"Jeśli ukraińska armia nie potrzebuje swoich oficerów, mnie oni też niepotrzebni. Strzelać". Separatyści zabili zakładników?

Ciemne pomieszczenie, na pierwszym planie umundurowany mężczyzna, w tle dwie związane postaci. - Jeśli ukraińska armia nie potrzebuje swoich oficerów, mnie oni też niepotrzebni - mówi mężczyzna i wydaje rozkaz oddania strzału. W ukraińskich mediach pojawiło się nagranie, które ma pokazywać, jak separatyści rozstrzeliwują zakładników.
- 3 dni temu ATO (operacja antyterrorystyczna - red.) wzięła jako jeńca jednego człowieka. Prowadziliśmy negocjacje na temat wymiany na oficerów ukraińskiej armii i SBU. Trzy dni ukraińska junta odmawiała wymiany tego człowieka. U mnie w niewoli znajdują się trzej pułkownicy i trzej podpułkownicy. Czekałem tezy doby. Dłużej czekać nie będę - mówi do kamery umundurowany mężczyzna. Według ukraińskich mediów to przedstawiciel prorosyjskich separatystów znany pod pseudonimem "Bies".

"Bies" zapowiada rozstrzelanie dwóch osób, jako dowód, że jego ultimatum władze powinny traktować poważnie. - Jeśli za godzinę mój człowiek nie będzie wolny, zostanie rozstrzelana kolejna dwójka. A za kolejne półtorej godziny - trzecia dwójka. Jeśli ukraińska armia nie potrzebuje swoich oficerów, to mnie oni tym bardziej niepotrzebni - mówi i wydaje rozkaz oddania strzału. Po chwili widać, jak zakładnicy osuwają się na ziemię.

Całe nagranie można obejrzećTUTAJ . Uwaga: materiał tylko dla dorosłych

Separatyści przekroczyli granicę?

To pierwsze tego typu nagranie od początku konfliktu na Ukrainie. Już wcześniej pojawiały się doniesienia, że część porwanych przez separatystów osób jest zabijana - miało to dotyczyć przede wszystkim tych, których podejrzewano o związki z Prawym Sektorem. Wiadomo było też o zabójstwach motywowanych politycznie - zginał m.in. deputowany z Gorłówki Wołodymyr Rybak. Pierwszy raz jednak separatyści sięgnęli po sposób kojarzony dotychczas raczej z terrorystami z Al-Kaidy, czyli upublicznienie nagrania z egzekucji.

Pewnie elementy filmu mogą jednak budzić wątpliwości, czy rzeczywiście mamy do czynienia z egzekucją, czy też separatyści zainscenizowali materiał, który ma zmusić ukraińskie władze do spełnienia ich postulatów. Zwykle na tego typu nagraniach kamera pokazuje twarze ofiar, by potwierdzić ich tożsamość. Tutaj widzimy tylko związane i odwrócone tyłem postaci pokazane z daleka. Nie wiadomo więc, czy rzeczywiście ktoś zginął. Nagranie dowodzi jednak, że separatyści na wschodzie Ukrainy nie będą przebierać w środkach, żeby osiągnąć cel.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS