Śledczy badający katastrofę promu: Tratwy ratunkowe na siostrzanym statku nie działały prawidłowo

Śledczy badający okoliczności zatonięcia południowokoreańskiego promu poinformowali, że wyjścia ewakuacyjne i tratwy ratunkowe zamontowane na siostrzanym statku nie działały poprawnie - donosi agencja Reutera.
Prom z 475 osobami na pokładzie - głównie uczniami i nauczycielami ze szkoły średniej z Seulu - płynął z miasta Inczhon na wyspę Czedżu. W pewnym momencie niebezpiecznie się przechylił i zaczął tonąć kilka kilometrów od celu. Obecnie jego wrak spoczywa w morzu na głębokości 35 metrów.

Liczba oficjalnie potwierdzonych ofiar śmiertelnych katastrofy wzrosła do 180, jednak za zaginione nadal uważa się ponad 100 osób.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS