Nowe graffiti Banksy'ego w Bristolu. Nieuchwytny artysta nagrany na wideo? Nie wiadomo, ale już kłócą się o jego dzieło

Najsłynniejszy grafficiarz świata, Banksy, umieścił swoje najnowsze dzieło na ulicy Bristolu. Obraz dwójki ludzi w miłosnym uścisku, wpatrzonych w smartfony zamiast we własne twarze, został namalowany na drewnianej płycie, a nie jak zwykle - na murze. I właśnie przez to wywiązała się awantura - o prawa do wartego grube pieniądze dzieła zaczęły walczyć dwie instytucje.
Oto film wideo z kamery przemysłowej, ukazujący mężczyzn instalujących najnowszą pracę Banksy'ego przy ścianie budynku w Bristolu. Nie jest jasne, czy którąś ze słabo widocznych na filmie osób mógł być sam artysta, film na nowo rozpalił już jednak spekulacje co do tożsamości słynnego grafficiarza.



On sam zaś potwierdził autentyczność pracy, umieszczając ją na swojej stronie internetowej oraz na Facebooku, gdzie pokazał miejsce, w którym umieścił pracę:



Post by Banksy.


Banksy pojawił się i zniknął

Inaczej niż w przeszłości, tym razem praca Banksy'ego nie została namalowana na murze, ale na drewnianej płycie. A co za tym idzie, można ją było przenieść. Tak też zrobił położony nieopodal młodzieżowy dom kultury Broad Plain Boys' Club (BPBC). Kilka godzin po umieszczeniu na ulicy "nowy Banksy" zawisł wewnątrz klubu. Dzieło jest strzeżone, ale każdy, kto chce, może wejść i je obejrzeć - za obowiązkowym datkiem na rzecz klubu.

I właśnie o to rozpętał się spór - piszą BBC i " Daily Mail".

Klub młodzieżowy...

Otóż szef klubu Dennis Stinchcombe utrzymuje, że Banksy chciał, by jego najnowsze dzieło trafiło właśnie do borykającego się z problemami finansowymi klubu. - On go nam dał. Nie mógł bezpośrednio, bo bramy były zamknięte, więc postawił najbliżej, jak mógł - mówi "Daily Mail" Stinchcombe.

Dodaje, że skontaktował się z nim "ktoś, kto dobrze zna Banksy'ego". - Sam jest artystą i powiedział: "Dennis, musisz to wziąć do klubu, takie jest jego przeznaczenie" - podkreśla szef BPBC. Twierdzi, że gdyby klub nie zaopiekował się dziełem, ktoś inny by je sobie przywłaszczył albo zniszczył. I planuje sprzedać dzieło, by za uzyskaną kwotę finansować działanie klubu. Jak twierdzi, skontaktował się z domem aukcyjnym Bonhams, by wycenili pracę.

Indagowany przez brytyjskie media rzecznik domu aukcyjnego powiedział jednak, że z jego firmą nie kontaktował się jak dotąd nikt, kto chciałby sprzedać pracę Banksy'ego. I zastrzegł, że wycenę na pewno poprzedziłaby analiza ekspertów i potwierdzenie autentyczności pracy.

...kontra miasto

Tymczasem burmistrz Bristolu George Ferguson zażądał od klubu, by dzieło Banksy'ego powróciło na miejsce, w którym zostało pozostawione - co jest istotne, ponieważ mur, na którym zawisło, należy do miasta. Według Fergusona zdejmowanie pracy grafficiarza jest "wbrew duchowi sztuki Banksy'ego", zaś szef klubu młodzieżowego owszem, "musi wspierać swoją instytucję", ale niekoniecznie w taki sposób.

- Lepiej, żeby [Stinchcombe] był pewien, że jest po właściwej stronie. Ja jestem pewien, że to [dzieło] należy do nas - stwierdził burmistrz. Dzieło Banksy'ego poczeka na rozstrzygnięcie sporu w gmachu bristolskiego muzeum i galerii sztuki.

Chcesz na bieżąco śledzić sytuację za granicą? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS