Kaczyński złagodniał przez kampanię. "Wie, że idąc po bandzie w sprawie katastrofy smoleńskiej, zmobilizuje... elektorat PO"

Co można wyczytać z przemówień Jarosława Kaczyńskiego, z okazji rocznicy katastrofy smoleńskiej? Wg Renaty Grochal z "GW", za łagodniejszy ton wystąpień prezesa PiS odpowiada kampania wyborcza do PE. - Kaczyński wie, że idąc po bandzie w sprawie katastrofy smoleńskiej, zmobilizuje nie tylko twardy elektorat PiS, ale także... wyborców PO. To cyniczna taktyka przedwyborcza.
Przemówienia Jarosława Kaczyńskiego to zawsze najważniejsze punkty obchodów rocznicy katastrofy smoleńskiej, organizowanych przez PiS. Pokazują m.in. polityczny kurs największej partii opozycyjnej. W tym roku prezes Prawa i Sprawiedliwości pokazał nieco łagodniejsze oblicze.

Powodem są zbliżające się wybory do Parlamentu Europejskiego. - Kaczyński jest w potrzasku. Wiadomo, że w wyborach do PE zawsze jest niska frekwencja. Według sondaży może wynieść ok. 20 proc. A wtedy o wynikach decydują najbardziej twarde elektoraty. Z jednej strony więc prezes, mówiąc o wybuchu, zmobilizuje twardy elektorat PiS. Ale Kaczyński wie, że kiedy idzie po bandzie w sprawie katastrofy smoleńskiej, to mobilizuje... twardy elektorat PO. Tych wielkomiejskich wyborców, którzy boją się smoleńskiej retoryki prezesa Prawa i Sprawiedliwości - oceniła w "Poranku Radia TOK FM" Renata Grochal.

Dlatego dziennikarka "Gazety Wyborczej" nie ma wątpliwości, że łagodniejszy ton wczorajszych wystąpień to "cyniczna taktyka przedwyborcza".

Rozliczenie z o. Rydzykiem

Wpływ kampanii wyborczej na rocznicowe wystąpienia szefa największej partii opozycyjnej słychać też było, kiedy prezes składał podziękowania. - Byłam zaskoczona, że red. naczelny "Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz został wymieniony przez twórcę Radia Maryja. O. Tadeusz Rydzyk postawił w wyborach na Solidarną Polskę i boksera Tomasza Adamka. I Jarosław Kaczyński pięknie mu się wczoraj odpłacił.



Macierewicz załatwi wszystko

Według publicysty Tomasza Wołka, nie ma się co cieszyć z tego, że w wystąpieniach Jarosława Kaczyńskiego zabrakło tym razem np. oskarżeń pod adresem "prezydenta Komoruskiego". Bo i bez tego szef Prawa i Sprawiedliwości "powtórzył wszystkie ohydne, wredne kłamstwa". - Tylko mówił to w tonie nie tak agresywnym.

Wołek podkreślił, że Jarosław Kaczyński może sobie pozwolić na łagodniejszy ton, bo "ma Antoniego Macierewicza". - I wczoraj byliśmy świadkami wielkiej apoteozy posła Macierewicza. To było jasne powiedzenie, że w sprawie przyczyn katastrofy smoleńskiej to właśnie Macierewicz ma rację, on jako jedyny dąży do prawdy - mówił publicysta w "TOK FM".