Islamizacja szkół w Birmingham? Raport: dziewczynki muszą siedzieć z tyłu, zmiany w programie nauczania, wykłady radykałów

Państwowe szkoły w Birmingham nielegalnie segregują uczniów, dyskryminują osoby, które nie są wyznawcami islamu i ograniczają się do nauczania zgodnego z konserwatywnymi zasadami tej religii - wynika z raportu Departamentu Edukacji, do którego dotarł ?The Telegraph?.
Inspektorzy Departamentu Edukacji wykryli m.in. takie przypadki, jak zmuszanie dziewcząt do siadania z tyłu sali czy zapraszanie znanego z ekstremistycznych wystąpień imama, który przemawiał do dzieci - podaje " The Telegraph". Poza segregacją płciową inspektorzy opisali też ograniczanie zakresu nauczanego materiału do treści zgodnych z założeniami konserwatywnego islamu.

O ciele uczyć nie wolno

Departament Edukacji skontrolował trzy szkoły publiczne w Birmingham. Jego następstwem mają być akcje przeciwdziałania "islamizacji państwowego szkolnictwa", jak określono ten proces. W jednej ze szkół inspektorzy zauważyli np., że nauczyciele zdecydowanie faworyzują muzułmańskich uczniów, koncentrując uwagę na osobach realizujących przedmioty tzw. kursu islamskiego. W tym czasie pozostali musieli uczyć się sami. W jednej ze szkół dzieci w wieku 6, 10 i 11 lat w ogóle nie były uczone przedmiotów humanistycznych i artystycznych. Jako obowiązkowy wprowadzono też język arabski.

Inspektorzy podkreślają, że dostosowywanie programu do założeń konserwatywnego islamu może w praktyce uniemożliwić wielu uczniom zdanie egzaminów państwowych. Dzieci, z którymi rozmawiali, przytoczyły m.in. zdarzenia z lekcji biologii. Nauczyciel wprawdzie krótko wspomniał o teorii ewolucji, ale zaznaczył, że "nie jest to coś, w co wierzymy". W dodatku z programu nauczania biologii zniknęły takie zagadnienia, jak budowa ciała człowieka czy przebieg cyklu menstruacyjnego, choć są one wymagane na egzaminie. Wszystko dlatego, że muzułmanie "nie mogą omawiać takich tematów w grupach mieszanych płciowo". Model "madrasy", czyli muzułmańskiej szkoły zastosowano też wobec edukacji zdrowotnej i społecznej - stwierdza raport.

Al-Kaida i modlitwa każdego dnia

Choć szkoły państwowe powinny być świeckie, inspektorzy wykazali, że wyraźnie faworyzowano muzułmanów, nie zapewniając odpowiednich warunków osobom innych wyznań oraz niewierzącym. Praktykuje się np. rozpoczynanie i kończenie każdej lekcji modlitwą, a wezwania do niej są przekazywane przez szkolne głośniki.

Z raportu wynika też, że w jednej z placówek dyrektor, który nie wyznaje islamu, został zmarginalizowany, a żeński personel traktowany był w lekceważący i niegrzeczny sposób. Problemem okazało się też zapraszanie na wykłady islamskich duchownych. W jednej ze szkół przemawiał ekstremista znany ze swoich antysemickich poglądów i sympatii dla Al-Kaidy.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS