"AutoBild" opisuje triki polskiej mafii samochodowej w Niemczech: sieć dystrybucji, sposoby kradzieży

"Ledwo skradziony, a już w Polsce? To nie zawsze jest tylko uprzedzenie", pisze "AutoBild". Niemiecki magazyn motoryzacyjny odsłania kulisy przestępstw mafii samochodowej z Polski, operującej w Niemczech.
Magazyn "AutoBild" ujawnia kulisy swojej akcji, podczas której dzięki specjalnie spreparowanemu systemowi nadajników GPS, zainstalowanemu w VW Caddy, można było prześledzić sposób dokonania kradzieży i los pojazdu.

"Złodzieje działali w Goerlitz. Zamontowany w aucie, bezdźwiękowy system monitorowania auta pokazuje trasę pokonaną przez samochód przez kilka następnych tygodni po kradzieży. Trasa prowadziła bezpośrednio do Polski" - podaje magazyn. Dzięki akcji po raz pierwszy udało się ustalić sieć dystrybucji samochodów gangu i pozyskać szczegółowe informacje o sposobach dokonywania kradzieży.

Trzy kroki: ukradziony, rozkręcony, sprzedany

Już dziesięć dni po kradzieży wychwycono sygnał z dwóch zamontowanych w aucie nadajników. Sygnał pochodził z dwóch różnych przygranicznych miast. Zdaniem "AutoBild" to niezbity dowód na to, że ośmioletni volkswagen został rozebrany na części.

Magazyn po miesiącu ustalił lokalizację oznaczonych wcześniej części skradzionego samochodu: były wykorzystywane do naprawy identycznego, powypadkowego samochodu w Polsce. "Podczas konfrontacji z właścicielem pojazdu twierdził on, że kupił części na giełdzie motoryzacyjnej w Lubinie. Że części były kradzione, nie wiedział" - pisze "AutoBild".

Do perfekcyjnej kradzieży potrzeba pięciu ludzi

Jak dokładnie przebiega taka kradzież? "Najpierw tworzone są specjalne programy informatyczne, które unieruchamiają system zabezpieczający samochód przed kradzieżą. Jeden z członków gangu robi rozpoznanie terenu. Najczęściej mieszka w sąsiedztwie" - pisze magazyn. Kiedy złodziej znajdzie pasujący samochód, na miejsce wzywa dwóch wspólników: jeden włamuje się do auta, drugi nim odjeżdża, przez granicę, do Polski.

Kiedy policja zatrzymuje samochód, nie jest w stanie udowodnić kierowcy kradzieży auta. W dalszym przebiegu akcji kolejna osoba rozbiera auto na części, następna sprzedaje pojedyncze elementy, które w większości nie są jednoznacznie identyfikowalne, a więc nie można stwierdzić ich pochodzenia.

Jak ustrzec się kradzieży?

Policja podaje kilka wskazówek, jak chronić się przed złodziejami i upomina, by przestrzegać rad z żelazną konsekwencją. Radzi, by zawsze zamykać samochód, nawet jeżeli wysiada się z niego tylko na chwilę. Używając pilota, należy upewnić się, że samochód rzeczywiście jest zamknięty. Złodzieje potrafią bowiem specjalnym urządzeniem zakłócić pracę pilota.

Szczególnie drogie samochody nie powinny być parkowane przy ulicy. Jeśli to możliwe, zostawiać je najlepiej w garażu lub na parkingu strzeżonym. Szczególnie podczas wakacji, kiedy samochód wyładowany jest bagażami. Przedmioty wartościowe i torby nie powinny znajdować się na widocznym miejscu. Także przenośną nawigację, radio albo odtwarzacz CD najlepiej jest zabrać ze sobą. Oprócz tego zaleca się zrobienie kopii dokumentów auta, a oryginały zostawić w domu.

Po co komu zdjęcie naszego auta?

Wzmożona czujność nie zaszkodzi, gdy widzimy kogoś fotografującego auto. W przypadku wątpliwości czy widząc kogoś majstrującego przy karoserii wartościowego auta, powinno się poinformować policję, bo może chodzić o przygotowanie auta do kradzieży. Coraz częściej dochodzi do tzw. homejacking, czyli włamywania się do mieszkania po to, by ukraść klucz do zaparkowanego przed domem luksusowego auta. Dlatego klucze nie powinny być przechowywane blisko wejścia do mieszkania, w łatwo dostępnym dla złodzieja miejscu.

Jeżeli dochodzi już do kradzieży lub jej próby, należy natychmiast powiadomić policję, by sporządziła protokół kradzieży. Na zgłoszenie kradzieży u ubezpieczyciela w Niemczech poszkodowany ma tydzień czasu.

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''





Chcesz na bieżąco śledzić sytuację za granicą? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS