Koniec Kabaretu Limo. "To nie ma nic wspólnego z żartami z papieża"

Kabaret Limo ogłosił na Facebooku, że 31 grudnia 2014 roku, po 15 latach kończy swoją działalność. Jak tłumaczy, podjął taką decyzję "w związku ze swego rodzaju wyczerpaniem formuły kabaretowej". Nie chodzi też ani o pieniądze, ani o spory wewnątrz Kabaretu. Temat podchwycił portal Wpolityce.pl, który sugeruje, że to przez... żarty z papieża.
"Od 15 lat kabaret Limo robi wszystko co w jego mocy, żebyście się czasem zachichrali" - czytamy na jego oficjalnym profilu. To wstęp do informacji o końcu działalności Kabaretu, o którym swego czasu było głośno m.in. przez żarty z papieża i osób starszych (KRRiT ukarała za ten skecz TVP). Dlaczego kabaret żegna się z publicznością? Zapytaliśmy o to Abelarda Gizę, założyciela i lidera Kabaretu (oprócz niego Limo tworzą: Ewa Błachnio, Wojciech Tremiszewski i Szymon Jachimek).

Angelika Swoboda, Gazeta.pl: Wpolityce.pl pisze: "Żartowali sobie z papieża. Teraz przestają istnieć..."

Abelard Giza: - Cóż tu komentować? Pani wybaczy, ale nawet nie mam ochoty z tym polemizować. Nie jest prawdą, że koniec działalności Kabaretu Limo, który ogłosiliśmy na Facebooku, ma z papieżem coś wspólnego. Jak piszemy do naszych fanów - nie chodzi też o pieniądze.

A o co?

- Mamy swoje powody, o których nie chcemy mówić.

Złośliwi spekulują, że przez żarty z papieża i przekraczanie granic tracicie zlecenia.

- Błagam, tyle razy już się z tego tłumaczyłem... To że kiedyś w Skierniewicach jakiś pan powiedział, że nie możemy wystąpić i nie wystąpiliśmy, nie znaczy, że ludzie nie chcą nas oglądać. Kto chce, przyjedzie na przykład ze Skierniewic do Łodzi i zobaczy spektakl. Mój "Stend up bez cenzury" ogląda się świetnie, bilety sprzedają się bardzo dobrze. Tylko ostatnio dałem cztery występy w Łodzi po 400 osób, dwa we Wrocławiu po tysiąc osób. Zresztą niech pani spyta mojego menadżera, niedługo mam w kolejne występy.

Czyli nie przymiera pan głodem?

- Nie przymieram. Prawda jest taka, że im więcej się o mnie pisze, tym większe jest zainteresowanie spektaklem i tym więcej ludzi kupuje bilety. I to właściwie wszystko, co mam do powiedzenia.



Więcej o: