Jak "Fakt" uśmiercał Jaruzelskiego. Zaufali informacjom paparazzich, nie zweryfikowali ich?

Nieoficjalnie udało nam się ustalić, w jaki sposób doszło dziś do podania nieprawdziwej informacji o śmierci gen. Jaruzelskiego przez stronę internetową dziennika "Fakt" (wydawnictwo Ringier Axel Springer). Jak dowiedzieliśmy się w źródłach związanych z redakcją - zaufano tam doniesieniom współpracujących z tytułem paparazzich.
Biografia Wojciecha Jaruzelskiego "Generał". Przeczytaj książkę >>

Tabloid swoich pracowników miał wysłać do szpitala WIM w Warszawie już wczoraj, gdy pojawiły się pierwsze informacje o pogarszającym się stanie zdrowia Wojciecha Jaruzelskiego. Wśród nich byli także pełniący na miejscu dyżur paparazzi, współpracujący z tytułem. To właśnie oni mieli stać się sprawcami dzisiejszego medialnego zamieszania związanego z domniemaną śmiercią gen. Jaruzelskiego.

Według naszych źródeł to właśnie paparazzi przekazali redakcji informację o "tajemniczej wizycie chroniących generała oficerów BOR w przyszpitalnym prosektorium". I właśnie na podstawie tej szczątkowej wiadomości w redakcji tabloidu wywiedziono, że gen. Jaruzelski najwidoczniej już nie żyje, i taką informację przekazano czytelnikom.

To, że dziennikarze tabloidu nie zweryfikowali informacji w innych źródłach - niejako sami przyznali w tekście wyjaśniającym pomyłkę z podaniem informacji o śmierci Jaruzelskiego.

"Informacja o śmierci generała Jaruzelskiego pojawiła się dziś o godz. 10.30. Pochodziła z wiarygodnego źródła. Jako dziennikarze nie możemy go ujawnić, chociaż tym razem zawiodło" - napisano na stronie Fakt.pl, przyznając jednocześnie, że informacja pochodziła tylko z jednego źródła.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS