego KNP za rok może dostać się do Sejmu. Publicyści w studiu byli raczej odmiennego zdania.
Kongres Nowej Prawicy zdobył w wyborach europejskich nieco ponad 7 proc. głosów i wprowadzi do Parlamentu Europejskiego czterech deputowanych. Czy za rok Janusz Korwin-Mikke powtórzy ten sukces za rok i dostanie się do Sejmu? - pytała w Poranku Radia TOK FM Dominik Wielowieyska. Sama stwierdziła, że to raczej niemożliwe. - Radykalny elektorat jest mobilny, szybko się zniechęca. Frekwencja w tych wyborach jest bardzo niska i promuje mniejsze ugrupowania - tłumaczyła.

Korwin-Mikke w europarlamencie? "Różni szaleńcy się tam zdarzają. Nie załamuję rąk" >>>

- Nie byłbym taki pewny - powątpiewał Tomasz Sekielski. - Korwin-Mikke dostaje teraz tubę do głoszenia swoich poglądów. Każda jego heca w Parlamencie Europejskim będzie wracała do Polski ze zdwojoną siłą, a Korwin-Mikke będzie co rusz czymś szokował, wiedząc że musi napędzać zainteresowanie swoją osobą - przekonywał publicysta.

- Korwin-Mikke jest na fali i to go może nieść, dołączać mogą do niego różni ludzie, którzy pomogą w finansowaniu, budowie struktur. Sukces Korwina to nie wypadek przy pracy - skwitował Sekielski.

Według Janiny Paradowskiej Korwin może powtórzyć sukces tylko, jeśli nie pojawi się inny antysystemowy kandydat. - Tak jak wcześniej pojawił się Palikot, który wszedł w antyklerykalną niszę, tak pojawił się Korwin-Mikke, który zapewne zgarnął część jego głosów - mówiła publicystka.

"Dojrzeli ci, którzy zawsze chcieli ekstrawagancji"

Paradowska zwróciła też uwagę na fakt, że połowę elektoratu KNP stanowili dwudziestolatkowie. - Dojrzeli też ci, którzy zawsze chcieli tego typu ekstrawagancji. Jednak Korwin nie ma młodzieży nic do zaoferowania, bo to skrajny liberalizm. Ale Korwin-Mikke jest atrakcyjny i wyróżnia się sposobem mówienia i skandalizowaniem - stwierdziła. - Charakterystyczne, że ci młodzi ludzie w jego sztabie wołali "precz z komuną". Kompletne pomieszanie z poplątaniem - skwitowała publicystka.

- To okrzyk powszechnie wznoszony, bo komuna oznacza to, co kiedyś znaczyło establishment - podjął wątek Jan Wróbel. - Chodzi o układ, ludzi powiązanych ze sobą. Oni nawet nie muszą być komunistami, oni są komunistami duchowo. Akurat Korwin-Mikke mówi, że wszyscy to komuna: Bratkowski, Pol Pot, Jaruzelski i Wałęsa. Jeśli już szukać gdzieś sensu tego okrzyku, najbardziej można znaleźć go u korwinistów - skwitował.

Więcej o: