"Ida" nagrodzona na festiwalu w Wiesbaden. "Piękny filmie o dziewczynie, która odkrywa, że może polegać tylko na sobie"

"Ida" zdobyła główną nagrodę goEast na Festiwalu Filmów z Europy Środkowej i Wschodniej w Wiesbaden. W uzasadnieniu wyboru międzynarodowe jury pod przewodnictwem niemieckiego producenta Jana Harlana napisało, że nagradza "Złotą Lilią", główną nagrodą festiwalu dotowaną 10 000 euro, obraz polskiego reżysera za: "precyzyjny scenariusz, znakomitą pracę reżyserską oraz za to, że cały czas trzyma widzów w napięciu w tym pięknym i fascynującym filmie o młodej dziewczynie, która odkrywa, że najbardziej może polegać na sobie."
Jan Harlan znany jako producent m.in. Stanleya Kubricka, powiedział w rozmowie z Deutsche Welle: - W tym roku oglądaliśmy w konkursie znakomite filmy. Laureaci są mistrzami, a główną nagrodę zdobył wyjątkowo dobry film. Laureat "Złotej Lilii" odniesie na pewno wielki sukces kinowy, ponieważ porusza uniwersalny temat i każdego, kto go obejrzy w kinie, zadowoli i zainspiruje. To się najbardziej liczy - zapewniał. - Nie chodzi o stworzenia dzieła sztuki dla siebie, lecz coś, co inni za to uznają - uważa Harlan. Miłość i pasja, to w opinii niemieckiego producenta przesłanki do sukcesu każdego twórcy.



Odważne pomysły, autentyczność, poczucie humoru

Oprócz polskiego filmu nagrodzono obrazy z Gruzji, Łotwy, Węgier i Kazachstanu. W konkursie filmu dokumentalnego nagrodę otrzymał Eszter Hajd za "Wyrok na Węgrzech". Jurorzy wskazywali na odważny pomysł, znakomitą narrację i montaż oraz odważną postawę wobec kwestii, która dotyczy naszej wspólnej, europejskiej przyszłości. Za najlepszą reżyserię nagrodę przyznano gruzińskiemu obrazowi Levana Koguashvili pod ang. tytułem "Blind Dates" "za autentyczność, wrażliwe podejście do tematu, uroczą obsadę aktorską i niezwykłe poczucie humoru". Nagrodą niemieckiego MSZ, przyznawaną za artystyczną oryginalność, wyróżniono film z Kazachstanu pt. "Młodszy brat" Serika Aprymova.

Najważniejsze, żeby w filmie znaleźć nową jakość

Nagrodę FIPRESCI międzynarodowej krytyki filmowej otrzymał obraz łotewskiego twórcy Veiko Ounpuu "Free Range - Ballada o aprobacie świata", obraz "na granicy realiów i surrealizmu", który - jak pisali w uzasadnieniu nagrody jurorzy - "jest radykalnym portretem generacji bitu" i zaznaczyli, że takiego portretu jeszcze nie było.

Anna Bielak, zasiadająca w trzyosobowym jury międzynarodowej krytyki filmowej FIPRESCI w rozmowie z Deutsche Welle powiedziała, że najważniejsze przy wyborze filmu jest, by znaleźć w filmie "coś innowacyjnego, jakąś nową jakość". Polska krytyk opowiada o ciekawej dyskusji trzech członków jury. Podczas dokonywania wyboru okazało się, że różnice pokoleniowe, jeśli film jest dobry, nie wpływają na oceny jurorów. Jurorzy zgodnie nagrodzili obraz, który "uwodzi każdego z innego powodu". - Nie liczy się tylko dobrze opowiedziana historia. Liczy się styl, liczy się charakter, tak jak w pisaniu o kinie. O główne nagrody festiwalowe goEast ubiegało się w sumie 6 filmów fabularnych i 10 dokumentalnych, wybranych spośród ponad 350 nadesłanych prac.

Zaskakująco dobra selekcja filmów do konkursu

W 14. edycji goEast pokazano ogółem 140 filmów z 22 krajów. W tym roku bardzo silne były polskie akcenty z przeglądem filmów Małgorzaty Szumowskiej oraz sympozjum poświęconym polskim twórcom kina lat 60. i 70. z udziałem Krzysztofa Zanussiego.

Anna Bielak z uznaniem wypowiadała się o goEast. - Znając wschodnioeuropejskie filmy, które trafiają do polskiej dystrybucji - a w głównej mierze są to komedie albo jakieś nie do końca udane dramaty - byłam wielce zaskoczona tym, jak dobra jest tutaj selekcja filmów wschodnioeuropejskich do konkursu. Horyzont jest zapełniony przez filmy, które są przede wszystkim formalne, nowoczesne, które w nowy sposób próbują spojrzeć na historię, które zanurzają się w historii i dzięki temu wywołują nostalgię. Także filmy, które są szalone, radykalne, klasyczne... Tworzy się nowa jakość - stwierdza Anna Bielak.

Polska krytyk filmowa uważa, że nawet, jeżeli nie wszystkie one są udane, to jednak są ciekawe, bo "tworzy się pełen horyzont nowych wrażeń, których nie mamy zwykle w dystrybucji".

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''