Sukces JKM? Eksperci podzieleni: "Zagłosują 2-3 śląskie podwórka", "To zwycięzca tej elekcji"

- Nie widzę żadnego specjalnego fenomenu - mówi prof. Radosław Markowski o Januszu Korwin-Mikkem. Jeżeli 30 proc. osób idzie do głosowania i 6 proc. głosuje na Korwina, to nadal wśród wszystkich uprawnionych to jest dwa procent. Czyli tyle, ile zawsze miał - dodaje. Inaczej skuteczność szefa KNP ocenia dr Rafał Chwedoruk. - Korwin-Mikke to zwycięzca tej elekcji - twierdzi.
Janusz Korwin-Mikke startuje w kolejnych wyborach od 1991 roku. Tylko raz wszedł do Sejmu - w 1993 roku. Potem nastąpiła duża przerwa. Dopiero ostatnio zaczął odnosić względne sukcesy sondażowe. Według niektórych badań w nadchodzących wyborach do Parlamentu Europejskiego ma szansę na zdobycie nawet 8 proc. głosów. Jednak czy są to szanse realne? Eksperci nie dają mu więcej niż 3 proc. Chociaż zdaniem niektórych "Korwin-Mikke i tak jest zwycięzcą tej elekcji".

Prof. Markowski: "PE? Ja tego nie widzę"

- Czy Janusz Korwin-Mikke naprawdę ma realne szanse na wejście do Parlamentu Europejskiego? Ja tego nie widzę. To szum medialny - mówi prof. Radosław Markowski. - Może trochę poparcie mu urosło. Nic, co byłoby ważne - dodaje.

Politolog ocenia, że "przy 30-procentowych deklaracjach udziału zawsze radykalne małe partie zyskują w wyborach tzw. drugiej kategorii (a takimi są wybory do PE)". - Te 6 proc., które on najwięcej zyskiwał w sondażach, oznaczają tylko 2 proc. uprawnionych do głosowania. To są dwa-trzy śląskie podwórka. Kilkadziesiąt tysięcy osób. Nie ma o czym mówić - twierdzi ekspert.

Zdaniem prof. Markowskiego, jeżeli w ogóle można mówić o fenomenie Janusza Korwin-Mikkego, to jest to fenomen jedynie "na tle innej drobnicy politycznej". Ma na myśli np. Solidarną Polskę i innych polityków, którzy "myśleli, że wejdą do PE". - W tym sensie Korwin-Mikke jest trochę zaskoczeniem, bo nikt nie spodziewał się, że w ogóle będzie miał wokół pięciu procent - mówi politolog.

"Ten człowiek jest niezrównoważony. Szkoda, bo czasem mówi z sensem"

- Ciekawe jest co innego: czy po ostatnich jego wypowiedziach, kompletnie absurdalnych o Hitlerze, Holokauście, gwałconych kobietach, nadal są ludzie, którzy uważają, że warto na niego zagłosować - zastanawia się ekspert. - Ten człowiek ma problem, jest niezrównoważony. I szkoda, bo czasami coś z tego, co on mówi, jest bardzo słuszne. Niektóre recepty, zwłaszcza gospodarcze, ma właściwe. Tylko że wokół tego jest te 80 proc. tak piramidalnych bzdur, że ręce opadają - dodaje.

Politolog twierdzi, że dużym problemem jest fakt, że Janusz Korwin-Mikke od ponad 20 lat w każdych wyborach zdobywa 1-3 proc. głosów. A głosy zdobywa głównie wśród najmłodszej kategorii wiekowej 18-24 lata. - Szkoda, że młodzi marnują swoją energię na coś, co się i tak nie ziści. Tu w tym kraju dzieje się wielka niesprawiedliwość wobec młodego pokolenia. I to, że udaje się Korwinom-Mikke, a nie poważnym politykom stać się dla nich atrakcyjnym, to jest wielki problem - mówi prof. Markowski.

- Gdyby on wszystkich tych, którzy kiedykolwiek na niego głosowali, mógł przy sobie zachować, dziś miałby największą partię polityczną z 60 proc. całego elektoratu. Ale ludzie dojrzewają, rozglądają się i mówią sobie: świr. I już na niego nie głosują - dodaje ekspert.

Dr Rafał Chwedoruk: Korwin-Mikke to zwycięzca tej elekcji

Nieco przychylniej sukcesy Janusza Korwin-Mikkego w obecnej kampanii wyborczej ocenia dr Rafał Chwedoruk. On również przyznaje, że lider KNP "do PE raczej nie wejdzie". Zaznacza jednak, że Korwin-Mikke "i tak jest zwycięzcą tej elekcji". - To polityk starszego pokolenia, zmarginalizowany, przez nikogo nie traktowany poważnie, a wdziera się w środek debaty publicznej. Myślę, że jest jej szczególnym przekleństwem - mówi politolog.

W ocenie dr. Chwedoruka "rekordowe sondażowe wskazania oczywiście się nie sprawdzą, bo po prostu Korwin-Mikke nie ma pieniędzy - profesjonalnych polityków, na których mógłby oprzeć się w tej kampanii". Podkreśla jednak, że gdyby te pieniądze się znalazły, szef Kongresu Nowej Prawicy mógłby zajść dużo dalej. I to mimo swojej agresywnej i kontrowersyjnej retoryki.

- Mógłby kupować czas antenowy, prowadzić normalną kampanię. Nie byłby tylko człowiekiem ostatniego happeningu - twierdzi ekspert.

"Korwin-Mikke urwie głosy PO i TR, nie PiS"

- Warto jednak zauważyć, że PO zbagatelizowała tego polityka. Dopiero w tym tygodniu cały ten potężny aparat wyborczo-medialny Platformy zaczął zwalczać Korwin-Mikkego. Trochę późno. Jeśli on komuś urwie głosy, to właśnie PO i Twojemu Ruchowi. A nie, wbrew pozorom, PiS-owi - mówi Rafał Chwedoruk.

Jego zdaniem Janusz Korwin-Mikke wpłynął także na pozycje Jarosława Gowina i SP, które "i bez jego casusu miały nikłe szanse na przekroczenie progu wyborczego". - Przez niego tracą nawet status drugoplanowej prawicy - mówi politolog.

- W tym sensie odegrał pewną rolę w tych wyborach. Jeśli teraz ktoś będzie chciał w Polsce tworzyć ruch o podłożu libertariańskim, będzie musiał odwołać się do Korwin-Mikkego - podkresla dr Chwedoruk.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o: