Niemiecka partia Lewica: Ukraina nie powinna dostawać pieniędzy od UE, dopóki rządzą nią faszyści

Zachód ponosi dużą część odpowiedzialności za kryzys ukraiński - uważa niemiecka partia Lewica. W ogłoszonym na zakończenie zjazdu komunikacie sprzeciwiono się sankcjom wobec Rosji i skrytykowano Moskwę za aneksję Krymu.
W komunikacie końcowym zjazdu niemieckiej partii Lewica (Die Linke) zapisano, że nie Rosja jest "w pierwszej kolejności winna" kryzysowi ukraińskiemu. Partia Lewica krytykuje także sankcje wobec Moskwy oraz rząd koalicyjny Angeli Merkel za wsparcie finansowe dla Ukrainy.

"Nie powinno być od rządu niemieckiego i UE żadnego wsparcia finansowego, jak długo Ukrainą rządzą faszyści", uważają delegaci na zjazd partii. Lewica domaga się ponadto zaprzestania działań armii ukraińskiej przeciwko separatystom we wschodniej części Ukrainy i proponuje "kolektywny system bezpieczeństwa w Europie". Ostro postenerdowska partia zaatakowała też sekretarza generalnego NATO Andersa Foghta Rassmussena, nazywając go "podżegaczem" działającym zgodnie z logiką wojny.

Oberwało się też Moskwie, którą w komunikacie końcowym zjazdu skrytykowano za aneksję Krymu przez Rosję, co, jak wskazano, godzi w prawo międzynarodowe.

Na zakończonym w sobotę trzydniowym ogólnokrajowym zjeździe wybrano zarząd partii. Przewodniczącymi zostali ponownie Katja Kipping i Bernd Riexinger.

W odpowiedzi na uwagę o prześladowaniach krytyków reżimu w Rosji przewodnicząca zarządu partii Katja Kipping powiedziała: "mnie nikt nie musi wyjaśniać, że ta Rosja jest wszystkim innym niż wzorem demokracji".





Więcej o: