"W PiS jest tylko jeden baron"? Kurski: "Nie, w PiS jest tylko jeden trochę papież"

W "Faktach po faktach" TVN24 Jacek Kurski z Solidarnej Polski podkreślał, że aby prawica w Polsce wróciła do władzy, potrzebna jest druga silna partia prawicowa, bo PiS sam wyborów nie wygra. Z kolei Paweł Piskorski z Europy Plus-Twój Ruch stwierdził, że nie ma "planu awaryjnego" na wypadek, gdyby nie wszedł do Parlamentu Europejskiego. Obaj politycy komentowali też kontrowersyjne wypowiedzi Janusza Korwin-Mikkego.
- Pokazał swoją prawdziwą twarz. Jeszcze parę tego typu zachowań i, wydaje mi się, wyborcy go porzucą - mówił o mocnych słowach Korwin-Mikkego w "Kropce nad i" Piskorski. - Warto głosować na tych, którzy mają europejskie kompetencje. Na listach Europy Plus tacy są - mówił były polityk PO.

- Nie nazwałbym Janusza Korwin-Mikkego poważną propozycją. Zawsze jest grupa ludzi, np. wyborcy Tymińskiego czy Leppera, czy w jakiejś części Palikota, którzy są "przeciw wszystkiemu". Taki dzisiaj chce być Korwin-Mikke - wtórował mu Jacek Kurski z Solidarnej Polski.

Kurski: Nowa prawica? Kempa, Cymański, Dorn, Dera...

Według Kurskiego jednym z komponentów sukcesu Korwin-Mikkego (jego Kongres Nowej Prawicy w niektórych sondażach wyprzedza i SP, i Europę Plus-Twój Ruch) jest "nazwa Nowa Prawica".

- Ludzie są zmęczeni starymi dużymi prawicami, które skartelizowały [politykę - red.], jak PiS i do pewnego stopnia PO. Jeśli ktoś jest nową prawicą w Polsce, to jest nią SP - stwierdził były polityk PiS. - Patrzą na panów i widzą: Jacek Kurski? Zbigniew Ziobro? - wypomniała mu prowadząca program Justyna Pochanke. - No a Beata Kempa, Arek Mularczyk, Ludwik Dorn, Andrzej Dera, Tadeusz Cymański? - odpowiedział pytaniem Kurski. - To liderzy prawicowi, którzy gwarantują pewną powagę - dodał.

Piskorski: "Mam trzy pozytywne wyroki, liczę na czwarty"

Ludzi ze swojej listy chwalił także Piskorski. - Jesteśmy przekonani, że mamy na tyle dobrych kandydatów, że jak wyborca pójdzie do urny i zobaczy te nazwiska, to będzie chciał na nie głosować.

Sam zaręczał, że nie ma planu awaryjnego na wypadek, gdyby nie dostał się do Parlamentu Europejskiego. - A po co, skoro wygramy, w sensie wygramy, czyli wejdziemy do PE? Awaryjne plany będziemy tworzyć, jeśli wyborcy się od nas odwrócą, w co nie wierzymy - stwierdził.

Gdy prowadząca program przypomniała o czekającym go procesie, oburzony Piskorski stwierdził, że "ma trzy pozytywne dla siebie wyroki i liczy na to, że czwarty też będzie pozytywny".

"W PiS jest tylko jeden trochę papież"

O szansach Solidarnej Polski w bardzo optymistyczny sposób mówił Jacek Kurski. - Jeżeli przekroczymy próg, to nasz klub błyskawicznie będzie miał 25-30 osób, bo bardzo wielu posłów PiS-u zadeklarowało nam, że jeżeli tylko projekt się zweryfikuje, to oni są pierwsi u nas, bo wolą być pierwsi w Kaliszu, niż 8. czy 9. w PiS i zależni od jakiegoś barona pisowskiego - wywodził. - Myślałam że w PiS jest tylko jeden baron? - zapytała Justyna Pochanke. - Nie, w PiS jest tylko jeden trochę papież, natomiast reszta nie ma nic do gadania i to jest powód dla którego PiS nigdy nie wygra sam - stwierdził Kurski.

- Jedyny raz, kiedy PiS rządził, to wtedy, gdy był w koalicji z inną prawicową partią LPR. Jeżeli chcemy powtórzyć sukces, PiS musi mieć koalicjanta. Nie jesteśmy nim z definicji, ale jeżeli myśleć poważnie o tym, by prawica wróciła do władzy w Polsce, to musi być druga poważna partia prawicowa. Sam PiS nigdy nie wygra wyborów - podsumował.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o: