Korwiniści mają wreszcie swojego posła w Sejmie. Eksperci jednak studzą zapał KNP: 'To i tak nic nie zmieni'

Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego po raz pierwszy od 10 lat ma swojego posła w Sejmie. Przemysław Wipler podpisał deklarację członkowską z KNP. Czy to przełom w polskim parlamencie? Czy fakt, że Korwin-Mikke ma w końcu swojego przedstawiciela w Sejmie pomoże mu w legitymizacji jego marginalizowanego do tej pory ugrupowania? - Nie - mówią nam zgodnie eksperci.
Przemysław Wipler od dziś jest na Wiejskiej reprezentantem Nowej Prawicy Korwin-Mikkego. - To za bardzo nic nie zmieni w pozycji Korwin-Mikkego. Co najwyżej zyskał trochę wizerunkowo - mówi w rozmowie z Wybory.Gazeta.pl dr Bartłomiej Biskup z Uniwersytetu Warszawskiego. - Wipler przeszedł dlatego, że Nowa Prawica zyskuje sondażowo. Jeżeli jej wyniki byłyby kiepskie, to by do nich nie doszedł - dodaje politolog. - To nie jest poseł wprowadzony do Sejmu, tylko przejęty. Gdyby wprowadzili posła (przekroczyli 5-procentowy próg wyborczy - red.) to byłby sukces -podsumowuje dr Biskup.

Podobnego zdania jest socjolog i politolog prof. Radosław Markowski. - Nie sądzę, by to coś zmieniło. W Sejmie, by coś zmienić, trzeba większości. Tak będzie tylko jeden poseł, który czasem powie coś kontrowersyjnego - tłumaczy nam.

"To są odgrzewane kotlety"

Zapytaliśmy dr. Biskupa, czy ten transfer wpłynie jakoś na kampanię eurowyborczą, w której Nowa Prawica wyrasta na jedną z głównych sił. - Nie sądzę, to są odgrzewane kotlety. Partia odtrąbi sukces, ale to nie będzie miało żadnego wpływu - odpowiada nam ekspert.

Dodał też, że jego zdaniem nie będzie nowych transferów przed eurowyborami. - Być może będą po tym - stwierdził. Więc do 25 maja, gdy będziemy wybierać europosłów nie powinno powstać koło KNP. Do tego potrzeba 3 posłów, a na razie Wipler jest sam. Będzie miał statut posła niezrzeszonego.

Może to nieco ostudzić zapał Nowej Prawicy. Przemysław Wipler w rozmowie z nami zapowiada, że po eurowyborach KNP "będzie rozdawać karty": - Idee, które Janusz Korwin-Mikke głosił od 25 lat, trafiają w końcu do mainstreamu. Nawet jeśli KNP nie przebije progu w tych wyborach, to i tak będzie rozdawać karty wśród partii i ruchów [wolnościowych]. Z wyborów europejskich płynnie przejdziemy do wyborów samorządowych.



Krótka historia korwinistów w Sejmie

Korwiniści do tej pory byli w Sejmie tylko kilka razy przez krótki czas. W 1991 r., gdy nie obowiązywał jeszcze 5-procentowy próg wyborczy, Unia Polityki Realnej (ówczesna partia Korwin-Mikkego) wprowadziła do Sejmu trzech posłów, w tym samego lidera ugrupowania. W trakcie kadencji do koła UPR dołączył jeszcze jeden poseł ZChN.

W kolejnych wyborach UPR, a potem Kongres Nowej Prawicy nie wprowadziły do Sejmu żadnego swojego członka. Dopiero w połowie lat 90. Jan Skrobisz - wybrany z listy KPN - przeszedł do UPR i był jedynym reprezentantem tej partii na Wiejskiej. Podobna sytuacja miała jeszcze miejsce raz - w 2004 r., kiedy mandat po wybranym do Parlamentu Europejskiego Pawle Piskorskim objął działacz UPR Tadeusz Samborski. Szybko jednak odszedł z UPR i przeszedł do PO.

Na początku tego roku Nowa Prawica i Republikanie z Przemysławem Wiplerem zawarły porozumienie o współpracy, choć Wipler do tej pory pozostawał posłem niezależnym.



Chcesz na bieżąco śledzić sytuację za granicą? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o: