Wielowieyska o rewelacjach "Wprost": "Piskorski musi zaistnieć, bo szanse na mandat marne". Graś: "Obrzydliwe. Nie umie skończyć z klasą"

- To groteskowa i kompromitująca manipulacja - oceniła Dominika Wielowieyska rewelacje "Wprost" na temat rzekomego finansowania Kongresu Liberalno-Demokratycznego przez niemiecką CDU. - Trochę to obrzydliwe. Szkoda, że Piskorski nie umie skończyć jako polityk z klasą - komentował w "Poranku Radia TOK FM" Paweł Graś, sekretarz generalny PO.
W najnowszym tygodniku "Wprost" Michał Majewski stawia tezę, że niemiecka CDU finansowała w latach 90. Kongres Liberalno-Demokratyczny, z którego wywodzi się m.in. Donald Tusk. Swój tekst dziennikarz opiera m.in. na fragmentach wywiadu rzeki, jaki przeprowadził z Pawłem Piskorskim, byłym politykiem KLD i PO.

"Szanse na mandat marne, Piskorski musi zaistnieć"

- To groteskowa i kompromitująca manipulacja - stwierdziła w "Poranku Radia TOK FM" Dominika Wielowieyska. - Piskorski startuje w eurowyborach i musi jakoś zaistnieć, tym bardziej że jego szanse na mandat są marne - dodała publicystka. Jej zdaniem Majewski sformułował tezę o "niemieckiej pożyczce", aby "podkręcić atmosferę". A jeśli wczytać się w słowa Piskorskiego, rzecz wygląda raczej błaho.

"Dla mnie jest oczywiste, że CDU wspierała finansowo KLD, ale to były kwestie omawiane między Kohlem a Janem Krzysztofem Bieleckim. Ja przy tych spotkaniach w cztery oczy nie byłem obecny. Kohl odmówił publicznych wyjaśnień w sprawach związanych z historią kont i zrezygnował z polityki" - mówi Piskorski. Dopytywany o szczegóły, dodaje: "Jedyne, co mogę w tej sprawie powiedzieć, to że należy się o te kwestie pytać Bieleckiego".

"To jego wyobrażenia, nie twarde fakty"

- Trochę mnie to śmieszy, bo to oznacza, że Piskorski nic nie wie na ten temat i są to jego wyobrażenia, a nie twarde fakty - oceniła Wielowieyska w "Poranku Radia TOK FM".

Publicystka zauważyła, że w tekście wytknięto KLD także wsparcie nieżyjącego już biznesmena Wiktora Kubiaka. - To było od dawna wiadomo, nie ma tu rewelacji. Wszystko w sosie olbrzymiej niechęci do byłych kolegów z partii. Mam nadzieję, że Majewski zapytał też Piskorskiego o antyki i fakt, że astronomiczną liczbę razy wygrał w kasynie - mówiła Wielowieyska, odnosząc się do zamieszania wokół majątku polityka, którym zajął się sąd.

Graś: "Trochę to obrzydliwe"

- Cały materiał i sensacyjna okładka opiera się na jednym zdaniu Piskorskiego. Nie wiem, skąd dla niego jest to "oczywiste" - ocenił w dalszej części programu Paweł Graś, sekretarz generalny PO. - Pan premier Bielecki zdecydowanie temu wszystkiemu zaprzeczył - dodał.

- To jakiś kuriozalny pomysł, nie wyobrażam sobie funkcjonariuszy partyjnych CDU w reklamówkach przerzucających pieniądze do Polski - kontynuował Graś. - Trochę to obrzydliwe. Szkoda, że Piskorski nie umie skończyć jako polityk z klasą. Od Janusza Palikota widocznie nauczył się, że sposobem na funkcjonowanie w polityce w Polsce jest napisanie książki, w której opluskwia się byłych kolegów partyjnych - zaznaczył.

Nie tylko KLD, ale też PC...

Tymczasem Polska Razem już domaga się komisji śledczej, która miałaby zająć się rewelacjami "Wprost". - Czekałem na to - komentował Graś w "Poranku Radia TOK FM". - Spodziewałem się, że i PiS zwietrzy tu interes polityczny, ale Jarosław Gowin był szybszy - dodał. - PiS się nie śpieszy, bo wówczas trzeba by powoływać komisję badającą finansowanie Porozumienia Centrum - wtrąciła Wielowieyska.

- Trzeba Piskorskiemu oddać, że w książce zajmuje się nie tylko PO, ale też Porozumieniem Centrum, Telegrafem, spółką Srebrna i generalnie tym, jak to w latach 90. partie polityczne funkcjonowały - zakończył Graś.

Więcej o: