Gdzie oni teraz są? 10 lat po komisji śledczej ws. afery Rywina

Kłopoty z prawem, "polityczna prostytucja" oraz niespełnione ambicje i nadzieje. Pierwsza w historii polskiego parlamentaryzmu komisja śledcza powołana do wyjaśnienia tzw. afery Rywina - nie okazała się być trampoliną do wielkich politycznych karier. Dziś mija 10 lat od zakończenia jej prac. Co dzieje się z jej członkami? Żeby się dowiedzieć - najedźcie kursorami myszy na ikonki, które pojawią się nad głowami polityków na zdjęciu.


Większość bohaterów zasiadających za komisyjnym stołem, która miała nadzieję na wspaniałe kariery, bo godzinami mogła wygrzewać się w świetle telewizyjnych kamer - dziś już nie ma nic wspólnego z polityką. Ostatni - resztkami sił jeszcze walczą, ale ich gwiazdy gasną.

Zbigniew Ziobro (w komisji reprezentował PiS)

Jedyny z członków speckomisji, który jest jeszcze czynnym politykiem (wypełnia mandat europosła), choć nie wiadomo, jak długo jeszcze. Dlaczego? Kadencja się kończy, Ziobro będzie ubiegać się o reelekcję, ale szanse jego ugrupowania w eurowyborach wydają się iluzoryczne. Solidarna Polska, której jest założycielem i prezesem, notuje bowiem w ostatnich sondażach wyniki wahające się w granicach błędu statystycznego (poparcie rzędu 2 proc.).

A nic nie wskazywało, że ten ogłoszony 8 lat temu "Człowiekiem roku" przez tygodnik "Wprost" polityk, może znaleźć się w takich tarapatach. Był przecież ministrem sprawiedliwości w dwóch rządach oraz wiceszefem PiS. Jego problemy zaczęły się właśnie wtedy, gdy został wyrzucony z partii Kaczyńskiego.

Stanisław Rydzoń (SLD)

Po 2011 roku, gdy bez powodzenia zabiegał o swój czwarty już mandat poselski - polityczny słuch o nim zaginął.

Józef Szczepańczyk (PSL)

Po niepowodzeniach w wyborach parlamentarnych skupił się na samorządzie. W 2010 roku został nawet przewodniczącym rady powiatu w Kielcach. W styczniu 2012 roku pomocną dłoń wyciągnęła do niego była wicemarszałek Sejmu Ewa Kierzkowska z PSL, która jako sekretarz stanu w Kancelarii Premiera uczyniła go swoim doradcą. Pracował tam do 2013 roku.

Anita Błochowiak (SLD)

W jej przypadku ciekawe jest to, że to nie polityka zrezygnowała z niej, ale ona porzuciła politykę. Postanowiła robić karierę w bankowości. Start miała ułatwiony - od razu została wiceprezesem Banku Spółdzielczego Towarzystwa Oszczędnościowo-Pożyczkowego Pa-Co-Bank w Pabianicach, któremu szefował jej ojciec. W połowie marca tego roku, po zgodzie Komisji Nadzoru Finansowego, powołano ją na stanowisko prezesa.

Bohdan Kopczyński (LPR, później niezależny)

Po rozstaniu z Ligą Polskich Rodzin próbował jeszcze tworzyć nowe polityczne byty. Bez powodzenia. W 2005 roku nie starał się już więc o reelekcję i zniknął ze świata polityki.

Tomasz Nałęcz (UP, SdPl)

Jego polityczna droga przypomina, pełną dramatycznych zwrotów akcji, latynoską telenowelę. Nałęcz dał się poznać jako osoba bardzo niestała w politycznych uczuciach. Był szefem sztabu Marka Borowskiego w wyborach prezydenckich, by w końcu poprzeć jego konkurenta Włodzimierza Cimoszewicza i zostać jego rzecznikiem.

Nie poszło mu w wyborach do Parlamentu Europejskiego, więc planował zostać prezydentem Polski. Pomysł ten jednak porzucił na rzecz poparcia dla kandydatury Bronisława Komorowskiego. Opłaciło się. Od września 2010 roku jest doradcą prezydenta ds. historii i dziedzictwa narodowego.

