Australijska firma twierdzi, że odnalazła zaginionego boeinga. Poszukiwacze są sceptyczni

Australijska firma GeoResonance twierdzi, że znalazła w Zatoce Bengalskiej coś, co może być szczątkami zaginionego boeinga 777 linii Malaysia Airlines, i namawia oficjalną grupę poszukiwawczą do sprawdzenia tego tropu. Malezyjscy urzędnicy badają wiarygodność tej informacji, a australijscy poszukiwacze są zdania, że samolot znajduje się w innym miejscu.
GeoResonance specjalizuje się w badaniach geofizycznych. Technologia firmy była używana do poszukiwań ropy naftowej, gazu, wód gruntowych, uranu czy diamentów, pierwotnie jednak powstała, by szukać broni atomowej, biologicznej i chemicznej na dnie oceanu i w bunkrach pod ziemią. "Podziemne poszukiwania nigdy nie były tak precyzyjne" - deklaruje firma na swojej stronie internetowej.

Oprócz odnajdywania zasobów naturalnych firma wykorzystuje swoje technologie również do poszukiwania struktur podwodnych, w tym statków i samolotów.

Australijskie centrum, które koordynuje poszukiwania na Oceanie Indyjskim zaprzeczyło tym informacjom. Jak podano, zespół jest zadowolony z postępów prac. "Lokalizacja MH370 sugerowana przez GeoResonance nie znajduje się w obszarze poszukiwań" - napisano w oświadczeniu.

Technika wojsk sowieckich

Według jednego z australijskich dzienników, GeoResonance korzysta z dawnej techniki wojsk sowieckich - urządzenia analizują słabe pola elektromagnetyczne uchwycone na zdjęciach lotniczych.

- Szukamy jądra atomu miedzi, niklu lub żelaza, dlatego wiedzieliśmy, że mamy narzędzia do poszukiwania samolotu. By odnaleźć boeinga MH370, firma poszukuje aluminium, które stanowi około 70 proc. składu samolotu. Kiedy urządzenia natrafią na aluminium, zaczynają poszukiwać innych metali. Efektem jest zestaw obrazów, które pokazują coś, co może być częścią samolotu - powiedział przedstawiciel firmy.

Poszukiwania oddalone o tysiące kilometrów

Firma nie podała do wiadomości dokładnej lokalizacji, w której ich zdaniem znajduje się samolot. Poinformowano jednak, że jest to około 190 km na południe od Bangladeszu w Zatoce Bengalskiej.

Oficjalny obszar poszukiwań to południe Oceanu Indyjskiego. Miejsce, które wskazuje GeoResonance, znajduje się kilka tysięcy kilometrów dalej, w obszarze który zostało wykluczony kilka tygodni temu.

Sprawdzanie wiarygodności

Przedstawiciel firmy stwierdził, że australijski przedsiębiorca przeszukiwał ten obszar w czasie, gdy oficjalne poszukiwania trwały właśnie w Zatoce Bengalskiej. Poszukiwania zostały przeniesione, ale firma wielokrotnie wysyłała swoje ustalenia do urzędników.

Według GeoResonance, ich e-maile i rozmowy telefoniczne do oficjalnej grupy poszukiwawczej pozostają bez odpowiedzi. - Jesteśmy grupą naukowców, którzy są ignorowani, a mamy moralny obowiązek wysyłać nasze wnioski do władz.

W dniu publicznego ujawnienia rewelacji malezyjscy urzędnicy pojawili się na prezentacji GeoResonance. Minister transportu Malezji powiedział, że "współpracuje z międzynarodowymi partnerami, aby ocenić wiarygodność tej informacji".

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS 

Więcej o: