Wielowieyska nie zgadza się z Żakowskim i zadaje pięć pytań o system opieki nad niepełnosprawnymi

Protest rodziców niepełnosprawnych dzieci w Sejmie zwrócił uwagę opinii publicznej na opiekę, jaką roztacza nam nimi państwo. Permanentne niedofinansowanie i brak systemowej opieki to realne problemy. - Trzeba pomyśleć, jak te pieniądze efektywnie wydać i jak lepiej zaktywizować zawodowo opiekunów i tych niepełnosprawnych, którzy byliby w stanie pracować. Powinniśmy usiąść do okrągłego stołu polityki społecznej - postuluje Dominika Wielowieyska, publicystka ?Gazety Wyborczej?.
Od dwóch tygodni rodzice niepełnosprawnych okupują sejmowy korytarz. Śpią na ziemi razem ze swoimi dziećmi. Domagają się podwyżek zasiłków i świadczeń. - Pieniędzy do podziału jest mało, państwo jest obciążone gigantycznym długiem publicznym, który będą spłacać nasze dzieci - pisze w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" Dominika Wielowieyska. - Trzeba pomyśleć, jak te pieniądze efektywnie wydać i jak lepiej zaktywizować zawodowo opiekunów i tych niepełnosprawnych, którzy byliby w stanie pracować - dodaje. Jej zdaniem należy odpowiedzieć na (co najmniej) pięć pytań:

1. Czy warto zróżnicować pomoc dla opiekunów w zależności od stopnia niepełnosprawności ich podopiecznych? Moim zdaniem warto. 2. Czy warto dać możliwość dorabiania tym opiekunom, którzy korzystają ze świadczenia opiekuńczego? Teraz dorobić nie mogą. Warto. 3. Czy warto zsumować wszystkie zasiłki i świadczenia, które dostają opiekunowie od państwa? Warto. 4. Czy warto się zastanowić, czym ma się różnić pomoc dla tych opiekunów, którzy są dobrze sytuowani, od pomocy dla tych, którzy są w tragicznej sytuacji finansowej? Warto. 5. Czy warto pomyśleć o systemie, w którym pracownicy socjalni wspomagają opiekunów? Warto. Wielowieyska odnosi się też do słów Jacka Żakowskiego, który uważa, że inna jest sytuacja rodziców, którzy świadomie się zdecydowali na posiadanie dziecka niepełnosprawnego, a inna tych, których nieszczęście zaskoczyło. - Protestuję! W żadnym razie nie wolno różnicować pomocy w zależności od tego, czy rodzice niepełnosprawnego dziecka mieli świadomość, że urodzi się ono chore czy nie - pisze Wielowieyska.

Zdaniem dziennikarki i publicystki "Gazety Wyborczej" należy usiąść do okrągłego stołu polityki społecznej.

W wyniku protestów rodziców dzieci niepełnosprawnych tydzień temu rząd zaakceptował projekt przewidujący, że świadczenie pielęgnacyjne od maja wzrośnie do 1000 zł, od 2015 r. do 1200 zł, a od 2016 r. do 1300 zł netto. Propozycja ma na celu podwyższenie kwoty wsparcia do wysokości odpowiadającej minimalnemu wynagrodzeniu za pracę netto prognozowanemu na 2016 r. Rada Ministrów wygospodarowała pieniądze na jego realizację - blisko 200 mln zł - przesuwając środki z planu na remonty i budowę dróg lokalnych. Aby skrócić proces legislacyjny, projekt został skierowany do Sejmu jako poselski. Protestujących Sejmie rodziców ta propozycja nie zadowala.

Cały komentarz dziś w "Gazecie Wyborczej"