Bogdan Lewandowski (SLD, SdPl)

Polityk, który po dwakroć dowodzi, że udział w komisjach śledczych nie gwarantuje politycznej nieśmiertelności. Oprócz komisji ds. afery Rywina, jako wiceprzewodniczący zasiadał również w tej ds. prywatyzacji PZU. W wyborach parlamentarnych jednak przepadł. Na kilka lat zaczepił się w samorządzie - zasiadał w sejmiku kujawsko-pomorskim. Jednak wyborcy nie chcieli go tam na kolejną kadencję. Po 2011 roku zniknął z politycznej sceny.

Jan Rokita (PO)

Niedoszły "premier z Krakowa", który nazywany był "politycznym zwierzęciem" - również na własne życzenie znalazł się poza polityczną orbitą. Bezpośrednim powodem wycofania się z życia publicznego była decyzja jego żony Nelli o zaangażowaniu się w politykę - została doradcą ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a później posłanką PiS.

Sam Rokita popadł w konflikt z prawem (przegrał m.in. procesy z byłym szefem PZU Grzegorzem Wieczerzakiem i b. szefem policji Konradem Kornatowskim), był także niechlubnym bohaterem incydentu na pokładzie samolotu Lufthansy.

W pracy zawodowej skupił się na publicystyce. Publikował m.in. w "Dzienniku" oraz "Dzienniku Polskim". Od grudnia 2013 roku związany zaś jest z tygodnikiem "W sieci" braci Karnowskich.

Jerzy Szteliga (SLD)

Najgłośniej było o nim w 2006 roku, gdy został zatrzymany, a prokuratura zarzuciła mu przyjęcie korzyści majątkowej w wysokości 90 tys. zł w związku ze sprawą Elektrowni Opole. Z aresztu wyszedł za poręczeniem majątkowym. Proces w sprawie rozpoczął się w 2009 roku, do tej pory nie zakończył się jednak jeszcze prawomocnym wyrokiem.

Jak informowała Nowa Trybuna Opolska - Szteliga zasiada obecnie w radzie nadzorczej Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Działa także w stowarzyszeniu pomagającym dzieciom i fundacji antynowotworowej.

Renata Beger (Samoobrona)

Zrezygnowała z polityki w 2008 roku odchodząc z Samoobrony. Chciała zrobić karierę w telewizji. Jej program kulinarny w jednej z lokalnych stacji nie okazał się jednak hitem. I pewnie dlatego Beger zdecydowała się na karierę w związkach. W czerwcu 2013 roku została przewodniczącą Związku Zawodowego Rolnictwa i Obszarów Wiejskich "Regiony".

Okrągła rocznica zamknięcia prac komisji

Dziś mija dokładnie 10 lat od zakończenia prac pierwszej w Polsce komisji śledczej. Speckomisja ds. tzw. afery Rywina oficjalnie nazywała się "sejmową komisją śledczą do zbadania ujawnionych w mediach zarzutów dotyczących przypadków korupcji podczas prac nad nowelizacją ustawy o radiofonii i telewizji". Sama afera Rywina, zwana także "Rywingate", dotyczyła korupcyjnej propozycji, jaką producent filmowy Lew Rywin złożył Adamowi Michnikowi w lipcu 2002 roku. W zamian za m.in. gratyfikacje finansowe - Rywin obiecywał uchwalenie nowej ustawy medialnej w kształcie korzystnym dla koncernu Agora.

Komisja śledcza w tej sprawie obradowała między 10 stycznia 2003 roku a 5 kwietnia 2004 roku właśnie. Na ostatnim posiedzeniu przyjęła raport autorstwa posłanki SLD - Anity Błochowiak, który stwierdzał, że Lew Rywin działał sam i nie istniała "grupa trzymająca władzę", która brałaby udział w tym procederze. Na posiedzeniu Sejmu raport ten jednak przepadł. Izba przyjęła bowiem sprawozdanie Zbigniewa Ziobry z PiS, w którym domagał się on postawienia przed Trybunałem Stanu m.in. prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego i premiera Leszka Millera. Mimo późniejszego dojścia PiS do władzy - do takich działań jednak nigdy nie doszło.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o: