Gromosław Czempiński: "Ja nie wyraziłem zgody na okładkę z synem. Moja żona źle zareagowała"

Generał Gromosław Czempiński opowiedział ?Newsweekowi?, jak wygląda jego walka o normalne życie dla syna z zespołem Downa. Jego żona źle zareagowała na ten wywiad. Ale znajomi dzwonią z gratulacjami, że pokazał drugą duszę.
Zawsze konkretny do bólu, wydawałoby się, że pozbawiony emocji. Dlatego jego wywiad dla "Newsweeka" o wychowywaniu niepełnosprawnego syna Piotra wywołał takie poruszenie. - Cóż, jestem tylko człowiekiem - mówi nam generał Gromosław Czempiński. Zapytaliśmy go m.in. o to, czy po tym wywiadzie dostał propozycje pomocy i z jakimi komentarzami się spotkał.

Angelika Swoboda, Gazeta.pl: Ze swoim niepełnosprawnym synem pojawił się pan na okładce "Newsweeka".

Generał Gromosław Czempiński: Wie pani, ja nie miałem pojęcia, że moje zdjęcie z Piotrkiem znajdzie się na okładce. Dziennikarz poprosił mnie o wypowiedź nawiązującą do protestu matek niepełnosprawnych dzieci. Zgodziłem się, bo wcześniej nasza historia ukazała się w książce, a poza tym zrobiłem to w słusznej sprawie. Byłem jednak przekonany, że moja wypowiedź będzie połączona z wypowiedziami innych rodziców. Ale na okładkę nie wyrażałem zgody...

Jak zareagowała na nią pana żona?

- Źle, bardzo źle. Początkowo nawet nie chciała mi uwierzyć, że ja nic o tym nie wiedziałem. Pamięta pani, że byłem kiedyś zatrzymany? Od tego czasu moja żona źle znosi informacje o nas w mediach. Nie lubi tego.

Moim zdaniem ten wywiad pokazał pana z innej, bardzo ludzkiej strony.

- Cóż, jestem przecież tylko człowiekiem, powiedziałem, co czuję. Wielu znajomych do mnie dzwoniło z takimi komentarzami. Odezwali się nawet tacy, co nie dzwonili od lat. Mówili: Gromek, ty masz drugą duszę.

Ja się podpisuję pod komentarzem: "Szacun, generale".

- Dziękuję, choć gratulacje i słowa uznania należą się przede wszystkim mojej żonie. To ona zrezygnowała z pracy, żeby zajmować się synem. Ja miałem odskocznię, swoje zajęcia, a ona? Bez przerwy z Piotrkiem. Opieka nad niepełnosprawnym dzieckiem wymaga olbrzymiej odporności psychicznej. Ale wie pani, jak on nam to wynagradza swoją miłością? Jaki jest pogodny?

Były złośliwości?

- Żadnych. Choć obawiałem się, że mogą być jakieś docinki ze strony osób, które uważają, że wywiad PRL słusznie włączono do SB, z czym my się nie zgadzamy. Ale nie było. Zresztą przełożony, który mianował mnie przed laty szefem kontrwywiadu, powiedział mi wtedy, że chce, bym nadał mu ludzkie oblicze. Wiedział o moim synu.

Po tym wywiadzie dostali państwo propozycje pomocy?

- Nie, ale też taka pomoc nie jest nam potrzebna. Sami wolimy jej udzielać. Szkoły czy rodzice niepełnosprawnych dzieci proszą mnie czasem, żebym przyjechał na spotkanie czy żebym pomógł coś załatwić w urzędzie. Nie odmawiam, bo urzędnicy czują przede mną respekt. Tłumaczę im, żeby nie byli takimi formalistami, żeby podchodzili inaczej, łagodniej do rodziców chorych dzieci.

Politycy też powinni do nich inaczej podchodzić?

- Kilku do mnie zadzwoniło, chcą rozmawiać. Zgodziłem się, ustalamy spotkania. Moim zdaniem kobiety, które rezygnują z pracy, by opiekować się swoimi chorymi dziećmi, powinny być traktowane jak osoby pracujące na etacie. Bo to jest bardzo ciężka praca. Takie matki powinny po 65. czy 67. roku życia przechodzić na godziwą emeryturę. Właśnie to zaproponuję politykom.

Więcej o:
Komentarze (179)
Gromosław Czempiński: "Ja nie wyraziłem zgody na okładkę z synem. Moja żona źle zareagowała"
Zaloguj się
  • 0

    "Pieszczoch" demokracji, ustawiony w PRL-u - jakoś ciche te nie wyrażam zgody - a kiedy informacja o wyroku za prywatyzację "LOT-u" i "STOEN-u". Bogaci koledzy pożyczają milion złotych na kaucję ....i.....nic qrwa...cisza !!! Co za Kraj ?

  • sharn1

    Oceniono 2 razy 0

    Źle, bardzo źle. Początkowo nawet nie chciała mi uwierzyć, że ja nic o tym nie wiedziałem.

    hehehe - czerwonuchowi juz nawet własna zona nie wierzy. W sumie nie dziwota zna go najlepiej .

  • pola44

    Oceniono 2 razy 2

    Moje uznanie i wielki szacunek dla Pana, za to że jest Pan tatą, który pokazał, że Piotr jest człowiekiem.

  • ateofi

    Oceniono 4 razy 4

    Brawo, Panie Generale - jest Pan nie tyko facetem z "jajami" ale także z duszą i sercem. A temat zajmowania sie upośledzoną osobą znam z autopsji - mam chorego brata, który przez błąd konowała podczas porodu urodził się z silnym niedotlenieniem i nieodwracalnym uszkodzeniem mózgu. Wiem, przez co przeszła moja mama - też musiała zrezgynować z pracy i przez to nie ma wypracowanej emerytury. A na pomoc państwa bardzo długo nie mogła liczyć. Wielki szacunek dla Pana.

  • topiramax

    0

    Żeby tacy ludzie mieli takie kompleksy....rozczarowałowałam się. Moim dzieciom byłoby przykro gdyby się okazało, że się ich wstydzę....

  • fenris666

    Oceniono 1 raz 1

    abstrahując od materiału, którego zawartość wyjątkowo jest OK... standardy w lisweeku (sic!) to dno i wodorosty, nie czytam bo, albo odgrzewane kotlety, albo infantylne sztucznie kręcone tematy (np. gejowskie relacje księży) tabloidem śmierdzi na odległość...................

  • cajmero

    Oceniono 5 razy 3

    Szacun dla Pana i rodziny.
    A wy, .....takich ludzi promowac, a nie wciaz komor, kaczor czy znienawidzone geby z Wiejskiej....

  • irza50

    Oceniono 5 razy 5

    Moje dziecko urodziło się z konfliktu serologicznego, wymagało specjalnej opieki, chorowało. Potem okazało się, że jest dyslektykiem, wtedy jeszcze zaburzeniem słabo znanym lub nieuznawanym przez nauczycieli. Duże problemy szkolne w pierwszych klasach, zero pomocy ze strony poradni. Nie, nie zrezygnowałam z pracy, na 3 lata przeszłam na pół etatu. Codziennie byłam w szkole, przepisywałam od innych dzieci to, czego mój syn nigdy nie zdążył przepisać z tablicy (zaburzona koordynacja oko-ręka), potem w domu on uzupełniał zeszyt no i ćwiczyliśmy rękę, czytanie (pomoce robiłam sama) itd. Niedouczona pani pedagog wróżyła, że syn podstawówki nie ukończy. Skończył studia (informatykę), pracuje, płaci podatki. Ja przeszłam na emeryturę, a że w międzyczasie kilkakrotnie zmieniano zasady liczenia emerytury, to te 3 lata 1/2 etatu zaciążyły na wysokości mojego świadczenia. Nigdy nie prosiłam o pomoc, ale mam żal o to, że zostałam finansowo ukarana.

  • Daja N

    Oceniono 2 razy 2

    Jak szczerze radosny i pogodny chłopak :) Dzieci z downem zawsze są uśmiechnięte, jeszcze nie spotkałam smutasa :) Ciekawe czy zasypuje rodziców ciągłymi pytaniami -dlaczego? :) Dla jednej dziewczynki jestem panią która zabiła pana ;)Fanka pewnego serialu, scena z filmu gdy żona (moje imię) zabija męża :) Podziwiam wszystkich rodziców za siłę i wytrwałość...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX